Analityk ABW, który zdemaskował Pawła Rubcowa, trafił do pracy w urzędzie za najniższą krajową. Eksperci alarmują o braku systemowego wsparcia i ryzykach dla bezpieczeństwa państwa.
Były analityk kontrwywiadu Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, który odegrał kluczową rolę w ujawnieniu rosyjskiego szpiega Pawła Rubcowa działającego na rzecz GRU, pracuje obecnie w urzędzie powiatowym za minimalne wynagrodzenie – informuje „Rzeczpospolita”.
Chodzi o sprawę osoby podszywającej się pod hiszpańskiego dziennikarza, która została zidentyfikowana jako oficer rosyjskiego wywiadu wojskowego. Według relacji cytowanych przez dziennik, analityk ABW, który prowadził tę sprawę, posiada wysokie kwalifikacje, w tym biegłą znajomość języka rosyjskiego oraz specjalizację w zakresie rosyjskiej dezinformacji.
„To specjalista najwyższej klasy, doktor nauk o bezpieczeństwie, w trakcie habilitacji. W dużej mierze dzięki jego analizom ustalono, że Rubcow to oficer GRU, a nie dziennikarz” – przekazał w rozmowie z gazetą rozmówca znający sprawę.
Zobacz też: Sąd zawiesił postępowanie wobec rosyjskiego szpiega Rubcowa
Jak wynika z ustaleń, były funkcjonariusz pracuje obecnie w jednym z urzędów pracy na wschodzie Polski. Przypadek ten ma być jednym z wielu przykładów problemu, jakim jest brak systemowego wsparcia dla osób odchodzących ze służb specjalnych.
Z szacunków wynika, że każdego roku ze służb takich jak ABW, CBA, Agencja Wywiadu, Służba Kontrwywiadu Wojskowego czy Służba Wywiadu Wojskowego odchodzi kilkudziesięciu funkcjonariuszy. W perspektywie kilku lat liczba ta może sięgnąć nawet kilkuset lub tysiąca osób.
Raport „Rekonwersja kadr służb specjalnych w Polsce”, przygotowany przez fundację Frontline Foundation, wskazuje na poważne konsekwencje braku systemu wsparcia dla byłych funkcjonariuszy.
„Brak systemowej rekonwersji generuje ryzyka podwójnej natury: utratę cennego kapitału ludzkiego oraz zagrożenia kontrwywiadowcze wynikające z niekontrolowanego przepływu byłych funkcjonariuszy do podmiotów prywatnych, w tym zagranicznych” – wskazano w opracowaniu.
Eksperci zwracają uwagę, że państwo inwestuje znaczne środki w szkolenie funkcjonariuszy, powierzając im jednocześnie dostęp do informacji niejawnych. Po zakończeniu służby nie zapewnia jednak mechanizmów pozwalających wykorzystać ich kompetencje.
„To marnotrawstwo. Państwo nie jest w stanie nadal korzystać z efektów inwestycji w często długoletnią służbę tych ludzi” – ocenił Norbert Loba, były wiceszef ABW.
Jak opisuje „Rzeczpospolita”, byli funkcjonariusze często trafiają do pracy w ochronie lub innych niespecjalistycznych sektorach. Zdarzają się również sytuacje, w których otrzymują oferty zatrudnienia z zagranicznych podmiotów o niezweryfikowanym kapitale.
Zdaniem autorów raportu brak kontroli nad dalszymi losami byłych funkcjonariuszy może stanowić potencjalne zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa.
Kresy.pl/Rzeczpospolita































