Sekretarz stanu USA Marco Rubio oświadczył, że Kuba miała przyjąć amerykańską ofertę pomocy humanitarnej o wartości 100 mln dolarów. Kubański minister spraw zagranicznych zaprzeczył tym doniesieniom i oskarżył Waszyngton o dążenie do wywołania agresji militarnej.
Sekretarz stanu USA Marco Rubio przekazał w czwartek, że Kuba miała przyjąć amerykańską ofertę pomocy humanitarnej w wysokości 100 mln dolarów. Strona kubańska zaprzeczyła tym informacjom, a szef dyplomacji w Hawanie oskarżył Waszyngton o kłamstwo.
Rubio odniósł się do propozycji, którą przedstawił na początku maja. Zakładała ona przekazanie Kubie pomocy humanitarnej o łącznej wartości 100 mln dolarów. Według sekretarza stanu USA władze wyspy miały zgodzić się na jej przyjęcie.
„Kuba przyjęła amerykańską ofertę pomocy humanitarnej w wysokości 100 mln dolarów” – powiedział Rubio dziennikarzom.
Dodał jednak, że Waszyngton będzie oceniał, czy deklaracja Hawany będzie miała praktyczne znaczenie.
„Mówią, że ją przyjęli. Zobaczymy, czy to naprawdę coś znaczy” – stwierdził.
Zobacz też: Rosja obiecuje wesprzeć Kubę w obliczu amerykańskich sankcji
Rubio zaznaczył również, że nie jest przesądzone, czy Stany Zjednoczone zaakceptują warunki przedstawione przez Kubę. Według niego celem prezydenta Donalda Trumpa jest wynegocjowanie z władzami wyspy „pokojowego” porozumienia.
„Przyszłość Kuby należy do jej obywateli, ale zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego dotyczy USA” – powiedział sekretarz stanu.
Deklaracje Rubio pojawiają się w okresie wzrostu napięć między Waszyngtonem a Hawaną. Donald Trump w ostatnich tygodniach groził Kubie, mówiąc, że może zrobić z wyspą „wszystko”, co zechce. W jednej z wypowiedzi stwierdził również, że może mieć „zaszczyt zdobycia Kuby”.
Do słów Rubio odniósł się kubański minister spraw zagranicznych. Oskarżył on Stany Zjednoczone o powtarzanie nieprawdziwych twierdzeń.
„Sekretarz stanu USA ponownie kłamie, by wywołać agresję militarną, która sprowokowałaby przelew krwi kubańskiej i amerykańskiej” – powiedział szef kubańskiej dyplomacji.
Dodał, że Rubio wie, iż jednostronne środki przymusu są główną przeszkodą dla rozwoju gospodarczego Kuby. Według niego Stany Zjednoczone „wzbudzają desperację wśród obywateli”, aby doprowadzić do „załamania się gospodarki”.
Oferta pomocy ma być związana z pogłębiającym się kryzysem gospodarczym na wyspie. Problemy nasiliły się po amerykańskiej operacji w Wenezueli i schwytaniu Nicolasa Maduro, po czym dostawy ropy na Kubę zostały wstrzymane.
W połowie maja w Hawanie doszło do protestów. Mieszkańcy skarżyli się, że w wielu dzielnicach prądu nie ma przez 20–22 godziny na dobę. Kubańskie media informowały także o brakach leków i środków medycznych.
Deklaracja Rubio padła dzień po tym, jak Stany Zjednoczone sformułowały akt oskarżenia przeciwko byłemu przywódcy Kuby Raúlowi Castro. Sprawa dotyczy zestrzelenia w 1996 roku dwóch samolotów organizacji Brothers to the Rescue. Zginęły cztery osoby, w tym trzech obywateli USA.
94-letniemu Castro zarzucono zmowę w celu zabicia obywateli USA, cztery zabójstwa oraz zniszczenie dwóch cywilnych samolotów. Władze Kuby odrzuciły oskarżenia jako nieprawdziwe.
Kresy.pl/Interia
































