W Polsce rośnie liczba sygnałów o wilkach pojawiających się w pobliżu zabudowań. Sprawa była omawiana w Sejmie, gdzie padły deklaracje o konieczności ograniczenia populacji.

W ostatnich tygodniach na Podkarpaciu, a także w innych częściach kraju, coraz częściej odnotowywana jest obecność wilków w bezpośrednim sąsiedztwie domów i infrastruktury publicznej. Mieszkańcy informują o stadach widywanych przy drogach, w pobliżu szkół oraz na terenach zabudowanych.

Wilk w Polsce objęty jest ścisłą ochroną gatunkową. W wielu regionach kraju przestał być jednak zwierzęciem rzadkim, a jego pojawianie się w pobliżu siedzib ludzkich nie ma już charakteru sporadycznego. Zgłaszane są również przypadki ataków na zwierzęta gospodarskie i domowe.

Na problem wielokrotnie zwracał uwagę poseł Konfederacji Andrzej Zapałowski. Temat był także przedmiotem dyskusji podczas niedawnego niedawnego posiedzenia sejmowej Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa. Posiedzenie komisji pierwotnie dotyczyło działań związanych z odstraszaniem niedźwiedzi w Bieszczadach.

Podczas posiedzenia poruszono jednak także kwestię wilków.

„Jak dojdzie do jakiejś tragedii z dzieckiem, to całe ministerstwo będzie musiało się podać do dymisji” – podkreślał Zapałowski.

Problem dostrzegali także inni parlamentarzyści.

„Sytuacja zacznie się nasilać wiosną, kiedy zwierzęta gospodarskie wyjdą na łąki. Wtedy nowe mioty tysięcy wilków będą karmić młode. Już teraz należy alarmować, bo jak dojdzie do tragedii komentatorzy – obrońcy wilka ucichną. Co im szkodzi na razie obrażać ostrzegających.
W biały dzień, tuż przy domach. Wataha wilków budzi grozę na Podkarpaciu” – ostrzegał Zapałowski w niedzielnym wpisie, odnosząc się do sytuacji na Podkarpaciu.

Zobacz: Niedźwiedzie wdarły się na kolejną posesję na Podkarpaciu. „Żona z synem zostali uwięzieni w aucie”

farmer.pl / Kresy.pl

Tagi: , , ,
forma płatności