Z inicjatywy Polski w czwartek, 25 czerwca 2026 roku, w Luksemburgu odbyła się narada przedstawicieli 13 państw Unii Europejskiej w sprawie reformy systemu handlu uprawnieniami do emisji ETS.
Spotkanie zorganizowano przed zapowiadaną na 15 lipca propozycją Komisji Europejskiej dotyczącą zmian w tym systemie.
System EU ETS zaczął działać w 2005 roku jako unijny mechanizm redukcji emisji, powiązany z realizacją zobowiązań wynikających z Protokołu z Kioto. Protokół zakładał, że państwa rozwinięte objęte zobowiązaniami ograniczą łączną emisję gazów cieplarnianych średnio o co najmniej 5 proc. wobec poziomu z 1990 roku.
Mechanizm nakłada na przedsiębiorstwa obowiązek posiadania uprawnień do emisji dwutlenku węgla, a część z nich była dotąd przyznawana bezpłatnie. W kolejnych latach liczba darmowych uprawnień stopniowo malała.
Według wcześniejszych doniesień obecne przepisy zakładają ich wygaszanie do 2039 roku, jednak Komisja Europejska rozważa możliwość ich przedłużenia także na lata 40. XXI wieku dla firm inwestujących w Europie.
Czwartkowe rozmowy odbyły się na marginesie posiedzenia ministrów odpowiedzialnych za środowisko. Wzięli w nich udział przedstawiciele Austrii, Bułgarii, Chorwacji, Czech, Estonii, Grecji, Malty, Polski, Rumunii, Słowacji, Słowenii, Węgier i Włoch. Polskę reprezentował wiceminister klimatu i środowiska Krzysztof Bolesta.
Celem spotkania było uzgodnienie wspólnego stanowiska przed formalną propozycją Komisji Europejskiej. Warszawa zabiega o to, aby nadchodząca reforma ETS uwzględniała sytuację państw o większym udziale energochłonnego przemysłu oraz wyższych kosztach transformacji energetycznej.
Bolesta wskazywał, że jest to ostatni moment na wzmocnienie mechanizmów ochronnych przed skutkami obecnego modelu ETS. Jak mówił, Polska liczy na silniejszą pozycję negocjacyjną dzięki współpracy z innymi państwami członkowskimi. Tego samego dnia zapowiadano także spotkanie Bolesty z unijnym komisarzem do spraw klimatu Wopke Hoekstrą.
Jednym z głównych postulatów Warszawy jest wzmocnienie Funduszu Modernizacyjnego po 2030 roku. Fundusz ten jest zasilany wpływami ze sprzedaży uprawnień do emisji i ma wspierać modernizację systemów energetycznych w państwach członkowskich o niższych dochodach. Polska należy do jego największych beneficjentów. Według szacunków w latach 2021–2030 ma otrzymać z tego źródła około 14 mld euro, czyli około 60 mld zł.
Polska zabiega także o zmianę zasad przydzielania darmowych uprawnień do emisji dla przemysłu. Obecne regulacje przewidują stopniowe ograniczanie ich liczby, co ma przyspieszać inwestycje w technologie niskoemisyjne. Państwa krytyczne wobec tego rozwiązania argumentują jednak, że w części sektorów przemysłowych nie istnieją jeszcze realne i dostępne kosztowo technologie pozwalające szybko zastąpić obecne procesy produkcyjne.
Warszawa starała się wcześniej o wpisanie tego postulatu do wniosków z ostatniego szczytu UE z 18 i 19 czerwca. Zgodnie z polskim stanowiskiem przywódcy państw członkowskich wezwali Komisję Europejską, aby sprawę darmowych uprawnień uregulować osobnym aktem prawnym, a nie przez nowelizację dyrektywy ETS. Ma to przyspieszyć prace nad reformą.
W debacie pojawia się także sprawa tak zwanych benchmarków, czyli wskaźników służących do określania liczby darmowych uprawnień do emisji CO2. Według Bolesty Polska wraz z innymi państwami członkowskimi zabiegała o przyspieszenie prac nad tymi wskaźnikami i zamierza pilnować obietnic złożonych w tej sprawie przez Komisję Europejską.
Warszawa chce również, aby rezerwa stabilności rynkowej, czyli MSR, działała skuteczniej w sytuacji gwałtownych wzrostów cen uprawnień. Komisja Europejska przedstawiła w kwietniu propozycję zmian w tym mechanizmie, ale polski rząd uznaje ją za niewystarczającą. „Chcemy przekształcenia jej w prawdziwy mechanizm kontroli cen” — powiedział Bolesta.
Wcześniej Ministerstwo Klimatu i Środowiska wskazywało, że reforma ETS powinna obejmować także ograniczenie ryzyka spekulacji na rynku uprawnień, dalsze wsparcie ciepłownictwa, zwiększenie puli pieniędzy na modernizację przemysłu oraz zmniejszenie obciążeń kosztami ETS dla przemysłu obronnego. Polska postuluje również rezygnację z obowiązkowego wdrażania ETS2 do 2030 roku.
Komisja Europejska przygotowuje rewizję ETS w związku z unijnymi celami klimatycznymi po 2030 roku. Jej propozycja, zapowiadana na 15 lipca, ma przesądzić m.in. o przyszłości Funduszu Modernizacyjnego, darmowych uprawnień dla przemysłu i mechanizmów kontroli cen na rynku emisji.
Kresy.pl / Business Insider / Reuters / gov.pl





























