Minister brony Danii podkreślił, że sekretarz generalny NATO Mark Rutte nie może negocjować w imieniu jego państwa kwestii Grenlandii.
Deklarację taką wyraził w czwartek duński minister obrony Troels Lund Poulsen, jak podała France24. Padła ona dzień po rozmowach Ruttego z prezydentem USA, Donaldem Trumpem, które zostały dobrze ocenione przez przywódcę USA. Trump twierdził, że dwa politycy „stworzyli ramy przyszłego porozumienia w sprawie Grenlandii”. W związku z tym odwołał zarządzenie w sprawie nałożenia ceł importowych na państwa europejskiej oponujące przeciwko roszczeniom Waszyngtonu wobec arktycznej wyspy.
Głos w sprawie sytuacji wyspy zabrał także wicepremier jej autonomicznych władz Mute Egede. Powiedział on, iż jakakolwiek próba oddania jej terytorium byłaby „niedopuszczalna”. „Niedopuszczalne jest oddawanie naszej ziemi innym. To nasza ziemia – to my kształtujemy jej przyszłość” – zaznaczył Egede.
Takie deklaracje ze strony władz Dunii, do której należy wyspa oraz jej władz regionalnych stawiają pod znakiem zapytania charakter wczorajszych ustaleń, które były tak pozytywnie ocenione przez prezydenta USA. Trump powiedział po środowych rozmowach, że na stole leży teraz „koncepcja porozumienia”. Poproszony o wyjaśnienie, na czym miałoby ono polegać, odpowiedział, że jest to „trochę skomplikowane, ale wyjaśnimy to później”. Zarazem dodał, że to „taki rodzaj porozumienia, jakie chciałem zawrzeć”.
Prezydent USA zapowiedział, że dalsze negocjacje w kwestii Grenlandii będą prowadzić z Europejczykami wiceprezydent J.D. Vance, Sekretarz Stanu Marco Rubio, Specjalny Wysłannik Steve Witkoff “i inni”.
16 grudnia Trump zagroził nałożeniem ceł na państwa, które nie zgodzą się na realizację jego ambicji dotyczących przejęcia Grenlandii. W tym samym dniu do Europy udała się dwupartyjna amerykańska delegacja, która spotkała się z przywódcami Danii i autonomicznej wyspy.
Powołując się na swoje źródła, France24 twierdzi, że Rutte uzgodnił z Trumpem renegocjowanie umowy o współpracy obronnej z 1951 roku, której stronami były właśnie USA i Dania. Jego aktualizacja z 2004 roku daje już Waszyngtonowi swobodę w zwiększaniu rozmieszczenia wojsk, pod warunkiem wcześniejszego poinformowania władz Danii i Grenlandii.
Jednak czwartkowe porozumienie zakłada równiez zwiększenie zaangażowania europejskich państw NATO na arktycznej wyspie.
france24.com/kresy.pl






























