
Znany sędzia prowadził auto po alkoholu i uderzył w drzewo? Jego pełnomocnik: „Był pasażerem”
/0 Komentarze/w bezpieczeństwo i obrona, polityka, Polska, Polska, Wydarzenia /Przez Mateusz PławskiSędzia Jakub Iwaniec, znany z tzw. afery hejterskiej, zabrał głos po doniesieniach o rzekomym prowadzeniu pojazdu pod wpływem alkoholu i uderzeniu w drzewo. Jego obrońca zapewnia, że sędzia nie prowadził auta. W tle zarzuty o naruszenie immunitetu i bezprawne przeszukanie.
Jakub Iwaniec, warszawski sędzia kojarzony z tzw. aferą hejterską, odniósł się do informacji medialnych o rzekomym spowodowaniu kolizji pod wpływem alkoholu. Do zdarzenia miało dojść w sobotę wieczorem w Rejowcu Fabrycznym (woj. lubelskie), gdzie – jak podał Onet – samochód uderzył w drzewo. Kierowca oddalił się z miejsca i udał na jedną z pobliskich posesji. Całą sytuację mieli widzieć świadkowie, którzy powiadomili policję.
W odpowiedzi na te doniesienia, sędzia opublikował oświadczenie swojego obrońcy, adwokata Michała Skwarzyńskiego.
„1. Mój klient nie prowadził tego samochodu, a był jego pasażerem. Był on odwożony przez inne osoby, czym nie byli zainteresowani prokuratorzy. Nie był on zatrzymany w tym samochodzie a na swojej posesji.
-
Prokuratorów interesowało bardziej zabezpieczenie sprzętu sędziego, przeszukanie jego domu, jego osoby wbrew immunitetowi.
-
Doszło do zabezpieczenia telefonu Pana sędziego mimo mojej zaprotokołowanej uwagi, przekazanej telefonicznie, że znajdują się tam dane objęte tajemnicą obrońcy w tej sprawie – korespondowałem z klientem, jak również korespondował drugi adwokat. Ponadto poinformowałem Prokuratora, że są tam dane dot. Obrony w innych sprawach, gdzie Jakub Iwaniec jest obrońcą, bierze on udział w grupach obrońców gdzie bronią również adwokaci i jest tam przedstawiona linia obrony.
-
Uważam, że sprawa była pretekstem do najścia domu zajmowanego przez sędziego, doszło do przeszukania sędziego i doszło do zatrzymania telefonu sędziego wbrew immunitetowi.
-
Celem tego działania było uzyskanie bezprawnie dostępu do korespondencji Pana sędziego.
-
Prokurator mimo, żądania nie podał jakie dowody na rzekomą jazdę po alkoholu są na telefonie.
-
Prokurator odmówił fotokopii protokołu z czynności i nie pozostawił jej kopii”.
Sam sędzia odniósł się również do doniesień Wirtualnej Polski, które – jak twierdzi – były niezgodne z prawdą.
„Podane przez Wirtualną Polskę informacje jakobym miał się kłaść się na podłodze i zasłaniać telefon, są nieprawdziwe. Telefon został mi odebrany siłowo z mojej kieszeni co obrazują nagrania z tej czynności, w których posiadaniu są moi obrońcy” – napisał Iwaniec.
Zapowiedział też, że w poniedziałek jego obrońca, mec. Skwarzyński, przedstawi więcej szczegółów w sprawie.
Jakub Iwaniec w latach 2018 i 2019 pełnił funkcję delegowanego sędziego w Ministerstwie Sprawiedliwości, gdzie współpracował blisko z ówczesnym wiceministrem sprawiedliwości Łukaszem Piebiakiem.
Ostatnio minister sprawiedliwości Waldemar Żurek ogłosił za pośrednictwem mediów społecznościowych zawieszenie Jakuba Iwańca w obowiązkach służbowych. Uzasadnił swoją decyzję następująco: „Podjąłem decyzję o przerwaniu w czynnościach służbowych sędziego Jakuba Iwańca. Ze względu na charakter i wagę popełnionych przez niego czynów. To była decyzja konieczna — bo nie możemy przymykać oczu na rażące naruszenia prawa i uchybienia godności urzędu” – napisał na portalu X Waldemar Żurek.
Minister wskazał, że: „Sędzia Iwaniec dopuścił się szeregu poważnych przewinień – od prowadzenia posiedzeń bez zawiadomienia prokuratora, przez rozpatrywanie zażaleń bez jego udziału, po podważanie umocowania prokuratorów prowadzących śledztwo i uznawanie ich decyzji za nielegalne”.
Sędzia Jakub Iwaniec odpowiedział na działania ministra komentarzem: „Nie jesteście w stanie mnie zastraszyć! Przegracie z kretesem, bowiem za rzetelne stosowanie prawa nie ma odpowiedzialności dyscyplinarnej”.
Zobacz: Adwokat od „trumny na kółkach” ponownie skazany. Tym razem za ujawnienie tajemnic śledztwa






























