Minister obrony Niemiec, Boris Pistorius stwierdził, że decyzja USA o wycofaniu 5 tys. żołnierzy z jego kraju była „do przewidzenia”. Niemniej sojusznicy domagają się wyjaśnień.
W rozmowie z agencją prasową DPA, Boris Pistorius podkreślił również, że „obecność amerykańskich żołnierzy w Europie, a zwłaszcza w Niemczech, leży w naszym interesie i w interesie Stanów Zjednoczonych”, jak zacytował w niedzielę portal BBC. Sugerował jednak, że decyzja Trumpa nie dla niemieckich władz szczególnym zaskoczeniem.
Już wcześniej media donosiły o słowach Pistoriusa, który uznał, iż to państwa europejskie powinny wziąć większą odpowiedzialność za własne bezpieczeństwa. Podkreślał, że jego państwo tak właśnie robi – „Niemcy są na właściwej drodze” – wskazując na rozbudowę sił zbrojnych Bundeswehry, przyspieszenie zakupów sprzętu wojskowego oraz rozwój infrastruktury.
Tymczasem Allison Hart, rzeczniczka NATO, powiedziała, że Sojusz „współpracuje ze Stanami Zjednoczonymi, aby zrozumieć szczegóły ich decyzji” – zacytował brytyjski nadawca publiczny. Nie podała jednak dalszych szczegółów na temat przebiegu tej komunikacji.
Działanie Waszyngtonu nastąpiło po tym, jak prezydent Donald Trump skrytykował kanclerza Niemiec Friedricha Merza za stwierdzenie, że Stany Zjednoczone zostały „upokorzone” przez irańskich Irańczyków w trwającej wojnie.
Liczba żołnierzy USA w Niemczech – obecnie ponad 36 tys. żołnierzy w czynnej służbie – jest zdecydowanie największa w Europie, w porównaniu z około 12 tys. we Włoszech i 10 tys. w Wielkiej Brytanii. Jest to obecność stała, w przeciwieństwie do stacjonowania żołnierzy amerykańskich w Polsce, które ma charakter rotacyjny.
W sobotę wieczorem, zapytany o wycofanie wojsk, Trump powiedział: „Zamierzamy znacznie zredukować liczebność sił zbrojnych, i to znacznie ponad 5000”. Nie podał więcej szczegółów.
bbc.com/kresy.pl































