Plebiscyt, którego nie było. Jak Polska zajęła Zaolzie

2 października 1938 roku oddziały Wojska Polskiego pod dowództwem gen. Władysława Bortnowskiego przekroczyły Olzę i wkroczyły na Zaolzie – część Śląska Cieszyńskiego należącą od 1920 roku do Czechosłowacji.

Marszałek Edward Śmigły-Rydz w rozkazie do żołnierzy pisał wówczas: „Za chwilę przekroczycie Olzę, skazaną w ciągu długich lat na upokarzającą służbę rzeki, oznaczającej granicę nie istniejącą ani w sercach tych, co oba jej brzegi zamieszkują, ani w sercach całego narodu polskiego”. Polskie wojsko witano na Zaolziu owacyjnie, a 11 października prezydent Ignacy Mościcki podpisał dekret o włączeniu tego rejonu do województwa śląskiego.

Polityka faktów dokonanych

Teren sporny między Polską a Czechosłowacją miał burzliwą historię. Początkowo, po rozpadzie monarchii austro-węgierskiej, obie strony w 1918 roku porozumiały się w sprawie tymczasowego podziału. Jednak już w styczniu 1919 roku wojska czeskie dokonały ofensywy. Doszło do bitwy pod Skoczowem, a wojsko czechosłowackie dopuściło się zbrodni wojennej w Stonawie: po potyczce pod Stonawą polscy żołnierze dostali się do niewoli. Czechosłowaccy legioniści, zamiast traktować ich jako jeńców, rozstrzelali ponad 20 bezbronnych polskich żołnierzy. Wydarzenie to zostało określone mianem zbrodni wojennej i na trwałe obciążyło stosunki polsko-czechosłowackie.

Ostatecznie decyzję o granicy podjęła w 1920 roku Rada Ambasadorów, przyznając Zaolzie Czechosłowacji, głównie ze względów gospodarczych i komunikacyjnych – na tym obszarze znajdowały się karwińskie zagłębie węglowe, ważny przemysł hutniczy oraz linia kolejowa łącząca Czechy ze Słowacją, na posiadaniu której bardzo zależało Pradze.

Decyzja zapadła w momencie krytycznej sytuacji Polski podczas wojny z bolszewikami i Polska zaakceptowała ją, licząc na pomoc w tych walkach. Wcześniej mocarstwa Ententy zapowiadały przeprowadzenie plebiscytu, w którym mieszkańcy Zaolzia mieli zdecydować o swojej przynależności państwowej. Polacy liczyli, że taki głos da im zwycięstwo, ponieważ na znacznej części spornego terytorium stanowili większość. Plebiscyt jednak odwołano, a decyzję podjęto arbitralnie, wbrew oczekiwaniom strony polskiej.

Trudna decyzja z 1938 roku

W okresie międzywojennym żyjący na Zaolziu Polacy – około 140 tys. osób – poddawani byli naciskom asymilacyjnym i ograniczeniom w życiu społecznym.

Jesienią 1938 roku sytuacja międzynarodowa uległa gwałtownej zmianie. 30 września mocarstwa zachodnie, Niemcy i Włochy podpisały układ monachijski, który zmuszał Czechosłowację do oddania Sudetów III Rzeszy. Polska, powołując się na prawa ludności polskiej, wystosowała ultimatum do Pragi, domagając się zwrotu Zaolzia. Prezydent Edvard Beneš nie miał wyboru i ustąpił. W pierwszych dniach października oddziały polskie zajęły obszar liczący 862 km kwadratowych.

Decyzja władz polskich do dziś budzi dyskusje. Historycy podkreślają, że z jednej strony była to realizacja długoletnich aspiracji narodowych, zwłaszcza wobec faktu, że miejscowa ludność polska nie mogła nigdy wypowiedzieć się w plebiscycie. Z drugiej – kontekst międzynarodowy, czyli równoczesna agresja Hitlera na Czechosłowację, sprawia, że krok Warszawy oceniany bywa krytycznie.

– Gdy mówimy o polskim ultimatum wobec Czechosłowacji, z 30 września 1938 roku, w sprawie Zaolzia, i dwa dni późniejszym wkroczeniu naszych wojsk na ten teren, trudno znaleźć jednowymiarową ocenę tych wydarzeń. Wszystko zależy od tego, z jakiego punktu widzenia na to spojrzymy – wyjaśniał PAP historyk prof. Włodzimierz Suleja z Instytutu Pamięci Narodowej. – Według mnie, była to próba obrony własnych interesów. Chodziło o poprawienie naszej pozycji, nie tylko politycznej, ale również militarnej. Czesi oceniali to inaczej. Z polskiego punktu widzenia była to decyzja racjonalna, ale na pewno niezwykle trudna.

– To, co się stało jesienią 1938 roku, jest najczęściej oceniane przez pryzmat konferencji w Monachium i agresji Hitlera. Zapomina się, że przecież Polska upomniała się nie o ziemie czeskie tylko o swoje Kresy południowe, zamieszkałe w dużej części przez Polaków – mówił z kolei prof. Andrzej Zawistowski z Instytutu Pileckiego. – Zamieszkałe przez ludzi, którzy nie mieli szans na demokratyczne wypowiedzenie się w plebiscycie, który im obiecano, a którego nigdy nie było.

Zaolzie pozostało w granicach Polski do września 1939 roku. Po niemieckiej agresji zostało zajęte przez Wehrmacht i wcielone do Rzeszy. Po wojnie Polska dążyła do utrzymania granicy z 1938 roku, jednak Stalin rozstrzygnął spór na korzyść Pragi. Umowę graniczną podpisano dopiero w 1958 roku, potwierdzając przebieg linii z 1920 roku.

Dziś na Zaolziu żyje około 30 tys. Polaków. Region ten wydał wielu znanych twórców i działaczy – pisarza Gustawa Morcinka, kompozytora Adama Makowicza czy premiera Jerzego Buzka. – Polacy w Czechach się nie „wzięli”, ale urodzili się na tym terenie, są ludnością autochtoniczną. Ci ludzie mieszkają na rodzinnej ziemi, tylko że teraz w innym państwie niż ich przodkowie – wyjaśniają Anna Mitrenga i Beata Schönwald, przedstawicielki mediów polskich na Zaolziu.

Spór o Zaolzie pozostaje symbolem napiętych stosunków polsko-czechosłowackich w okresie międzywojennym oraz dramatycznych wyborów, przed jakimi stawała Polska w czasach II Rzeczpospolitej.

Kresy.pl / PAP

Czytaj też: „O czym nie mówią Czechofile”, czyli dlaczego Polska powinna była wziąć udział w rozbiorze Czechosłowacji

Tagi: , , , ,
forma płatności