W czwartek w Genewie, w ambasadzie Omanu, rozpoczęła się trzecia runda rozmów irańsko-amerykańskich z udziałem omańskich mediatorów, skoncentrowana na irańskim programie jądrowym oraz na zniesieniu sankcji przez Stany Zjednoczone. Poprzednie spotkanie w tym formacie odbyło się 17 lutego.
Iran reprezentuje minister spraw zagranicznych Abbas Araghchi, a stronę amerykańską specjalny wysłannik prezydenta USA Donalda Trumpa Steve Witkoff oraz Jared Kushner. Do negocjacji ma dołączyć także szef Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej Rafael Grossi.
25 lutego wieczorem, w kontakcie prowadzonym za pośrednictwem omańskich mediatorów, Araghchi przekazał stronie amerykańskiej propozycje dotyczące programu nuklearnego, które mają przybliżyć strony do porozumienia. Dzień później prezydent Iranu Masud Pezeszkian ponownie zadeklarował, że Teheran nie dąży do uzyskania broni jądrowej, wskazując na fatwę najwyższego duchowo-politycznego przywódcy Iranu Alego Chameneia, uznającą posiadanie broni nuklearnej za niezgodne z zasadami islamu.
Prezydent Iranu Masoud Pezeshkian przed rozpoczęciem spotkania oświadczył, że Teheran widzi szansę na pomyślny wynik kolejnego etapu negocjacji dotyczących irańskiego programu nuklearnego. „Jeśli chodzi o rozmowy, widzimy dobre perspektywy, jutro na spotkaniu, które dr Araqchi odbędzie w Genewie… staraliśmy się, pod przewodnictwem Najwyższego Przywódcy, zarządzać tym procesem, aby wyjść z sytuacji bez wojny i bez pokoju” – powiedział Pezeshkian w komentarzu opublikowanym przez państwowe media.
Proces negocjacji
Waszyngton ma przedstawiać postulaty gospodarcze wykraczające poza samą kwestię sankcji, obejmujące otwarcie irańskiej gospodarki dla amerykańskich inwestorów, w tym dostęp do złóż ropy oraz metali rzadkich, w tym litu. Kolejnym żądaniem jest zakup amerykańskich samolotów na potrzeby irańskiego ruchu cywilnego, a Teheran ma być skłonny przystać na ten element.
Największą rozbieżnością pozostaje program rakietowy Iranu. Teheran nie chce rezygnować z rozwijania i produkcji rakiet balistycznych o zasięgu do 3 tys. km, zdolnych dosięgnąć terytorium Izraela. „To duży problem” — stwierdził sekretarz stanu USA Marco Rubio. Dodał, że rozmowy na ten temat mogą zostać podjęte poza czwartkowymi rozmowami w Genewie.
Waga spotkania w Genewie jest łączona z ryzykiem dalszej destabilizacji regionu, w którym w ostatnich tygodniach narastało napięcie wraz z koncentracją wojsk USA na Bliskim Wschodzie i zapowiedziami możliwych działań w razie braku ustępstw Teheranu w sprawach nuklearnych. „Ta runda negocjacji będzie decydująca. Jeśli Iran nie okaże wystarczającej woli do zawarcia kompromisu, a Stany Zjednoczone do poluzowania sankcji, sprawy mogą wymknąć się spod kontroli” — mówi ekspert z brytyjskiego think-tanku Chatham House Sanam Vakil.
Na tle tych ostrzeżeń pojawiają się też oceny konsekwencji ewentualnej eskalacji militarnej. Gen. David Petreus, głównodowodzący amerykańskimi wojskami w Iraku i Afganistanie, ostrzegł przed konfliktem z Iranem. Według niego wojna może być „długa i destrukcyjna” i kosztować będzie życie wielu ludzi — przestrzegł generał.
Groźby Trumpa
Prezydent Donald Trump, odnosząc się do kwestii irańskiej podczas wtorkowego orędzia o stanie państwa, zapowiedział dążenie do porozumienia drogą dyplomacji, podkreślając jednocześnie, że Stany Zjednoczone nie zaakceptują irańskiej broni jądrowej. „Nie pozwolę głównemu sponsorowi terroryzmu, którym Iran jest bez wątpienia, by posiadał broń nuklearną. To się nie może wydarzyć” — powiedział prezydent USA Donald Trump.
Trump odniósł się także do wcześniejszych działań militarnych USA. „Trump odnosząc się do ataku USA na irańskie obiekty nuklearne w czerwcu 2025 roku stwierdził – „Ostrzeżono ich, aby nie podejmowali w przyszłości prób odbudowy swojego programu zbrojeniowego, w szczególności broni jądrowej – a mimo to nadal to robią”. Następnie dodał – „Prowadzimy z nimi negocjacje. Chcą zawrzeć umowę, ale nie usłyszeliśmy tych tajemnych słów: «Nigdy nie będziemy mieli broni jądrowej»” – oświadczył.
19 lutego prezydent USA Donald Trump powiedział, że daje Teheranowi około 10–15 dni na zawarcie porozumienia. W orędziu o stanie państwa wygłoszonym we wtorek wieczorem w Waszyngtonie Trump deklarował, że preferuje dyplomację, a jednocześnie oskarżył Iran o opracowywanie pocisków, które mogłyby „wkrótce dotrzeć do Stanów Zjednoczonych. „Wolę rozwiązać ten problem drogą dyplomatyczną. Ale jedno jest pewne: nigdy nie pozwolę, by największy sponsor terroryzmu na świecie, którym jest bezapelacyjnie, posiadał broń jądrową. Nie mogę na to pozwolić” – powiedział Trump.
Władze Izraela i USA utrzymują jednak, że Iran konsekwentnie rozwija program broni nuklearnej. W czerwcu 2025 roku, w trwającej 12 dni wojnie izraelsko-irańskiej, izraelskie i amerykańskie wojska przeprowadziły bombardowania irańskich instalacji jądrowych. Waszyngton ocenia, że surowiec wykorzystywany do produkcji wzbogaconego uranu znajduje się obecnie pod gruzami zakładów zniszczonych w czasie tych uderzeń.
Iran wzbogacił uran do 60 proc.
Spór dotyczy przede wszystkim wzbogacania uranu. Strona amerykańska oczekuje zobowiązania Iranu do zaprzestania tego procesu, podczas gdy Teheran akcentuje konieczność zniesienia sankcji. W tle pozostaje decyzja Trumpa z 2018 roku o wycofaniu USA z porozumienia z 2015 roku, zawartego za administracji Baracka Obamy, w ramach którego Iran ograniczył wzbogacanie uranu do 3,5 proc., a wcześniej wysoko wzbogacony uran sprzedał Rosji. Po wprowadzeniu amerykańskich sankcji Iran ponownie zwiększył wzbogacanie do ok. 60 proc., co przybliżyło możliwość budowy bomby atomowej.
Abbas Araghchi podkreślił, że Iran nie wyrzeknie się prawa do wykorzystywania technologii jądrowej w celach cywilnych. „Nasze fundamentalne przekonania są jasne. Iran pod żadnym pozorem nie stworzy broni jądrowej. Ale my, Irańczycy, nigdy nie zapomnimy o naszym prawie do wykorzystania korzyści płynących z pokojowej technologii jądrowej dla dobra naszego narodu” — powiedział minister spraw zagranicznych Iranu Abbas Araghchi.
W rozmowach pojawiają się też sygnały o możliwych ustępstwach ze strony Teheranu w zakresie poziomu i tempa wzbogacania uranu. Iran ma być gotów zawiesić wzbogacanie na okres od trzech do pięciu lat, a następnie utrzymać ten proces na poziomie 1,5 proc., co wiązane jest z zastosowaniami medycznymi. Wśród rozważanych rozwiązań znajduje się również utylizacja 400 kg wzbogaconego uranu oraz dopuszczenie obserwatorów MAEA do monitorowania całego procesu, przy jednoczesnym oczekiwaniu zniesienia sankcji gospodarczych.
Rośnie presja militarna
Jednocześnie Stany Zjednoczone rozbudowują swój potencjał militarny na Bliskim Wschodzie przed ewentualnymi atakami na Republikę Islamską, a Iran zapowiedział, że w razie ataku uderzy w amerykańskie bazy w regionie. Rozmowy w Genewie mają odbywać się w momencie, gdy Marynarka Wojenna USA zacumuje największy lotniskowiec USS Gerald R. Ford w bazie NATO na greckiej wyspie Krecie, w drodze na Bliski Wschód. USS Gerald Ford może przenosić ponad 75 samolotów wojskowych, w tym F/A-18 Super Hornet i E-2 Hawkeye.
Oprócz niego Waszyngton dysponuje już w regionie kolejnym lotniskowcem – USS Abraham Lincoln, 10 niszczycielami i trzema okrętami walki przybrzeżnej, twierdzi Euronews. W ostatnich latach rzadko zdarza się, by na Bliskim Wschodzie przebywały aż dwa amerykańskie lotniskowce.
Dodatkowo według analizy „Washington Post” Stany Zjednoczone od połowy lutego relokowały ponad 150 samolotów do baz w Europie i na Bliskim Wschodzie. Eksperci oceniają, że skala ruchów może oznaczać przygotowanie do różnych wariantów działań wobec Iranu.
Stany Zjednoczone przyznały, że doprowadziły do niedoboru dolarów amerykańskich w Iranie, co miało poważne konsekwencje gospodarcze, w tym upadek jednego z największych irańskich banków w okresie poprzedzającym grudniowe protesty uliczne.
Równolegle do zapowiedzi rozmów Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej informował o ćwiczeniach wojskowych na południu kraju i przekazał, że zbudował w tym regionie „silną twierdzę”.
Kresy.pl/Associated Press































