Rosja przeprowadziła nocny zmasowany atak rakietowo-dronowy na Kijów i obwód kijowski. Według Wołodymyra Zełenskiego użyto m.in. hipersonicznego pocisku balistycznego Oriesznik, a rosyjska armia później potwierdziła jego zastosowanie.
Rosja przeprowadziła w nocy z soboty na niedzielę zmasowany atak rakietowo-dronowy na Kijów oraz obwód kijowski. Według ukraińskich władz zginęły co najmniej cztery osoby, a dziesiątki zostały ranne.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski poinformował w niedzielę, że podczas ataku Rosja użyła hipersonicznego pocisku balistycznego Oriesznik. Rosyjska armia później potwierdziła zastosowanie tej broni.
Według Zełenskiego pocisk uderzył w miasto Biała Cerkiew w obwodzie kijowskim. Cel ataku nie był od razu jasny. Oriesznik może przenosić zarówno głowice konwencjonalne, jak i jądrowe. Według przekazanych informacji był to trzeci przypadek użycia tej broni na Ukrainie.
Do rosyjskiego ataku odniosła się szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas. Oskarżyła Moskwę o stosowanie „politycznej taktyki zastraszania i lekkomyślnego balansowania na krawędzi nuklearnej”. Zapowiedziała, że ministrowie spraw zagranicznych Unii Europejskiej podczas przyszłotygodniowego spotkania omówią, jak zwiększyć międzynarodową presję na Rosję.
Atak potępił również prezydent Francji Emmanuel Macron. Użycie pocisku Oriesznik określił jako „formę eskalacji”.
Ukraińskie Siły Powietrzne podały, że rosyjski atak obejmował 600 dronów uderzeniowych oraz 90 rakiet wystrzelonych z powietrza, morza i lądu. Obrona powietrzna Ukrainy miała zniszczyć lub zagłuszyć 549 dronów oraz 55 rakiet. Około 19 pocisków nie doleciało do celów.
„Stolica znalazła się pod zmasowanym atakiem rakiet balistycznych” – napisał na Telegramie szef Kijowskiej Miejskiej Administracji Wojskowej Tymur Tkaczenko.
Według jego informacji skutki uderzeń odnotowano co najmniej w czterech lokalizacjach. Chodziło o dzielnice szewczenkowską, dnieprowską i podolską. Wstępnie informowano o pożarach oraz uszkodzeniach budynków mieszkalnych.
Mer Kijowa Witalij Kliczko przekazał, że spadające odłamki wywołały także pożar na terenie szkoły w centrum miasta.
Już w sobotę Zełenski ostrzegał przed możliwym rosyjskim atakiem z użyciem Oriesznika. Powoływał się przy tym na informacje wywiadowcze Ukrainy, Stanów Zjednoczonych i Europy.
„Widzimy oznaki przygotowań do połączonego uderzenia na terytorium Ukrainy, w tym Kijów, z użyciem różnych rodzajów uzbrojenia” – pisał Zełenski, wskazując także na możliwość użycia Oriesznika.
Oriesznik to rosyjski pocisk hipersoniczny średniego zasięgu. System po raz pierwszy ujawniono w listopadzie 2024 roku, uderzając w ukraiński zakład zbrojeniowy w Dnieprze. Informowano również o dwóch potwierdzonych odpaleniach: ataku z końca 2024 roku oraz teście z lutego 2025 roku, który zakończył się niepowodzeniem z powodu eksplozji tuż po starcie. W przekazach z Moskwy znalazła się teza, że pociski są niemożliwe do przechwycenia i mają siłę rażenia porównywalną z bronią jądrową, choć część zachodnich ekspertów ocenia te twierdzenia krytycznie. Według analiz technicznych Oriesznik to modyfikacja rosyjskiego RS-26 Rubież, a maksymalny zasięg rakiety może wynosić 5,5 tys. km.
W ostatnich dniach poprzedniego roku trzy systemy tego typu zostały rozmieszczone we wschodniej Białorusi, w pobliżu miejscowości Krzyczewo, co miała potwierdzić analiza zdjęć satelitarnych. Docelowo Orieszniki miały zostać przewiezione w inne miejsce na terytorium Białorusi.
Kresy.pl/DW






























