We wtorek wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim w Radiu ZET nie wykluczył możliwości powrotu do wspólnego startu wyborczego PSL i Polski 2050 w formule Trzeciej Drogi. Obie partie, po rozstaniu w czerwcu 2025 roku, borykają się z niskim poparciem w sondażach i nie przekraczają progu wyborczego przy samodzielnym starcie.
Politycy Polskiego Stronnictwa Ludowego i Polski 2050 weszli do Sejmu po wyborach parlamentarnych w 2023 roku jako sojusznicy w ramach koalicji Trzecia Droga. W izbie utworzyli jednak oddzielne koła parlamentarne: Polskie Stronnictwo Ludowe – Trzecia Droga oraz Polska 2050 – Trzecia Droga. Współpraca formalnie zakończyła się w czerwcu 2025 roku, gdy Rada Naczelna PSL przyjęła decyzję o samodzielnym starcie w przyszłych wyborach, a Szymon Hołownia potwierdził rozstanie obu ugrupowań. Obie partie pozostają jednak częścią koalicji rządzącej pod przewodnictwem premiera Donalda Tuska.
Aktualne badania opinii publicznej wskazują na trudności obu formacji w przekroczeniu progu wyborczego przy samodzielnym starcie. W jednym z ostatnich sondaży Ogólnopolskiej Grupy Badawczej PSL uzyskało 1,53 proc. poparcia, a Polska 2050 – 1,23 proc. Inne sondaże z początku 2026 roku również lokują obie partie poniżej progu 5 proc., co oznaczałoby brak reprezentacji w przyszłym Sejmie.
W tej sytuacji temat ewentualnego powrotu do wspólnego projektu Trzeciej Drogi powraca w dyskusji politycznej, zwłaszcza że kolejne wybory parlamentarne zaplanowano na jesień 2027 roku, a partie już prowadzą wstępne rozmowy prekampanijne.
„Nie wykluczamy takiej możliwości, dlatego że pan redaktor wie, że w polityce wszystko jest możliwe” — powiedział wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski w Radiu ZET. Polityk PSL zastrzegł jednak, że obecnie ludowcy przygotowują się do samodzielnego startu. „Dzisiaj Polskie Stronnictwo Ludowe, gdyby miały być wybory za kilka dni czy tygodni, idzie pod własnym sztandarem” — dodał Zgorzelski.
Wicemarszałek Sejmu odniósł się także do wewnętrznej sytuacji w Polsce 2050 po niedawnych wyborach na przewodniczącego partii, w których zwyciężyła Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Zgorzelski przypomniał, że stawiał na Szymona Hołownię jako założyciela ugrupowania.
„Ja, jeżeli można mówić o obstawianiu kandydatów, stawiałem na Szymona Hołownię, bo on jest założycielem. On właściwie dał życie tej partii i wszystkie kariery, które w Polsce 2050 się rozwinęły, to tylko i wyłącznie dzięki Szymonowi Hołowni. Uważam, że on powinien tę partię skonsolidować. Czy ta partia się skonsoliduje, czy zostanie otwarty drugi sezon tego serialu – to wszystko przed nami” — powiedział Zgorzelski.
– „Jeżeli są wyniki wyborów na przewodniczącą prawie pół na pół, to z tego wniosek jest taki, że ta partia jest głęboko podzielona” — ocenił. Komentując wspólną konferencję Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz i jej rywalki Pauliny Hennig-Kloski, Zgorzelski zauważył napięcia wewnątrz ugrupowania. „Ta druga nie miała zbyt tęgiej miny, można powiedzieć. No i już zasuflowała, że najlepszym kandydatem na wicepremiera byłby Szymon Hołownia, co jest oczywistym wbiciem szpili w Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz, o której wszyscy wiedzą, że jak tylko się obudzi, to od razu myśli o tym, żeby być wicepremierem” — stwierdził.
Może Cię zainteresować: Hennig-Kloska uważa, że Hołownia byłby „doskonałym wicepremierem”
Kresy.pl/Radio ZET






























