Niemiecki pisarz zatrzymany po krytyce Izraela

Niemiecki pisarz i były poseł Jürgen Todenhöfer został zatrzymany w Monachium po zamieszczeniu wpisu, w którym porównał działania premiera Izraela Benjamina Netanjahu wobec Palestyńczyków do okrucieństw nazistów wobec Żydów. Policja przeprowadziła rewizję w jego domu i skonfiskowała sprzęt elektroniczny. ONZ zaapelował do niemieckiego rządu o zaprzestanie tłumienia solidarności z Palestyńczykami.

Władze Niemiec przeprowadziły rewizję w domu znanego pisarza i polityka Jürgena Todenhöfera w Monachium. Jak poinformował sam autor, funkcjonariusze skonfiskowali jego telefony i komputery po tym, jak opublikował w mediach społecznościowych wpis krytykujący premiera Izraela Benjamina Netanjahu.

Todenhöfer, 85-letni były deputowany Bundestagu i lider Partii Sprawiedliwości, poinformował, że policja wszczęła przeciwko niemu postępowanie karne za komentarz, w którym porównał izraelskie działania wojskowe w Strefie Gazy do zbrodni popełnionych przez nazistów. „Niemiecki sąd wszczyna teraz postępowanie przeciwko mnie, ponieważ ostro skrytykowałem Netanjahu i Scholza” — powiedział Jürgen Todenhöfer, odnosząc się do byłego kanclerza Olafa Scholza. „To frontalny atak na wolność słowa” — dodał.

Wpis, który wywołał reakcję władz, brzmiał: „Panie Netanjahu, czy pańskie sumienie nigdy nie protestuje, gdy robi pan Palestyńczykom to samo, co przeklęci naziści robili Żydom?”. Według niemieckiego prawa porównywanie współczesnych wydarzeń do Holokaustu może być uznane za jego relatywizację, co stanowi przestępstwo.

https://twitter.com/J_Todenhoefer/status/1774700750653870343

Policja monitorowała mieszkanie Todenhöfera przez kilka tygodni, zanim przeprowadziła przeszukanie. Sam autor przyznał, że jest gotów ponieść konsekwencje swoich słów. „Jeśli w wyniku tego śledztwa zapadnie wyrok więzienia, będzie dla mnie zaszczytem go odbyć. Bo obrona pokoju i wolności w Palestynie to nasz obowiązek” — oświadczył.

Zobacz także: Trybunał w Hadze odrzucił wniosek Izraela o uchylenie nakazu aresztowania Netanjahu

Todenhöfer stwierdził również, że władze „próbują uciszyć jego krytykę Netanjahu”, jednak mimo to nie zamierza rezygnować z publicznego zabierania głosu. „Nie może być tak, że Netanjahu, poszukiwany przez Międzynarodowy Trybunał Karny, jest serdecznie zapraszany do Niemiec przez kanclerz, podczas gdy jego krytykom grożą więzieniem, przeszukaniami domów i konfiskatą mienia” — powiedział.

Były parlamentarzysta odrzucił oskarżenia o antysemityzm i relatywizację Holokaustu. „Zawsze opowiadałem się za prawem Izraela do istnienia, ale w równym stopniu opowiadałem się za prawem Palestyny do istnienia” — podkreślił. „Wielokrotnie pisałem, że niemieccy Żydzi stanowią ważną i wartościową część naszego narodu i że Holokaust jest nieporównywalny ze swoim barbarzyństwem” — dodał Todenhöfer.

Autor powołał się również na swoją książkę „A jeśli nikt za tobą nie pójdzie, idź sam”, przypominając fragment, w którym napisał: „Nie ma nic, co należałoby relatywizować w Holokauście. Jest i pozostaje największą zbrodnią w historii Niemiec”.

W raporcie opublikowanym na początku tygodnia Organizacja Narodów Zjednoczonych zaapelowała do Niemiec o „zaprzestanie kryminalizacji, karania i tłumienia legalnych działań na rzecz solidarności z Palestyńczykami”. Specjaliści ONZ stwierdzili: „Jesteśmy zaniepokojeni ciągłymi przypadkami przemocy ze strony policji i widocznym tłumieniem przez Niemcy działań na rzecz solidarności z Palestyną”.

Na podstawie tych samych przepisów, dotyczących relatywizacji Holokaustu, w Niemczech skazano wcześniej obywatela, który podczas pro-palestyńskiego protestu trzymał transparent z napisem: „Czy niczego nie nauczyliśmy się z Holokaustu”. Wyrok został uchylony w apelacji, jednak prokuratura kontynuuje postępowanie.

Todenhöfer, znany ze swojej krytyki interwencji Zachodu na Bliskim Wschodzie, był posłem CDU w latach 1972–1990, a następnie wiceprzewodniczącym koncernu medialnego Hubert Burda Media. W ostatnich latach założył Partię Sprawiedliwości, która nie zdobyła mandatów parlamentarnych. Autor jest również znany z działalności charytatywnej — tantiemy ze swoich książek przekazywał dzieciom w Afganistanie, Iraku i Syrii.

W ostatnich miesiącach raportowaliśmy o planach niemieckiego rządu, które mogą tłumić wolność słowa. W marcu politycy CDU i SPD zamierzali uchwalić ustawę do walki z „fałszywymi wiadomościami” w mediach społecznościowych. Koalicjanci twierdzili, że „fake newsy” zagrażają demokracji i wolności słowa. Projekt krytykowali niemieccy prawnicy, którzy uważają, że doprowadzi on do ograniczenia debaty publicznej.

W lutym raport think tanku MCC Brussels ujawnił, że niemiecki rząd dopuścił się przekroczenia swoich uprawnień ws. karania za tzw. mowę nienawiści, a także utrudniał kampanię prawicowej opozycji.

Kresy.pl/The Telegraph

Tagi: , , ,
forma płatności