Premier przed wylotem do Paryża skrytykował amerykańskie groźby wobec Grenlandii. „Żaden członek paktu Północnoatlantyckiego nie powinien grozić innemu członkowi” — powiedział.
We wtorek premier Donald Tusk odniósł się do działań Stanów Zjednoczonych wobec Grenlandii, wskazując, że w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego nie powinno dochodzić do wzajemnych gróźb. Jak zaznaczył, ewentualne napięcia między sojusznikami godziłyby w sens istnienia NATO.
„Żaden członek paktu Północnoatlantyckiego nie powinien grozić innemu członkowi” — powiedział Tusk. Dodał także, że „NATO traciłoby sens, jeśli w jego obrębie dochodziłoby do sporów”.
Premier wystąpił przed dziennikarzami tuż przed odlotem do Paryża, gdzie we wtorek obraduje tzw. koalicja chętnych — grupa państw wspierających Ukrainę. Spotkanie ma być okazją do zbliżenia stanowisk między USA, Europą i Kijowem w sprawie przyszłych gwarancji bezpieczeństwa.
„Chciałbym, żeby w Waszyngtonie było dla wszystkich jasne, że jakiekolwiek próby rozbicia paktu Północnoatlantyckiego nie spotkają się z akceptacją” — podkreślił Tusk, zapowiadając, że w Paryżu omawiane będą szczegóły wspólnej deklaracji państw koalicji.
Prezydent USA Donald Trump ponownie wspomniał o „przejęciu” Grenlandii przez USA i uznał, że jego kraj „potrzebuje” tej wyspy. Premier Danii Mette Frederiksen wyraziła sprzeciw wobec słów amerykańskiego prezydenta. W niedzielnym wpisie stwierdziła, że amerykańska administracja nie ma podstaw do wysuwania tego typu roszczeń.
„Muszę powiedzieć to bardzo bezpośrednio Stanom Zjednoczonym: nie ma absolutnie żadnego sensu mówić o tym, że USA powinny przejąć Grenlandię. Stany Zjednoczone nie mają prawa anektować żadnego z trzech krajów należących do Wspólnoty Królestwa” — napisała.
Wypowiedzi Trumpa na temat Grenlandii nie są nowe. W maju 2025 roku, w obszernym wywiadzie dla NBC News, prezydent USA podkreślał strategiczne znaczenie wyspy. „Coś może się stać z Grenlandią, będę szczery. Potrzebujemy jej dla bezpieczeństwa narodowego i międzynarodowego” – stwierdził.
Zapytany wówczas o możliwość użycia siły militarnej w celu przejęcia Grenlandii, Trump odpowiedział: „nie wykluczam tego”. Dodał przy tym: „Nie mówię, że to zrobię, ale niczego nie wykluczam […] Bardzo potrzebujemy Grenlandii. To bardzo mała liczba ludzi, którą się zaopiekujemy”.
Zobacz: Grenlandia ogranicza zagraniczne inwestycje w obawie przed wpływami USA
wydarzenia.interia.pl / Kresy.pl
































