Na ulicach szeregu bułgarskich miast pojawiły się kolejny dzień tłumy protestujących przeciwko kształtowi projektu budżetu państwa na przyszły rok.
W Sofii protestujący zebral się na placu, przy którym mieszczą się siedziby urzędu premiera, kancelarii prezydenta i Zgromadzenia Narodowego. Oficjalne zgromadzenie rozpoczęło się o godz. 18. Zwołali je politycy liberalnej partii “Kontynuujemy zamiany” (PP), którzy pojawili się na manifestacji, łącznie z byłym premierem z ramienia tej partii Kiriłem Petkowem.
Policja zorganizowała wokół placu dziewięć punktów kontroli, gdzie funkcjonariusze sprawdzali nadchodzące osoby czy nie zachowywały się agresywnie na poprzednich protestach, a także przeszukiwała je pod kątem zakazanych przedmiotów, takich jak broń, materiały pirotechniczne, pałki i podobne przedmioty.
Doszło do utarczek z policjantami.
Duże zgromadzenia odnotowano również w Warnie i Płowdiwie. W tym pierwszym mieście tysiące osób zebrało się przed budynkiem administracji okręgowej, aby skrytykować projekt budżetu i wyrazić frustrację z powodu braku reform i przejrzystości. Protestujący, w tym wielu młodych ludzi, przemaszerowali później przez centrum miasta w kierunku budynku urzędu miejskiego, blokując po drodze skrzyżowania. Na plakatach widniały\o hasło: „Mamy dość kłamstw i obietnic”, jak zrelacjonowała agencja informacyjna Novinite.
Płowdiwie, gdzie protestujący wyruszyli z placu Saedinenie i skierowali się w stronę urzędu miejskiego. Wielu niosło transparenty z przekreśloną literą D, nawiązującą do lidera Ruch na rzecz Praw i Wolności-Nowy Początek Deliana Pejewskiego. Na wiecu padly postulaty dymisji rządu.
W Sliwenie mieszkańcy zebrali się przed urzędem miejskim, aby domagać się sprawiedliwego opodatkowania i wyższych płac, a nie preferencyjnego traktowania wybranych sektorów. Demonstracje odbyły się również w Wielkim Tyrnowie i Błagojewgradzie.
Inną partią silnie krytykowaną przez uczestników protestu są Obywatele na rzecz Europejskiego Rozwoju Bułgarii (GERB), największa obecnie partia w parlamencie.
Kryzys politczny w Bułgarii rozpoczął się, gdy wieloletni premier Bojko Borisow złożył dymisję w lutym 2021 r., po tym, gdy w 2020 roku stał się celem masowych protestów społecznych, a na scenie politycznej pojawiły się nowe siły liberalne, populistyczne, bądź nacjonalistyczne, które zmieniły linie podziałów politycznych w bałkańskim państwie.
O ile partii Borisowa „Obywatelom na rzecz europejskiego wyboru Bułgarii” (GERB) udało się jeszcze wygrać pierwsze wybory w kwietniu, choć minimalnie, bez szans na zebranie parlamentarnej większości, to kolejne, w lipcu, partia Borisowa przegrała. Jednak zwycięska w nich populistyczna partia „Jest taki naród” również nie zdołała stworzyć większości, głównie na skutek mało trafnych posunięć jej lidera, piosenkarza i telewizyjnego celebryty Sławiego Trifonowa, które zraziły potencjalnych partnerów koalicyjnych.
W trzecich wyborach przedterminowych w listopadzie 2021 r. zwyciężyła koalicja liberałów “Kontynuujemy zmiany”, której, dzięki koalicji z BSP i ITN, udało się w grudniu stworzyć rząd pod przewodnictwem Kiryła Petkowa. Ten upadł jednak już w czerwcu po tym, gdy swoje poparcie wycofała ta ostatnia partia. Kolejne próby wyłonienia nowej większości nie powiodły się i prezydent Radew zdecydował się w sierpniu 2022 na rozwiązanie parlamentu. W efekcie zaszła konieczość rozpisania kolejnych przedterminowych wyborów, które odbyły się w październiku 2022 r. Jednak także po nich nie udało się wyłonić w nowym parlamencie większości.
Szóste wybory w czerwcu bieżącego roku przyniosły już obozowi GERB wyraźną przewagą na liberałami z PP, którzy odnotowali znaczącą stratę poparcia. Jednak Zgromadzenie Narodowe pozostało rozdrobnione. Kolicji rządzącej znów nie udało się wyłonić. Podobnie jak po ostatnich wyborach, jakie miały miejsce w październiku zeszłego roku.
novinite.com/kresy.pl































