Sławomir Mentzen w obszernym wpisie w mediach społecznościowych odniósł się do głosowania nad poprawką PiS, która miała wprowadzić zakaz propagowania ideologii banderyzmu. Wyjaśnił, dlaczego zagłosował przeciwko.
Sławomir Mentzen, przewodniczący Konfederacji, zabrał głos w sprawie swojego stanowiska podczas głosowania nad poprawką Prawa i Sprawiedliwości do ustawy o wspieraniu Ukrainy. Propozycja PiS przewidywała uznanie propagowania banderyzmu za przestępstwo i zrównanie go z nazizmem czy komunizmem. Mentzen zagłosował przeciwko tej poprawce.
W swoim wpisie polityk zarzucił PiS-owi hipokryzję. „Od wczoraj posłowie i komentatorzy związani z PiS próbują mi wmówić, że popieram banderym, bo zagłosowałem przeciwko ich poprawce do ustawy o wspieraniu Ukrainy, która ograniczała wolność słowa o promowanie banderyzmu. Wiele już widziałem, ale tym razem pisowska bezczelność mnie znowu zaskoczyła” – napisał.
Podkreślił, że partia rządząca przez osiem lat miała możliwość wprowadzenia takich przepisów, lecz tego nie zrobiła. „O Banderze przypomnieliście sobie dopiero teraz, gdy już znaleźliście się w opozycji. Wcześniej twierdziliście, że jesteście sługami narodu ukraińskiego. Tolerowaliście to, że Ukraina dalej czci Banderę. Nie zwracaliście im na to uwagi. Nazywaliście czcicieli Bandery swoimi przyjaciółmi” – dodał Mentzen.
Przypomniał również, że sam wielokrotnie doświadczał gróźb ze strony ukraińskich środowisk za publiczne wypowiedzi dotyczące kultu Stepana Bandery. Jak napisał, trafił na listę wrogów Ukrainy, otrzymywał groźby wobec siebie i swojej rodziny, a ukraiński historyk miał nawoływać do zamachu na jego osobę.
Lider Konfederacji uważa, że problem banderyzmu może rozwiązać wyłącznie Ukraina, wskazując na obecność pomnika Bandery we Lwowie oraz nauczanie w szkołach ukraińskich. „My tu się możemy na banderym oburzać, ale nic to nie zmieni, dopóki swojej polityki nie zmieni Ukraina” – zaznaczył.
Mentzen wyjaśnił, że głosując przeciwko poprawce, kierował się własną konsekwencją polityczną. „Od lat wielokrotnie powtarzałem, że jestem za pełną wolnością słowa w stylu amerykańskim. Chciałbym, żeby każdy mógł głosić najbardziej absurdalne nawet opinie, z którymi w życiu bym się nie zgodził. Byłbym hipokrytą, gdybym zagłosował wbrew swoim poglądom i deklaracjom” – napisał.
Podkreślił, że wolność słowa powinna obejmować także poglądy, które są sprzeczne z wartościami cywilizacyjnymi. „Wolny Polak powinien mieć prawo do mówienia wszystkiego, na co tylko ma ochotę. Powinien cieszyć się taką wolnością słowa, jaką może cieszyć się Amerykanin” – stwierdził, dodając, że również w przyszłości nie poprze żadnych ograniczeń w tym zakresie.
Kresy.pl/X
































