Stany Zjednoczone wydały ogólną licencję umożliwiającą poszukiwanie oraz wydobycie ropy i gazu w Wenezueli, wykluczając z tych działań podmioty z Rosji, Chin i Iranu. W reakcji Moskwa zapowiedziała wyjaśnienie sprawy z Waszyngtonem kanałami dyplomatycznymi, a minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow określił amerykańskie ograniczenia jako „rażącą dyskryminację”.
We wtorek amerykański Departament Skarbu wydał ogólną licencję, która ma ułatwić poszukiwanie oraz wydobycie ropy naftowej i gazu w Wenezueli. Licencja dopuszcza działania związane z eksploatacją złóż, lecz nie obejmuje transakcji z udziałem obywateli lub podmiotów z Rosji, Chin i Iranu.
Następnego dnia Siergiej Ławrow ocenił, że nowe ograniczenia mają charakter dyskryminacyjny i zaznaczył, że Rosja pozostaje w kontakcie z Waszyngtonem w tej sprawie, deklarując gotowość do współpracy „bez idei dominacji”. „To rażąca dyskryminacja, pomimo faktu, że Rosja, Chiny i Iran zainwestowały w wenezuelski sektor naftowy i energetyczny” — powiedział Ławrow.
Tego samego dnia rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow zapowiedział wyjaśnienie sprawy kanałami dyplomatycznymi, wskazując na długoterminowe zaangażowanie gospodarcze Rosji w Wenezueli. „Rzeczywiście inwestujemy w Wenezueli, realizujemy długoterminowe projekty i jesteśmy zainteresowani zarówno naszymi wenezuelskimi partnerami, jak i nami. Wszystko to jest więc powodem, aby omówić sytuację z Amerykanami” — oświadczył Pieskow.
Rosja od lat utrzymuje bliskie relacje z rządem w Caracas, obejmujące współpracę energetyczną, powiązania wojskowe oraz kontakty polityczne na wysokim szczeblu. Rosyjskie firmy były istotnymi uczestnikami wenezuelskiego sektora naftowego, a wykluczenie ich z nowej licencji USA dotyka interesów Moskwy w regionie.
Roszarubezhneft, firma energetyczna działająca w Wenezueli, przekazała w poprzednim miesiącu, że wszystkie jej aktywa w tym kraju należą do Rosji i że spółka podtrzyma zobowiązania wobec partnerów międzynarodowych. Roszarubezhneft, należący do jednostki rosyjskiego Ministerstwa Rozwoju Gospodarczego, powstał w 2020 roku i wkrótce potem przejął wenezuelskie udziały Rosnieftu po tym, jak USA nałożyły wówczas sankcje na dwie jednostki Rosnieftu za handel wenezuelską ropą.
Rosnieft posiadał wcześniej udziały w kilku przedsięwzięciach wydobywczych w Wenezueli, w tym po 40 proc. w Petromonagas, Petroperija i Petrovictoria, 32 proc. w Petromiranda oraz 26,67 proc. w Boqueron.
Chiny pozostają głównym klientem i inwestorem sektora naftowego Wenezueli, a duża część wenezuelskiej ropy trafia na rynek chiński, przy czym import bywa raportowany w ograniczonym zakresie i często przechodzi pod zmienioną nazwą. Według firmy analitycznej Vortexa w 2025 roku import wenezuelskiej ropy do Chin sięgnął ok. 470 tys. baryłek dziennie, co odpowiadało ok. 4,5 proc. chińskiego importu ropy drogą morską.
Pod koniec stycznia wysłannik administracji Donalda Trumpa przybyła do Wenezueli w celu odbudowy przedstawicielstwa dyplomatycznego USA w południowoamerykańskim państwie. Minister Władzy Ludowej ds. Wewnętrznych Diosdado Cabello, jeden z najpotężniejszych polityków Wenezueli przez lata ukazywany jako lojalista Maduro, powiedział wcześniej, że ponowne otwarcie ambasady USA w Caracas umożliwi rządowi Wenezueli nadzorowanie traktowania Nicolasa Maduro.
Kresy.pl/Reuters





























