Rosyjski portal Abzats opublikował wypowiedź Maksima Szingarkina, przedstawianego jako ekspert ds. uzbrojenia jądrowego, który odniósł się do doniesień o możliwym rozszerzeniu obecności amerykańskiej broni nuklearnej w Europie. Według niego Polska i państwa bałtyckie stałyby się celami Rosji, jeśli na ich terytorium rozmieszczono by broń jądrową NATO.

Rosyjski portal Abzats opublikował we wtorek wypowiedź Maksima Szingarkina, przedstawianego jako ekspert ds. uzbrojenia jądrowego, który skomentował doniesienia o możliwym rozmieszczeniu amerykańskiej broni nuklearnej w kolejnych państwach NATO. Według Szingarkina w takim scenariuszu Polska i państwa bałtyckie stałyby się „legalnymi celami” Rosji.

„Dopóki bomb lotniczych nie ma na terytorium tych państw, nie są one rozpatrywane przez Rosję jako cele użycia broni jądrowej w przypadku konfliktu. Ale gdy tylko pojawi się tam amerykańska bomba lotnicza, wszystko się zmieni. Przy czym w tym przypadku chodzić będzie nie tylko o magazyny, lecz także o sztaby sił zbrojnych tych państw, punkty dowodzenia” — powiedział Szingarkin.

Rosyjski analityk podał jako przykład Estonię. „Wystarczy, że USA rozmieszczą 10 jądrowych bomb lotniczych w Estonii — i celem użycia taktycznej broni jądrowej stanie się Ministerstwo Obrony w Tallinnie, Sztab Generalny, lotnisko” — stwierdził.

Abzats napisał, że terytoria państw bałtyckich i Polski miałyby stać się celami Rosji w razie rozmieszczenia na nich broni jądrowej NATO. Portal wskazał, że chodziłoby nie tylko o same składy uzbrojenia, ale również o infrastrukturę wojskową.

Tłem wypowiedzi są wcześniejsze doniesienia „Financial Timesa”, według których Stany Zjednoczone rozmawiają o możliwości rozmieszczenia broni jądrowej w kolejnych europejskich państwach NATO. Jak informowaliśmy, brytyjski dziennik podał, powołując się na trzy osoby zaznajomione ze sprawą, że celem takich działań miałoby być uspokojenie sojuszników w sytuacji, gdy Waszyngton ogranicza część konwencjonalnego wsparcia wojskowego dla Europy.

Według źródeł „Financial Timesa” amerykańscy urzędnicy sygnalizowali gotowość do rozmów o rozmieszczeniu dodatkowych zdolności poza państwami, które obecnie uczestniczą w programie nuclear sharing. Rozmowy mają być poufne i nie przesądzają o zmianie obecnego systemu.

Przeczytaj: Minister obrony chce badań nad bronią atomową

Zainteresowanie takim rozwiązaniem mają wykazywać państwa wschodniej flanki NATO, w tym Polska i niektóre kraje bałtyckie. Chodziłoby o przyjęcie samolotów podwójnego przeznaczenia, czyli maszyn zdolnych do przenoszenia zarówno uzbrojenia konwencjonalnego, jak i jądrowego.

Polska od dłuższego czasu sygnalizuje zainteresowanie udziałem w odstraszaniu jądrowym NATO. Były prezydent Andrzej Duda apelował o rozszerzenie amerykańskiej inicjatywy DCA na terytorium Polski. Warszawa dołączyła też w tym roku do francuskiej inicjatywy dotyczącej zbadania możliwości czasowego przenoszenia elementów francuskiego odstraszania nuklearnego do państw sojuszniczych.

Obecnie natowski program nuclear sharing obejmuje Belgię, Niemcy, Włochy, Holandię, Turcję i Wielką Brytanię. Broń pozostaje pod kontrolą i ochroną Stanów Zjednoczonych, a Waszyngton zachowuje wyłączne prawo do autoryzacji jej użycia.

Zobacz: PiS przedstawia pakiet postulatów w obronności: budżet, DARPA, nuclear sharing

absatz.media / Kresy.pl

Tagi: , , , , , , ,
forma płatności