20 sierpnia 1939 roku w Katowicach odbył się pogrzeb Wojciecha Korfantego – jednego z ojców polskiej niepodległości i dyktatora III powstania śląskiego. Uroczystości zgromadziły tłumy – według relacji mogło w nich wziąć udział nawet kilkadziesiąt tysięcy osób.

Była to ostatnia przed wybuchem II wojny światowej wielka manifestacja polskości na Śląsku.

Mszy żałobnej w kościele św. Piotra i Pawła przewodniczył biskup Stanisław Adamski. Wśród żałobników pojawili się wybitni działacze polityczni i wojskowi, m.in. gen. Józef Haller czy Wincenty Witos. Zabrakło natomiast przedstawicieli władz sanacyjnych – wojewoda Michał Grażyński nie tylko nie przybył na uroczystości, ale też zakazał urzędnikom udziału w pogrzebie, grożąc im utratą posady.

Pochówek Korfantego na katowickim cmentarzu przy ul. Francuskiej stał się symbolicznym aktem sprzeciwu wobec polityki obozu rządzącego i wyrazem przywiązania Ślązaków do idei, które reprezentował zmarły.

Mówca, polityk, dyktator powstania

Wojciech Korfanty (1873–1939) był jednym z najwybitniejszych Ślązaków i kluczową postacią w historii Polski pierwszej połowy XX wieku. Zasłynął jako nieustraszony mówca i polityk, który już w czasach zaboru pruskiego otwarcie domagał się przyłączenia ziem polskich do odrodzonej ojczyzny. W 1903 roku został posłem do Reichstagu, gdzie konsekwentnie bronił praw Polaków, a w czasie I wojny światowej wystąpił z głośnym żądaniem przyłączenia Śląska, Wielkopolski i Pomorza do przyszłego państwa polskiego.

Po 1918 roku Korfanty odgrywał ważną rolę w odbudowie Rzeczypospolitej. Był członkiem Naczelnej Rady Ludowej w Wielkopolsce, a następnie – jako komisarz plebiscytowy – kierował walką o polskość Górnego Śląska. W maju 1921 roku stanął na czele III powstania śląskiego, którego sukces przesądził o korzystnym dla Polski podziale regionu. Dzięki temu do Rzeczypospolitej przyłączono najbardziej uprzemysłowioną część Śląska – obszar kluczowy dla gospodarki kraju.

Korfanty angażował się również w działalność ogólnopolską. Był posłem, wicepremierem w rządzie Wincentego Witosa, a także wydawcą dziennika „Polonia”. Współtworzył nurt chrześcijańsko-demokratyczny, kształtując myśl katolicko-społeczną w II Rzeczypospolitej.

Sanacja miała go za wroga

Po przewrocie majowym 1926 roku Korfanty stał się jednym z najważniejszych przeciwników reżimu sanacyjnego. Przewrót oceniał jako antydemokratyczny. Ostra krytyka Piłsudskiego i jego obozu sprawiła, że znalazł się na „czarnej liście”. Próbowano odebrać Korfantemu immunitet poselski, następnie osadzono go wraz z innymi opozycjonistami w twierdzy brzeskiej (1930), a po zwolnieniu obciążono zarzutami malwersacji finansowych i powiązań z niemiecką finansjerą. Obawiając się ponownego aresztowania, śląski polityk zdecydował się na emigrację do Czechosłowacji. Kilka lat spędził za granicą.

Szczególną rolę w jego marginalizacji odegrał wojewoda śląski Michał Grażyński – dawny przeciwnik z czasów III powstania śląskiego, który po 1926 roku nie szczędził wysiłków, by zniszczyć pozycję Korfantego.

Śmierć syna w 1938 roku, na którego pogrzeb nie mógł przyjechać, ponieważ sanacyjny rząd nie chciał mu wystawić listu żelaznego, w połączeniu z poczuciem politycznej klęski, pogrążyły Korfantego w głębokiej depresji. Mimo to wiosną 1939 roku Korfanty ostatecznie powrócił do kraju, sądząc, że jego polityczne doświadczenie może przydać się w okresie, gdy wielu przewidywało już nadchodzącą wojnę. Niemal natychmiast został aresztowany i osadzony na warszawskim Pawiaku pod pretekstem „bliskich kontaktów z Niemcami” (jednocześnie Gestapo poszukiwało go w Czechach za jego dawną działalność niepodległościową).

W więzieniu stan zdrowia Korfantego gwałtownie się pogorszył – cierpiał m.in. na schorzenia wątroby i płuc. Po trzech miesiącach został zwolniony, jednak leczenie nie przyniosło efektów. Zmarł 17 sierpnia 1939 roku w wieku 66 lat.

Brak zgody na przeprowadzenie sekcji zwłok oraz zeznania lekarzy złożone później przed rządem emigracyjnym przyczyniły się do powstania teorii spiskowych. Według jednej z nich Korfanty mógł być powoli podtruwany arszenikiem podczas pobytu w więzieniu, a jego cela miała być pomalowana farbą zawierającą truciznę. Niektórzy porównywali tę sprawę do tajemniczej śmierci generała Tadeusza Rozwadowskiego po zamachu majowym.

Choć do dziś brak jednoznacznych dowodów na skrytobójstwo, aura podejrzeń pozostała nierozerwalnie związana z ostatnimi miesiącami życia Korfantego. Na jego pogrzeb przybyły tłumy, nie tylko, by oddać mu hołd, lecz także by zamanifestować poparcie dla jego polityki niepodległościowej. Uroczystość przerodziła się w potężną demonstrację sprzeciwu wobec sanacyjnego prześladowania przeciwników politycznych oraz patriotyzmu Ślązaków wobec narastającego zagrożenia ze strony Niemiec.

Kresy.pl / Polskie Radio / PAP

Czytaj też: Więźniowie Berezy byli bici i głodzeni, a do obozu trafiali bez sądu

 

Tagi: , , , , ,
forma płatności