Oblężona i niepokonana. Upadek Warszawy

28 września 1939 roku, po niemal trzytygodniowych walkach, skapitulowała Warszawa.

Od pierwszego dnia wojny stolica była celem niemieckich nalotów. Luftwaffe bombardowała lotnisko na Okęciu, dzielnice mieszkalne i infrastrukturę. Pomimo zniszczeń w pierwszych dniach września nadal działały sklepy, transport i podstawowe usługi miejskie, a mieszkańcy wierzyli, że sojusznicy przyjdą Polsce z pomocą.

Walki o Warszawę rozpoczęły się na pełną skalę 8 września, kiedy niemieckie czołgi dotarły do Okęcia. Miasto broniło się improwizowanymi siłami, wspieranymi przez ludność cywilną. Symbolem oporu stały się barykady, m.in. na Ochocie przy ul. Grójeckiej, gdzie Niemcy stracili wiele czołgów. W obronie skutecznie wykorzystywano działa znalezione w fortach, a także butelki z benzyną. Równocześnie tysiące mieszkańców włączało się do akcji przeciwlotniczych i gaśniczych.

Na czele obrony stanęli gen. Walerian Czuma i gen. Juliusz Rómmel, a duchowym przywódcą cywilnej części miasta był prezydent Stefan Starzyński. Jego radiowe przemówienia dodawały otuchy i wzywały do wytrwania. „Był […] duchem i głosem walczącej Warszawy i całej Polski, od rana 18 września dodatkowo najwyższym znaczeniem urzędnikiem państwowym pozostającym na posterunku” – wyjaśniał PAP dr Marek Piotr Deszczyński, historyk.

Mimo to obrona stolicy była zadaniem wyjątkowo skomplikowanym. Miasto leży na równinie, a w 1939 roku dostępu do niej nie broniły już żadne większe fortyfikacje. – Co prawda jeszcze po powstaniu listopadowym Rosjanie zaczęli wznosić system umocnień, ale podczas I wojny światowej, zanim wycofali się z miasta, w większości je zniszczyli – wyjaśniał „Polsce Zbrojnej” Marcin Ochman z Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie. Również zabudowa przedmieść nie stanowiła dla najeźdźców przeszkody. – Była ona stosunkowo luźna i w dużej części miała wiejski charakter – mówił dr Ochman.

Miasto płonęło

Dzięki organizacji życia codziennego i budowie barykad przez mieszkańców możliwe było jednak prowadzenie walk do końca września. Po agresji Związku Sowieckiego 17 września dalsza obrona Warszawy nabrała szczególnego znaczenia. Każdy dzień walk osłabiał niemiecką ofensywę i miał wymiar moralny dla całego kraju. Jednak oblężenie powodowało ogromne straty – 25 września stolica znalazła się pod całodziennym ostrzałem z blisko tysiąca dział i nalotów Luftwaffe. Miasto płonęło, brakowało żywności, wody i lekarstw. Zniszczenie stacji pomp na Czerniakowie przesądziło sprawę. „Bez bieżącej wody nie dało się gasić pożarów. Przestała też działać elektrownia, a tym samym przerwała stałą pracę rozgłośnia Polskiego Radia, emitująca poruszające przemówienia prezydenta” – mówił dr Deszczyński. Obrona stała się niemożliwa.

Decyzję o rozpoczęciu rozmów kapitulacyjnych podjęto 26 września. Dwa dni później, 28 września 1939 roku, w kwaterze gen. Johannesa Blaskowitza podpisano akt kapitulacji Warszawy. Zawierał on m.in. gwarancje dla żołnierzy i oficerów, którzy trafili do niewoli.

Czytaj też: IPN podał, kto rozstrzelał prezydenta Warszawy Stefana Starzyńskiego

2 tysiące poległych żołnierzy, 16 tysięcy rannych; 10 tysięcy ofiar cywilnych i 50 tysięcy rannych; 10 proc. zabudowy obróconej w gruzy – taki był bilans obrony Warszawy we wrześniu 1939 roku. Symbolem zniszczenia stały się fotografie i nagrania płonącego Zamku Królewskiego.

Miasto skapitulowało, ale nie uległo. Dzień przed kapitulacją powstała Służba Zwycięstwu Polski – początek Polskiego Państwa Podziemnego. Warszawa stała się legendą września 1939 roku, a jej obrona i postawa mieszkańców zapisały się trwale w historii Polski.

Kresy.pl / PAP / Polska Zbrojna

Czytaj też: Kępa Oksywska: gdy Hitler świętował w Gdańsku, obrońcy Oksywia ginęli w ostatnim boju

Tagi: , , , , ,
forma płatności