Amerykański lotniskowiec USS Gerald R. Ford opuścił rejon Bliskiego Wschodu i zawinął na Kretę z powodu pożaru w pralni, ale jednostka zmaga się z poważniejszymi problemami – poinformował Bloomberg. Zastrzeżenia dotyczą gotowości bojowej okrętu, jego kluczowych systemów oraz skuteczności operacyjnej. Jednostka, której koszt wyniósł 13,2 mld dolarów, spędziła na morzu około dziewięciu miesięcy.
W poniedziałek amerykański lotniskowiec USS Gerald R. Ford wszedł do bazy Naval Support Activity Souda Bay na Krecie po zakończeniu działań na Morzu Czerwonym. Było to następstwem pożaru w głównej pralni oraz konieczności przeprowadzenia prac konserwacyjnych i napraw.
Marynarka Wojenna USA przekazała, że okręt przybył do bazy w celu „przeprowadzenia prac konserwacyjnych i napraw po operacjach na Morzu Czerwonym”.
Na początku miesiąca na pokładzie jednostki wybuchł pożar w głównej pralni, co doprowadziło do szeroko zakrojonej interwencji. Przedstawiciele władz USA zaznaczyli, że zdarzenie nie miało związku z działaniami wojennymi i zostało opanowane, jednak ponad 600 marynarzy musiało opuścić swoje miejsca noclegowe.
W ostatnich miesiącach USS Gerald R. Ford wykonywał zadania od Karaibów po Bliski Wschód. Pierwotnie okręt rozmieszczono w czerwcu 2025 roku, a jego obecna misja trwała około dziewięciu miesięcy – dłużej niż typowy siedmiomiesięczny okres rozmieszczenia. Jednostka uczestniczyła także w działaniach związanych z Wenezuelą, zanim znalazła się w rejonie Bliskiego Wschodu.
USS Gerald R. Ford to najdroższy amerykański okręt wojenny, jaki kiedykolwiek zbudowano. Jednostkę dostarczono z dużym opóźnieniem dopiero w maju 2017 roku, a koszt programu wyniósł 13,2 mld dolarów.
W najnowszej ocenie biura testowego Pentagonu wskazano, że problemy okrętu mają szeroki zakres i obejmują zarówno kwestie rutynowe, jak i potencjalnie poważne. Wątpliwości pojawiły się po rozpoczęciu testów bojowych w październiku 2022 roku.
Raport Pentagonu wskazał, że nadal brakuje aktualnych danych testowych pozwalających ocenić „przydatność operacyjną” lotniskowca.
W raporcie zastrzeżenia dotyczyły m.in. niezawodności systemu startu i lądowania samolotów odrzutowych, radaru, zdolności jednostki do kontynuowania operacji po trafieniu ogniem przeciwnika oraz wind transportujących broń i amunicję z magazynów na pokład lotniczy.
W niedawnej ocenie testów Pentagon uznał, że niemal dziesięć lat po dostarczeniu okrętu nadal nie ma wystarczających danych, by określić „skuteczność operacyjną” jednostki w realistycznych warunkach bojowych.
Aktualnie w bezpośrednim rejonie walk pozostaje jeden aktywny lotniskowiec – USS Abraham Lincoln. W drodze na Bliski Wschód jest USS George H.W. Bush, który został wysłany z Norfolk jako zastąpienie po wysłaniu Forda do naprawy.
25 marca na Morzu Arabskim Iran ogłosił przeprowadzenie ataku rakietowego na amerykański lotniskowiec Lincoln. Irańska armia oświadczyła, że przeciwko amerykańskiej grupie lotniskowców użyto nadbrzeżnych pocisków manewrujących. Teheran opublikował nagranie, które miało przedstawiać wystrzelenie rakiety w kierunku lotniskowca, a następnie utrzymywał, że okręt został zmuszony do zmiany pozycji.
Iran już wcześniej deklarował atak na jednostkę. 1 marca miało dojść do ostrzału Abraham Lincoln pociskami balistycznymi. Strona amerykańska zaprzeczyła obu tym informacjom.
Kresy.pl/Bloomberg































