W Puźnikach szukają kolejnej mogiły Polaków. Ekspert: nie ma sygnałów, by ekshumacje były zagrożone

W Puźnikach w obwodzie tarnopolskim rozpoczął się kolejny etap poszukiwań miejsca pochówku Polaków zamordowanych przez UPA w 1945 roku. Prace ruszają w czasie, gdy w relacjach Warszawy i Kijowa nie milkną echa odebrania prezydentowi Ukrainy Orderu Orła Białego.

Spór między Warszawą a Kijowem po decyzji prezydenta Karola Nawrockiego o odebraniu Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego nie przełożył się dotąd na prace dotyczące polskich ofiar zbrodni wołyńskiej.

Dr Łukasz Adamski, dyrektor Centrum Dialogu im. Juliusza Mieroszewskiego, ocenił w rozmowie z PAP, że nie widać obecnie oznak, by Ukraina zamierzała zablokować poszukiwania i ekshumacje.

Pytanie o przyszłość tych prac pojawiło się po gwałtownej reakcji strony ukraińskiej na decyzję polskiego prezydenta. Nawrocki odebrał Zełenskiemu najwyższe polskie odznaczenie państwowe po tym, jak prezydent Ukrainy zgodził się na nadanie jednej z ukraińskich jednostek wojskowych nazwy „Bohaterów UPA”.

„Mam nadzieję, że proces ekhumacji będzie kontynuowany. Pytanie, na które nie ma dziś odpowiedzi, brzmi: czy będzie on realizowany w tempie, jakiego oczekiwałaby strona polska, i czy zostaną spełnione oczekiwania dotyczące zmian w ukraińskim ustawodawstwie, które pozwoliłyby ten proces odpolitycznić i odbiurokratyzować” – powiedział Adamski.

Reakcje nie są w pełni racjonalne

Adamski ocenił również, że reakcje części ukraińskich władz i opinii publicznej po odebraniu Zełenskiemu Orderu Orła Białego trudno uznać za w pełni racjonalne. Jego zdaniem zwrot polskich odznaczeń przez ukraińskich przedstawicieli wygląda na działanie skoordynowane. „Widać wyraźnie, że zarówno prezydent Zełenski, jak i ukraińska opinia publiczna działają obecnie pod wpływem ogromnych emocji. Te zaś nigdy nie sprzyjają racjonalnym decyzjom” – zaznaczył.

Ekspert dodał, że atmosfera polityczna między państwami może wpływać na decyzje administracyjne po stronie ukraińskiej. Wskazał zarazem, że obecnie nie ma podstaw, by mówić o powrocie blokady, która przez lata uniemożliwiała prowadzenie poszukiwań szczątków polskich ofiar.

Badacze wracają do Puźnik

Tego samego dnia ruszył kolejny etap badań w Puźnikach w obwodzie tarnopolskim. Chodzi o dawną polską wieś, w której w nocy z 12 na 13 lutego 1945 roku oddziały UPA zamordowały mieszkańców. Według różnych szacunków zginęło tam od 50 do 120 Polaków.

Pracami po stronie polskiej kieruje prof. Andrzej Ossowski z Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego. Badacze będą sprawdzać niezbadany dotąd fragment dawnego cmentarza, położony kilkadziesiąt metrów od miejsca, gdzie wcześniej odnaleziono zbiorową mogiłę.

„Poszukujemy szczątków około 90 osób. Prace potrwają około tygodnia” – powiedział prof. Ossowski.

Naukowcy liczą, że w Puźnikach znajdą drugą mogiłę ofiar. W poprzednim etapie, prowadzonym od 23 kwietnia do 10 maja 2025 roku, odnaleziono szczątki 43 osób. Zostały one pochowane we wrześniu 2025 roku.

Prace w Puźnikach mają znaczenie nie tylko lokalne. Były pierwszymi ekshumacjami polskich ofiar UPA po zniesieniu przez Ukrainę zakazu obowiązującego od 2017 roku. Zakaz prowadzenia poszukiwań i ekshumacji polskich ofiar na terytorium Ukrainy obowiązywał od 2017 roku, gdy ukraiński IPN wstrzymał takie prace po demontażu pomnika UPA w Hruszowicach na Podkarpaciu.

W ostatnich miesiącach strona ukraińska wydała również zgody na ekshumacje w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej oraz w dawnym Hołosku Wielkim, które obecnie znajduje się w granicach Lwowa. Zakończono też etap poszukiwań w Hucie Pieniackiej w obwodzie lwowskim, gdzie wskazano miejsca mogące kryć szczątki około 100 Polaków.

Kresy.pl / PAP / Dzieje

Tagi: , , , , , ,
forma płatności