Polska, Rumunia oraz państwa bałtyckie zabiegają o zwiększenie obecności wojsk USA po zapowiedzi Donalda Trumpa dotyczącej redukcji sił amerykańskich w Niemczech. Pentagon nie podjął jeszcze decyzji, czy żołnierze zostaną przeniesieni do innego kraju w Europie, czy wrócą do USA – podaje Politico.
Po zapowiedzi prezydenta USA Donalda Trumpa o wycofaniu z Niemiec 5 tys. lub więcej amerykańskich żołnierzy Polska, Litwa, Łotwa, Estonia i Rumunia rozpoczęły zabiegi o zwiększenie obecności wojsk Stanów Zjednoczonych na wschodniej flance NATO.
Rumunia chce stałej obecności USA
„Jestem głęboko przekonany, że silniejsza obecność USA na wschodniej flance jest konieczna… z zadowoleniem przyjęlibyśmy stałą obecność USA na naszym terytorium” — powiedział wiceminister obrony Rumunii Sorin Moldovan w rozmowie z Politico. „Rumunia konsekwentnie demonstruje swoje zaangażowanie w strategiczne partnerstwo ze Stanami Zjednoczonymi i dowiodła, że jest wiarygodnym partnerem” — dodał.
We wtorek podczas posiedzenia Rady ds. Zagranicznych ministrów obrony o potrzebie zwiększenia obecności amerykańskiej mówił także rumuński minister obrony Radu Miruță. „Potrzebujemy więcej żołnierzy” — powiedział minister.
Polska i państwa bałtyckie zabiegają o Amerykanów
W ubiegłym tygodniu gotowość do przyjęcia większej liczby żołnierzy USA zadeklarowali prezydent Karol Nawrocki oraz prezydent Litwy Gitanas Nausėda.
W Polsce stacjonuje ok. 10 tys. amerykańskich żołnierzy, jest to trzeci wynik w Europie – 37 tys. przebywa w Niemczech, około 13 tys. jest we Włoszech. Z kolei na Litwie znajduje się ponad 1 tys. żołnierzy USA.
W poniedziałek podobne stanowisko przedstawiła minister spraw zagranicznych Łotwy Baiba Braže.
Rzecznik estońskiego ministerstwa obrony przekazał Politico, że Tallinn wysoko ocenia wkład Stanów Zjednoczonych w bezpieczeństwo regionu i popiera rozszerzenie obecności USA w państwach bałtyckich.
Państwa wschodniej flanki, z których część graniczy z Rosją, traktują amerykańską obecność wojskową jako jeden z głównych elementów odstraszania Moskwy. Znaczenie tego czynnika wzrosło po rozpoczęciu pełnoskalowej rosyjskiej inwazji na Ukrainę.
Według Politico państwa regionu pozostają w dobrych relacjach z administracją Trumpa dzięki wysokim wydatkom obronnym oraz wsparciu dla amerykańskich działań wojennych. Wszystkie pięć państw utrzymywało w marcu ograniczoną obecność wojsk USA na swoim terytorium.
Pentagon nie podjął decyzji
Pentagon nie zdecydował jeszcze, które jednostki w Niemczech zostaną objęte redukcją. Nie wiadomo również, czy żołnierze zostaną przeniesieni do innego państwa europejskiego, czy odesłani do Stanów Zjednoczonych.
Według wysokiego rangą dyplomaty NATO co najmniej jedna delegacja państwa sojuszniczego zwróciła się bezpośrednio do ambasadora USA przy NATO Matthew Whitakera, aby przedstawić argumenty za relokacją wojsk.
W sobotę Trump powiedział dziennikarzom, że „może” przenieść część wojsk amerykańskich do Polski. „Mam świetne relacje z prezydentem” — powiedział prezydent USA odnosząc się do Karola Nawrockiego.
Spór polityczny w Polsce i ograniczenia infrastrukturalne
W naszym kraju sprawa obecności wojsk USA pozostaje także elementem sporu politycznego. Premier Donald Tusk ostrzegł, że Warszawa nie powinna „kupować” wojsk sojuszniczych. Jednocześnie zaznaczył, że Polska wykorzysta każdą okazję do zwiększenia obecności USA, ale nie pozwoli na wykorzystanie tej sprawy do „rozbijania jedności europejskiej”.
Według niemieckiego urzędnika Berlin prawdopodobnie nie sprzeciwiłby się zwiększeniu obecności USA bliżej granicy z Rosją, jeśli miałoby to wzmocnić odstraszanie. Lokalne władze niemieckich miast, w których stacjonują Amerykanie, wolałyby jednak utrzymania wojsk ze względów gospodarczych.
Eksperci wskazują, że ewentualna relokacja może napotkać ograniczenia infrastrukturalne. Jennifer Kavanagh, dyrektor ds. analiz wojskowych w think tanku Defense Priorities, oceniła, że Polska i Rumunia mogłyby przyjąć większą liczbę żołnierzy po niewielkich modernizacjach infrastruktury. W państwach bałtyckich możliwości są bardziej ograniczone i wymagałyby dodatkowego planowania oraz prac budowlanych.
Kresy.pl/Politico































