Mieszkańcy Ursusa wskazują na udział grupy Białorusinów w nocnym przestawianiu i wywożeniu porzuconych aut z parkingu przy CH Skorosze na okoliczne ulice. Jedno z aut zostało rozmontowane na części, a inne zalegają na chodnikach. Na nagraniu z ukrytej kamery utrwalono dwóch mężczyzn mówiących po białorusku podczas przestawiania jednego z pojazdów.

Od kilku tygodni na ulicach i chodnikach warszawskiego Ursusa pojawiają się porzucone samochody. To w większości uszkodzone i zaniedbane pojazdy, niekiedy bez tablic rejestracyjnych, z przebitymi oponami i widoczną korozją. Auta pojawiają się nocą, a później zalegają na publicznych drogach, utrudniając przejście pieszym i przejazd innym pojazdom. Na szybie jednego z nich widniał markerem napis: „Centrum Handlowe Skorosze opróżnia parking, my holujemy za nasze podatki” – informuje „Gazeta Wyborcza”.

Według informacji mieszkańców, na parkingu przez lata zalegały wraki, które mogły utrudniać prace modernizacyjne. Jeden z mieszkańców wypowiadajacy się dla „GW”, proszący o anonimowość, skojarzył pojawianie się na ulicach Ursusa porzuconych aut z przygotowaniami do wprowadzenia opłat na parkingu CH Skorosze i rozpoczął prywatne rozpoznanie. „Pierwsze moje skojarzenie było takie, że na parkingu pod CH Skorosze stało kilkadziesiąt takich zaniedbanych aut, a do tego zaczynały się tam przygotowania do wprowadzenia opłat za parkowanie. Skojarzyłem, że ktoś może wywozić samochody z prywatnego parkingu na publiczne drogi, by musiała zająć się nimi straż miejska. Oczywiście prawnie jest to niedopuszczalne” — powiedział mieszkaniec.

Mężczyzna zaczął fotografować samochody stojące na parkingu pod centrum handlowym i porównywać je z wrakami pojawiającymi się w okolicy. „Według moich szacunków tak przeniesionych zostało przynajmniej 20 samochodów. To działo się w nocy” — dodał. Wraz z innymi mieszkańcami przygotował i rozwiesił na porzuconych autach kartki informacyjne. „Razem z innymi mieszkańcami wydrukowaliśmy kartki i poprzyklejaliśmy je na te wraki. Widniał na nich napis: „Drogi mieszkańcu, CH Skorosze pozbywa się samochodów. Niedługo taki wrak może stanąć pod twoim domem, jeśli ci się to nie podoba, to zadzwoń i wyraź swoją opinię”. Poniżej był numer do centrum handlowego” — relacjonował mieszkaniec.

Część pojazdów wyposażono w lokalizatory. Z jednego z nich wynika, że alfa romeo w nocy przemieściła się w okolice al. Krakowskiej, a następnego dnia znalazła się między Górą Kalwarią a Konstancinem-Jeziorną. Mieszkaniec pojechał we wskazane miejsce. Jak opisał, pojazd trafił do warsztatu w zrujnowanych budynkach, gdzie „chodzą non stop szlifierki” i auta są rozbierane na części. Później sygnał z lokalizatora pojawił się w skupie złomu, po czym zniknął.

Grupa mieszkańców postanowiła także sprawdzić, co dzieje się nocą na parkingu przy CH Skorosze. W tym celu ustawiono tam samochód udający wrak, w którym ukryto kamerę. „W nocy nagraliśmy dwóch Białorusinów — ich narodowość wywnioskowaliśmy z języka, w jakim mówili. Włamali się do zaparkowanego pod CH Skorosze auta, a następnie postawili je kilka ulic dalej, dwa kilometry dalej, ono tam stoi do dzisiaj” — powiedział mieszkaniec. Na udostępnionym nagraniu widać, jak dwóch mężczyzn podjeżdża prywatnym autem, najpierw próbuje zaczepić linkę do porzuconego pojazdu, następnie otwiera maskę i przez ok. 10 min manipuluje przy silniku, po czym po kilku minutach udaje się otworzyć drzwi i odjechać.

O komentarz poproszono Centrum Handlowe Skorosze. „Nie mogę udzielać takich informacji, nie dostałem wytycznych, żeby odpowiadać na ten temat” — powiedziała osoba, która odebrała telefon w Biurze Dyrekcji Centrum Skorosze. Dodała: „Zarząd jest w Izraelu”. Na przesłane pytania e-mailowe firma nie odpowiedziała do czasu publikacji. Mieszkańcy udostępnili nagranie rozmowy telefonicznej z pracownikiem centrum handlowego, w którym stwierdzono: „Nic nie wiem w tej sprawie. Ale nie wpadła pani na to, że mieszkańcy Ursusa podrzucają swoje samochody na parking pod centrum handlowym, bo nie mają co z nimi zrobić? Są one porzucone”. W tej samej rozmowie padły słowa: „A zastanowiła się może pani nad tym, że wykorzystaliśmy wszelkie możliwe środki, żeby w sposób legalny i zgodny z przepisami pozbyć się samochodów? Niestety nie udało się nam tego w legalny sposób rozwiązać. Nie wiem, w jaki sposób samochody zostały od nas zabrane. Nie monitorujemy parkingu przy centrum handlowym, gdyż jest on otwarty”.

Radny Karol Bąkowski ocenia, że osoby odpowiedzialne za porzucanie aut próbują przerzucić odpowiedzialność na służby. „Bardzo prawdopodobne, że sytuacja zostanie rozwiązana, choć minie kilka miesięcy. Służby samochody odholują i to będzie koniec. Żadnego obciążenia, żadnej odpowiedzialności finansowej ze strony osób odpowiedzialnych” — powiedział radny. Zaznaczył także, że transportowanie samochodów bez zgody właściciela należy rozpatrywać jako kradzież oraz że koszty ewentualnego odholowania przez służby publiczne poniesione będą ze środków publicznych.

Kresy.pl/Gazeta Wyborcza

Tagi: , , ,
forma płatności