Po wyrokach dla byłych działaczy KO w sprawie pedofilii i zoofilii minister sprawiedliwości Waldemar Żurek osobiście analizuje dokumenty postępowania. Prokuratura rozważa apelację od kary 6,5 roku dla kobiety – żądała 18 lat.

19 marca Sąd Okręgowy w Świdnicy skazał 41-letnią Kamilę L. (obecnie W.) na 6,5 roku pozbawienia wolności. Kobietę uznano winną nieudzielenia pomocy swojej małoletniej córce z poprzedniego związku, która przez lata była ofiarą przemocy seksualnej ze strony jej męża, a także współudziału w znęcaniu się nad zwierzętami. Według ustaleń śledztwa, przestępstwa wobec dziecka trwały od 2011 do 2022 roku. W tym samym okresie kobieta była świadkiem – a w części przypadków uczestniczyła w – czynów o charakterze zoofilskim.

Czytaj też: Przypadki pedofilii w Koalicji Obywatelskiej. Opublikowano listę działaczy

Kilka dni wcześniej, ten sam sąd nieprawomocnym wyrokiem skazał jej męża, 45-letniego Przemysława L., na 25 lat pozbawienia wolności. Mężczyzna został uznany winnym m.in. gwałtów, podawania ofiarom substancji odurzających, utrwalania i posiadania treści pornograficznych z udziałem dzieci poniżej 15. roku życia oraz znęcania się nad zwierzętami. Śledczy ustalili, że rejestrował popełniane czyny na filmach i zdjęciach.

Waldemar Żurek osobiście przyjrzy się sprawie. Prokuratura żąda surowszej kary

W środę minister Żurek poinformował, że osobiście analizuje materiały dotyczące sprawy. Zwrócił się również do prokuratora krajowego o przekazanie szczegółowych informacji. „Chciałem poznać, bo widziałem wypowiedź prokuratora w mediach i zapowiedź apelacji, dlaczego ta żona dostała tylko 6,5 roku, skoro prokuratura wnioskowała o 18 lat” – powiedział.

Żurek podkreślił, że szanuje niezależność sądów, lecz chce dokładnie ocenić przebieg postępowania i rzeczywistą rolę skazanej. „Koszmar tej sprawy jest tak wielki, że powinny w niej zapadać najsurowsze kary” – ocenił. Dodał jednocześnie, że wsparcie prokuratora generalnego jest szczególnie ważne w tego typu sprawach, gdzie prokuratorzy bywają osamotnieni i narażeni na krytykę zarówno za zbytnią surowość, jak i za łagodność.

„Będziemy surowo karać tego typu przestępstwa, ale wszystko w granicach prawa. To muszą być jednak kary najsurowsze – takie, które odstraszają. To są bestie. Naprawdę” – stwierdził minister.

W poniedziałek do sprawy odniósł się prokurator krajowy Dariusz Korneluk. Podkreślił drastyczny charakter zarzutów i konieczność powściągliwości w publicznych komentarzach. Zapewnił, że na żadnym etapie nikt nie ingerował w śledztwo. Prokuratura wniosła o sporządzenie uzasadnień obu wyroków. Po ich analizie zapadnie decyzja o ewentualnym odwołaniu. Korneluk przypomniał, że prokuratura domagała się wobec kobiety wielokrotnie wyższej kary niż orzeczone 6,5 roku.

Tusk: wyjątkowy skandal

Sprawa wywołała także reakcje polityczne. W Sejmie premier Donald Tusk, pytany o ewentualne konsekwencje wobec działaczy Koalicji Obywatelskiej, którzy mogli wiedzieć o przestępstwie i nie zareagować, ocenił, że polityczne wykorzystywanie zbrodni pedofilii jest „wyjątkowym skandalem”. Podkreślił jednocześnie, że każdy, kto podnosi rękę na dziecko w tak obrzydliwy sposób, będzie bezwzględnie ścigany.

Temat był również poruszany na posiedzeniu Parlamentarnego Zespołu ds. Przeciwdziałania Bezprawiu (złożonego m.in. z posłów PiS). Poseł Michał Woś (PiS) mówił o „zmowie milczenia” w Kłodzku i roli lokalnych struktur Koalicji Obywatelskiej, w tym marszałek Moniki Wielichowskiej.

W tle sprawy pojawił się wątek działalności politycznej Kamili L. Struktury KO w powiecie kłodzkim poinformowały w oświadczeniu, że kobieta nie należy do partii od ponad dwóch lat. Wcześniej, w 2018 roku, kandydowała w wyborach samorządowych, a jeszcze w 2024 roku pełniła funkcję pełnomocnika wyborczego lokalnego komitetu i publikowała zdjęcia z politykami Koalicji Obywatelskiej.

Kresy.pl/Interia

Tagi: , , , , , ,
forma płatności