Rząd Wielkiej Brytanii ponownie potwierdził swoje stanowisko w sprawie Falklandów, podkreślając, że suwerenność nad archipelagiem „jest niezmienna” i pozostaje w rękach Londynu.
Deklaracja padła po doniesieniach medialnych o wewnętrznym dokumencie Pentagonu, w którym rozważano możliwość rewizji amerykańskiego poparcia dla brytyjskich roszczeń.
Według tych informacji w ujawnionym e-mailu analizowano, czy Stany Zjednoczone powinny ponownie przyjrzeć się swojemu podejściu do tzw. „historycznych posiadłości imperialnych” Europy. Jako przykład wskazano Falklandy – terytorium, o które Wielka Brytania walczyła z Argentyną w 1982 roku.
Rzecznik premiera Keira Starmera jednoznacznie odrzucił jakiekolwiek wątpliwości co do stanowiska Londynu. Podkreślił, że jest ono „długotrwałe i niezmienne”, a kluczowe znaczenie ma prawo mieszkańców wysp do samostanowienia. W referendum z 2013 roku zdecydowana większość ludności opowiedziała się za pozostaniem brytyjskim terytorium zamorskim.
Kontekstem sprawy są napięcia w relacjach transatlantyckich. Z dokumentu wynika, że rozważania dotyczące Falklandów pojawiły się w związku z niezadowoleniem administracji USA z poziomu wsparcia części państw NATO dla amerykańskich działań wojskowych przeciw Iranowi.
Rzecznik Pentagonu, odnosząc się do sprawy, wskazał, że Waszyngton analizuje różne opcje wobec sojuszników, jednak nie potwierdzono, by zmiana polityki wobec Falklandów była faktycznie rozważana na poziomie decyzyjnym.
Londyn podkreśla jednocześnie, że relacje obronne z USA pozostają bardzo silne, a kwestia Falklandów nie podlega negocjacjom. Sprawa ma również wymiar symboliczny – w Wielkiej Brytanii nadal żywa jest pamięć o wojnie z Argentyną, w której zginęło ponad 900 osób po obu stronach.
Status wysp pozostaje przedmiotem sporu z Argentyną, obecnie rządzoną przez Javiera Milei. Temat suwerenności regularnie powraca w kontekście napięć międzynarodowych.
Kresy.pl / Reuters
































