Atak drona doprowadził do rozległej przerwy w dostawach prądu w kontrolowanej przez Rosję części obwodu zaporoskiego, a władze Ukrainy ostrzegają przed możliwymi rosyjskimi uderzeniami w infrastrukturę obsługującą elektrownie jądrowe. Trwające działania militarne pogłębiają kryzys energetyczny w regionie w warunkach silnych mrozów.
W weekend w kontrolowanej przez Rosję części obwodu zaporoskiego doszło do poważnej awarii energetycznej po ataku ukraińskiego drona. Jak informuje w niedzielę Reuters, bez dostaw energii elektrycznej pozostało ponad 200 tys. odbiorców, a problemy objęły niemal 400 miejscowości. Zdarzenie zbiegło się z utrzymującymi się w regionie silnymi mrozami.
Mianowany przez Moskwę gubernator obwodu zaporoskiego Jewgienij Bałycki przekazał na Telegramie, że trwają prace nad przywróceniem zasilania, jednak znaczna część regionu nadal pozostaje bez prądu. Około 75 proc. terytorium obwodu znajduje się pod rosyjską kontrolą, co wpływa na sposób zarządzania i tempo napraw infrastruktury. Przerwy w dostawach energii ograniczają funkcjonowanie usług publicznych, działalność gospodarczą i logistykę.
Jednocześnie strona ukraińska ostrzega przed przygotowaniami Rosji do kolejnych uderzeń w sektor energetyczny. Główny Zarząd Wywiadu Ministerstwa Obrony Ukrainy poinformował, że rosyjskie siły przeprowadziły rozpoznanie co najmniej 10 obiektów krytycznej infrastruktury energetycznej w dziewięciu obwodach. Według komunikatu, rozważane są ataki na stacje przesyłowe energii elektrycznej obsługujące ukraińskie elektrownie jądrowe.
„Aby zmusić Ukrainę do podpisania nieakceptowalnych warunków kapitulacji w celu zakończenia wojny, państwo-agresor Rosja rozważa możliwość zaatakowania strategicznych obiektów naszego systemu energetycznego. Chodzi o stacje przesyłowe energii elektrycznej obsługujące ukraińskie elektrownie jądrowe” — czytamy w sobotnim komunikacie wywiadu.
Według HUR, unieruchomienie tych obiektów mogłoby doprowadzić do odłączenia bloków energetycznych elektrowni atomowych od zintegrowanego systemu energetycznego Ukrainy, skutkując przerwami w dostawach prądu i ogrzewania dla ludności cywilnej. „Zamiary Kremla, by atakować stacje przesyłowe i w taki hybrydowy sposób niszczyć generację energii w ukraińskich elektrowniach jądrowych, świadczą o ludobójczym charakterze wojny Rosji przeciwko Ukrainie” — podkreślono w komunikacie.
Zobacz: Szmyhal: Kijów nie był przygotowany na zimowe ataki na energetykę
Do tych doniesień odniósł się prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. „Mamy wystarczająco dużo informacji o przygotowaniach do kolejnych rosyjskich ataków na naszą energetykę i infrastrukturę, w tym obiekty i sieci obsługujące nasze elektrownie atomowe” — napisał na Telegramie.
Skutki rosyjskich uderzeń są już odczuwalne w stolicy Ukrainy. Mer Kijowa Witalij Kliczko poinformował w piątkowej rozmowie z Reuters, że miasto dysponuje obecnie jedynie około połową zapotrzebowania na energię elektryczną. W ostatnich dniach tysiące gospodarstw domowych doświadczało kilkugodzinnych przerw w dostawach prądu, a w niektórych przypadkach braki energii trwały od 14 do 16 godzin na dobę. Towarzyszyły temu zakłócenia w dostawach ciepła przy temperaturach sięgających minus 10–12 stopni Celsjusza.
W odpowiedzi na skalę zniszczeń oraz trudne warunki pogodowe władze Ukrainy ogłosiły w tym tygodniu stan wyjątkowy w sektorze energetycznym. Kryzys jest efektem kumulacji rosyjskich ataków na infrastrukturę, wielomiesięcznych zniszczeń wojennych oraz trwającej fali mrozów.
Czytaj: Rosjanie zniszczyli główne elektrociepłownie Kijowa
reuters.com / Kresy.pl
































