W latach trzydziestych XX wieku w Polsce powstał nowoczesny ciągnik artyleryjski C7P, zaprojektowany jako odpowiedź na ograniczenia zagranicznych konstrukcji. Mimo wysokich walorów technicznych jego produkcja pozostała niewielka, a losy maszyn po kampanii wrześniowej w większości zakończyły się w rękach niemieckich.
Pod koniec lat dwudziestych XX wieku w Wielkiej Brytanii równolegle prowadzono prace nad nowym czołgiem Vickers E oraz nad ciągnikiem o szerokim zastosowaniu wojskowym. Efektem tych działań było powstanie w 1936 roku ciągnika Dragon Medium Mk IV, zbudowanego w liczbie 12 egzemplarzy. Wozy te zostały porzucone przez wojska brytyjskie w 1940 roku podczas odwrotu spod Dunkierki i wpadły w ręce niemieckie.
W 1931 roku Polska zakupiła czołgi Vickers wraz z licencją na ich produkcję. Ostatecznie jednak nie zdecydowano się na uruchomienie seryjnej wytwórczości tych pojazdów. Zamiast tego podjęto prace nad własnymi konstrukcjami, w tym nad czołgiem VAU-33 oraz ciągnikiem artyleryjskim oznaczonym roboczo jako C6. Oba projekty rozwijano równolegle, dążąc do możliwie największego ujednolicenia rozwiązań technicznych.
Zobacz też: 7TP – geneza, rozwój i bojowe użycie najlepszego polskiego czołgu kampanii 1939 roku
W 1933 roku w zakładach PzInż. w Ursusie powstały dwa prototypy ciągnika: C6P, wyposażony w koła napędowe z przodu, oraz C6T, z napędem umieszczonym z tyłu i kabiną pochodzącą z ciężarówki Saurer. Po serii testów poligonowych wybrano wariant C6P. Była to konstrukcja nowatorska, przewyższająca zarówno brytyjskiego Dragona, jak i sowieckie ciągniki T-26T oraz T-26T2, opracowane na bazie czołgu T-26. C6P wyróżniał się zamkniętą kabiną oraz wyciągarką napędzaną bezpośrednio silnikiem pojazdu.
W 1934 roku ciągnik, już pod oznaczeniem C7P, został zatwierdzony do produkcji seryjnej. Planowano jego wykorzystanie jako ciągnika artylerii ciężkiej, a także w jednostkach saperskich i pancernych. Ograniczenia budżetowe oraz niewystarczające moce produkcyjne sprawiły jednak, że do wybuchu wojny, czyli do 1939 roku, zbudowano jedynie 150 lub 151 egzemplarzy.
Z tej liczby około 108 trafiło do artylerii, mimo że pierwotne zamówienie opiewało na 250 sztuk. Większość tych ciągników przydzielono do 1 pułku artylerii najcięższej w Górze Kalwarii pod Warszawą, gdzie służyły do holowania moździerzy kalibru 220 mm wzór 32. Kolejnych 18 pojazdów przekazano jednostkom pancernym, wykorzystując je do ewakuacji uszkodzonych czołgów lub do ich transportu na specjalnych platformach. Saperzy otrzymali jedynie dwa egzemplarze C7P, przeznaczone wyłącznie do celów doświadczalnych. Istniały także plany produkcji 52 ciągników dla służb komunalnych, które w ramach tak zwanego „Planu W” miały utrzymywać drożność kluczowych szlaków komunikacyjnych w czasie wojny.
Po zakończeniu walk we wrześniu większość ocalałych ciągników C7P została przejęta przez Niemców. Wykorzystywano je początkowo do ściągania z pól bitewnych zniszczonych polskich czołgów, a później także do prac porządkowych, w tym do odśnieżania. Część maszyn została internowana w państwach sąsiednich, jednak ich dalsze losy pozostają nieznane.
Kresy.pl









