W latach 30. XX wieku Polska, starając się wzmocnić swoją obronność przed wschodnim zagrożeniem, podjęła prace nad nowoczesnym czołgiem. Projekt 10TP, mimo trudności, stał się symbolem polskiej myśli technicznej w przededniu II wojny światowej.

Na początku lat 20. i 30. XX wieku, zagrożenie ze strony Związku Radzieckiego stawało się coraz bardziej realne, szczególnie dla Polski, która dopiero co odzyskała niepodległość. W odpowiedzi na to wyzwanie, polska armia rozpoczęła intensywne przygotowania do obrony granic, w tym rozwój nowoczesnych technologii wojskowych, w tym czołgów. Jednym z najbardziej ambitnych projektów był czołg 10TP, stworzony w Biurze Badań Technicznych Broni Pancernych pod nadzorem mjr. Rudolfa Gundlacha.

W 1928 roku, do Polski dotarły informacje o nowoczesnym czołgu amerykańskiego konstruktora Johna Waltera Christiego, który zaprezentował pojazd o wyjątkowych właściwościach. Jego konstrukcja, oznaczona jako M. 1928, mogła osiągać prędkość ponad 100 km/h. Zainspirowani tą innowacyjną maszyną, polscy inżynierowie zdecydowali się na zakup jednego egzemplarza, który miał stanowić bazę do dalszego rozwoju. Zakupiono model, który, mimo że nie posiadał uzbrojenia, zachwycił Polaków swoimi parametrami – prędkość do 110 km/h na kołach oraz 68 km/h na gąsienicach dawały pojazdowi niebywałą mobilność.

W 1930 roku, Polska zamówiła ulepszony model M. 1928, za który zapłacono 30 000 dolarów. Jednakże współpraca z Christiem nie przebiegała bez problemów. Kiedy Polacy chcieli odebrać zamówiony egzemplarz, Amerykanin odmówił wydania czołgu, domagając się całości zapłaty za prawa licencyjne. Z tego powodu współpraca została zerwana, a Polacy zostali zmuszeni do kontynuowania prac nad własnym projektem.

Zobacz też: Zapomniany polski pancerniak. Historia samochodu, który miał zmienić wojsko II RP [+VIDEO]

Zobacz też: Samochód pancerny wz. 34 – podstawowy pojazd rozpoznawczy Wojska Polskiego w 1939 roku

Polscy inżynierowie, pod przewodnictwem mjr. Gundlacha, szybko przystąpili do pracy nad nową konstrukcją, która miała być odpowiedzią na trudności związane z pojazdami z lat 30. Czołg 10TP, który powstał, charakteryzował się nowatorskimi rozwiązaniami, takimi jak obrotowy peryskop. W 1937 roku rozpoczęto budowę prototypu, który napotkał trudności związane z silnikiem. Początkowo zdecydowano się na silnik American La France o mocy 210 KM, jednak szybko okazało się, że jego rzeczywista moc była niższa niż deklarowana.

Pomimo licznych trudności, w 1938 roku prototyp 10TP przeszedł próbę drogową, osiągając prędkość 40 km/h na gąsienicach i 70 km/h na kołach. Testy wykazały, że pojazd, choć rewolucyjny, nadal miał poważne problemy, takie jak przegrzewający się silnik i szybkie zużywanie sprzęgieł. Na dodatek, jazda na kołach, pierwotnie traktowana jako jedna z większych zalet, okazała się niewystarczająco efektywna.

W 1939 roku czołg przeszedł długodystansowy test, pokonując trasę Warszawa-Białystok-Grodno-Waliły i z powrotem. Mimo licznych usterek, wynik testu – średnia prędkość 36 km/h – był imponujący jak na nowoczesną maszynę czołgową tego okresu. Jednakże, z uwagi na dalsze problemy z silnikiem, projekt 10TP nie doczekał się masowej produkcji, a wybuch wojny uniemożliwił dalszy rozwój pojazdu.

Mimo że czołg 10TP nie wszedł do służby, stał się symbolem ambitnych dążeń polskich inżynierów i wyrazem ich determinacji w dążeniu do modernizacji armii. Pomimo trudności, jakim musieli stawić czoła, stworzyli pojazd, który pod względem koncepcji i innowacji wyprzedzał swoje czasy.

Kresy.pl

Tagi: ,
forma płatności