Prezydent USA Donald Trump odrzucił doniesienia „Wall Street Journal”, jakoby administracja miała znieść kluczowe ograniczenia dotyczące użycia przez Kijów zachodnich rakiet dalekiego zasięgu. Wskazał, że Stany Zjednoczone nie są stroną w decyzjach dotyczących tych pocisków. W tle sprawy znalazły się informacje amerykańskich urzędników o spodziewanym rozszerzeniu przez Ukrainę ataków transgranicznych z wykorzystaniem Storm Shadow.
W środę w Waszyngtonie Donald Trump odrzucił doniesienia prasowe, jakoby Stany Zjednoczone wyraziły zgodę na użycie przez Ukrainę rakiet dalekiego zasięgu do ataków głęboko na terytorium Rosji. Odniósł się w ten sposób do publikacji „The Wall Street Journal”, która — powołując się na amerykańskich urzędników — informowała o rzekomym zniesieniu kluczowych ograniczeń w tym zakresie.
„Artykuł w Wall Street Journal o tym, że Stany Zjednoczone zgodziły się na użycie przez Ukrainę rakiet dalekiego zasięgu głęboko w Rosji, to nieprawdziwe informacje! Stany Zjednoczone nie mają nic wspólnego z tymi rakietami, niezależnie od tego, skąd pochodzą, ani z tym, co Ukraina z nimi robi!” — napisał Donald Trump na Truth Social.
W cytowanym przez „Wall Street Journal” materiale urzędnicy z Waszyngtonu twierdzili, że po zmianie podejścia można spodziewać się rozszerzenia przez Kijów kampanii ataków transgranicznych z użyciem brytyjskich rakiet manewrujących Storm Shadow. Wskazywano przy tym, że Stany Zjednoczone mogą ograniczyć ich użycie, ponieważ system korzysta z amerykańskich danych o namierzaniu celów.
Doniesienia pojawiły się dzień po tym, jak na Ukrainie wykorzystano dostarczony przez Wielką Brytanię pocisk Storm Shadow do uderzenia w zakład produkcji amunicji i paliwa rakietowego w rosyjskim Briańsku. Atak określono jako „udany”. Według relacji, decyzja Waszyngtonu, o której pisał „WSJ”, miała umożliwić Kijowowi użycie tej rakiety.
W tle informacji medialnych znalazły się wzmianki o zmianie wewnętrznych procedur decyzyjnych w Pentagonie. Nadzór nad zatwierdzaniem transgranicznych uderzeń z użyciem zachodnich systemów dalekiego zasięgu — w tym Storm Shadow wspomaganego amerykańskim wskazywaniem celów — miał zostać przeniesiony z sekretarza obrony Pete’a Hegsetha na generała Alexusa Grynkewicha, najwyższego rangą amerykańskiego dowódcę w Europie, pełniącego również funkcję dowódcy w strukturach NATO. Jak wynika z przytoczonych relacji, generał wcześniej podczas przesłuchania w Senacie oceniał, że Ukraina może wygrać wojnę z Rosją.
Według dwóch amerykańskich urzędników, na których powoływał się „WSJ”, do niedawna nie wydawano zgód na ataki transgraniczne, a uprawnienia zatwierdzające miały zostać przekazane z powrotem dowództwu europejskiemu. Informowano także, że decyzja o zniesieniu ograniczeń nałożonych na użycie Storm Shadow miała zapaść przed spotkaniem prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego z Donaldem Trumpem w Białym Domu w zeszłym tygodniu.
W końcowym okresie poprzedniej administracji, za prezydentury Joe Bidena, dopuszczono użycie przez Ukrainę rakiet Storm Shadow oraz amerykańskich ATACMS do ograniczonych uderzeń na cele w Rosji. Po zmianie władzy w Waszyngtonie wprowadzono procedurę weryfikacji, która uzależniała transgraniczne ataki z udziałem rakiet amerykańskich lub systemów innych państw, wspieranych danymi USA, od akceptacji najwyższego szczebla. W praktyce oznaczało to możliwość zawetowania uderzeń na Rosję z użyciem zachodniej broni dalekiego zasięgu.
Wskazywano zarazem, że Storm Shadow ma krótszy zasięg niż amerykańskie Tomahawki. Pojawiały się wcześniej wzmianki, że Trump rozważał przekazanie Tomahawków Kijowowi, jednak następnie z tego zrezygnował. Zauważano też, że nie był to pierwszy przypadek użycia Storm Shadow, co — w ocenie relacji — samo w sobie nie powinno zasadniczo zmieniać sytuacji na polu walki, choć daje Kijowowi możliwość rozszerzania uderzeń na terytorium Rosji.
Jak pisaliśmy, 17 października w Białym Domu odbyło się spotkanie prezydenta Trumpa z Zełenskim. Głównymi tematami rozmów były dostawy uzbrojenia dla Ukrainy oraz możliwość zakończenia wojny rozpoczętej przez Rosję. Podczas spotkania obaj prezydenci rozmawiali o możliwym zakończeniu wojny z Rosją oraz o dostawach uzbrojenia. Trump stwierdził, że Stany Zjednoczone potrzebują rakiet Tomahawk na własne potrzeby i że przekazanie ich Ukrainie byłoby trudne. Zełenski zaproponował, by w zamian Ukraina sprzedała Amerykanom swoje drony.
Jak wynika z relacji mediów, w tym stacji CNN, Trump i Zełenski nie osiągnęli porozumienia co do przyszłości konfliktu na Ukrainie. Ukraiński prezydent przybył do Waszyngtonu z oczekiwaniem na wsparcie w postaci rakiet dalekiego zasięgu Tomahawk, jednak rozmowa, którą kilka źródeł określiło jako miejscami „nieprzyjemną”, nie przyniosła takiej decyzji.
16 października Trump potwierdził, że odbył długą rozmowę telefoniczną z Putinem. Kontakt ten nastąpił dzień przed zaplanowanym spotkaniem Zełenskim w Białym Domu. Kreml nie skomentował dotąd przebiegu rozmowy. Był to pierwszy oficjalny kontakt między Trumpem a Putinem od czasu ich spotkania twarzą w twarz, które odbyło się 15 sierpnia w Anchorage na Alasce. Tamte rozmowy, mające na celu rozpoczęcie procesu pokojowego w sprawie wojny na Ukrainie, nie przyniosły przełomu.
Do kolejnego spotkania między przywódcami miało dojść w Budapeszcie, jednak z powodu rozbierzności dotyczących zakończenia wojny na Ukrainie, ze szczytu zrezygnowano. Biały Dom przekazał, że w najbliższym czasie nie dojdzie do spotkania prezydentów, a Kreml potwierdził brak uzgodnionego terminu. Według relacji medialnych przełożono także przygotowawcze spotkanie sekretarza stanu USA Marco Rubio z szefem MSZ Rosji Siergiejem Ławrowem.
Kresy.pl/The Wall Street Journal/Truth Social






























