16 lutego 1920 roku nad jeziorem Gwiazda w pobliżu Borowego Młyna doszło do starcia ludności kaszubskiej z niemieckimi żołnierzami podczas wytyczania granicy polsko-niemieckiej. Wydarzenie to przeszło do historii jako „wojna palikowa”.
Po traktacie wersalskim z 1919 roku większość Pomorza Gdańskiego przyznano Polsce. Na początku 1920 roku Wojsko Polskie przejmowało kolejne miejscowości. 31 stycznia 59. Pułk Piechoty Wielkopolskiej wkroczył do Chojnic, a kilka dni później żołnierze dotarli w rejon Borowego Młyna. Jednocześnie Międzynarodowa Komisja Graniczna przygotowywała szczegółowe wytyczenie linii demarkacyjnej. Wśród mieszkańców Gochów narastały obawy, że część wsi, łąk i lasów może pozostać po stronie niemieckiej.
Czytaj też: 20 minut, które stworzyły polskie lotnictwo. Ławica była największym łupem polskiego oręża
Na 16 lutego zaplanowano spotkanie pełnomocników obu stron przy jeziorze Gwiazda. Na miejscu pojawili się oficerowie i kilku żołnierzy polskich oraz niemieckich. Przybyła także liczna, kilkutysięczna grupa mieszkańców okolicznych wsi, zachęcona do obecności przez proboszcza ks. Bernarda Gończa. Niemcy przywieźli geodetów oraz drewniane paliki, którymi zamierzali oznaczyć przebieg przyszłej granicy.
Gdy rozpoczęto wbijanie palików, tłum zareagował gwałtownie. „Tu je święto zemia polsko” — miał powiedzieć po kaszubsku w imieniu ludności Jakub Trzeciński. Mieszkańcy wyciągali kołki z ziemi i odrzucali je, uniemożliwiając dalsze prace. Doszło do przepychanek; co najmniej jeden niemiecki żołnierz odniósł niegroźne obrażenia. Padły także strzały ostrzegawcze ze strony polskiej, które miały rozproszyć tłum. Ostatecznie wytyczanie granicy w tym miejscu przerwano.
Czytaj też: Powstań Wielkopolskich było pięć
Delegacja mieszkańców udała się następnie do Międzynarodowej Komisji Granicznej w Toruniu. W wyniku interwencji do Polski przyłączono m.in. Wierzchocinę, Upiłkę, Brzozowo i Żychce, a linia graniczna została przesunięta na zachód o kilka kilometrów względem pierwotnych założeń. Ostatecznego rozgraniczenia dokonano latem 1920 roku.
Określenie „wojna palikowa” spopularyzował regionalista Zbigniew Talewski. W rozmowie z Wirtualną Polską podkreślał, że wydarzenia z lutego 1920 roku miały charakter realnego starcia: „To była wojna. Nasza «wojna palikowa». Padł strzał, a może nawet dwa. Było kilku poturbowanych i był obóz jeniecki w karczmie” — mówi. Od lat zabiega o utrwalenie pamięci o tym epizodzie jako o zwycięskim wystąpieniu kaszubskiej ludności przeciwko niemieckim próbom wytyczenia granicy.
Historyk Pomorza Marcin Barnowski zwraca uwagę na szerszy kontekst postawy mieszkańców regionu. „Nie zawsze doceniamy ogrom siły Kaszubów. Byli głęboko przywiązani do wiary i własnej mowy. Gdy pojawiła się możliwość odrodzenia państwa polskiego, dążyli do przyłączenia tych ziem do Polski. Nie wszyscy jednak rozumieli ich odmienność” — ocenia badacz.
Wydarzenie stało się symbolem determinacji kaszubskiej ludności w obronie przynależności do odradzającej się II Rzeczypospolitej. Dziś w Borowym Młynie i okolicach znajdują się tablice pamiątkowe, a rocznice wydarzeń są upamiętniane przez lokalną społeczność jako element historii walki o granice państwa.
Kresy.pl / Wirtualna Polska









