Największa taka akcja w Europie. AK ukradła Niemcom 105 mln złotych

12 sierpnia 1943 roku Armia Krajowa przeprowadziła w Warszawie jedną z najśmielszych operacji bojowych Polskiego Państwa Podziemnego – akcję „Góral”.

W ciągu zaledwie 150 sekund zdobyto około 105 mln zł z transportu okupacyjnego Banku Emisyjnego. Była to największa w okupowanej Europie akcja zbrojnego przejęcia środków na cele podziemia.

Pomysł zrodził się wiosną 1942 roku, gdy gen. Stefan Rowecki „Grot” stanął wobec narastającego problemu braku funduszy na zakup broni, wykup więźniów i wsparcie rodzin konspiratorów.

– Pieniądze były konieczne na lokale, koszty podróży służbowych, w tym kurierów, wykup więźniów. W niewielkiej części szły też na pokrycie opłat personalnych, czyli na zasiłki miesięczne dla osób, cały swój czas poświęcających służbie. Bardzo dużo środków trzeba było wydawać też na zakup broni i amunicji, produkcję, konserwację i magazynowanie materiałów wojskowych, na leki, środki opatrunkowe itp. Pieniądze dostarczano nam drogą powietrzną. Przywozili je głównie „cichociemni”. Jednak loty samolotów z oficerami, kierowanymi do kraju odbywały się prawie wyłącznie jesienią i zimą. Były więc okresy, kiedy Komenda Główna odczuwała niedobór pieniędzy – wyjaśniał na naszych łamach Andrzej Żupański, uczestnik akcji. 

Major Emil Franciszek Kumor „Krzyś” zaproponował uderzenie na bankowy transport. Przygotowania trwały wiele miesięcy – pracownicy Banku Emisyjnego i żołnierze AK mieszali serie banknotów, by utrudnić Niemcom ich identyfikację.

– Zaangażowany został cały wywiad, który prowadził obserwację przez kilka miesięcy – mówił Kresom.pl Żupański. – Sam „Grot” wizytował miejsce akcji, którą początkowo uznano za szaloną. W toku przygotowań okazało się, że ma ona jednak szanse powodzenia.

Przeczytaj, jak dokładnie przebiegała akcja. Opowiada jej uczestnik, Andrzej Żupański:

Akcję opóźniło aresztowanie „Grota”. Plan musiał zaaprobować już Tadeusz „Bór” Komorowski. – Plan do przeprowadzenia akcji był stosunkowo łatwy do opracowania – mówił Żupański. – Niemiecka punktualność, korzystanie tylko z pociągów dziennych, regularność odchodzenia transportów pozwalały ułożyć plan akcji co do minuty, a także dobrać oddział o odpowiedniej sile do jej wykonania.

Ostatecznie do napadu doszło 12 sierpnia i wszystko przebiegło zgodnie z planem. Dowodził por. Roman Kiźny „Pola”, a w akcji wzięło udział 43 żołnierzy i dwie łączniczki. Wśród uczestników byli bracia Żupańscy, Andrzej i Tadeusz. – O godz. 9.00 telefon z banku potwierdził wiadomość o transporcie – relacjonował Kresom.pl Andrzej Żupański. – W trybie alarmowym ruszyliśmy natychmiast na koncentrację w rejonie ataku.

O 11:17 na ul. Senatorskiej ręczny wózek ze skrzynkami zmusił pojazd bankowy do zatrzymania. Z kilku stron spadł grad pocisków, błyskawicznie eliminując eskortę złożoną z niemieckich policjantów i volksdeutscha Antona Nagengasta. Worki z gotówką przerzucono na ciężarówki AK, które odjechały w kierunku Woli.

– Ulica, zwykle ruchliwa, była pusta. Wszyscy przechodnie, słysząc kanonadę, poukrywali się w najbliższych bramach – wspominał na naszych łamach Andrzej Żupański.

Zrabowane 105 mln zł – równowartość miliona dolarów według czarnorynkowego kursu – ukryto w szklarni, a po dwóch dniach przewieziono do konspiracyjnego lokalu. Niemieckie śledztwo zakończyło się fiaskiem.

Wkrótce po akcji na murach okupowanej Warszawy pojawiły się niemieckie obwieszczenia, w których oferowano milion złotych za wskazanie sprawców i pięć milionów za ujawnienie miejsca ukrycia łupu. Armia Krajowa odpowiedziała z typową dla konspiracji ironią – na afiszach okupanta pojawiły się doklejone paski papieru z napisem: „10 milionów dajemy każdemu, kto wskaże następny taki transport”.

Środki zdobyte w akcji „Góral” wzmocniły potencjał AK, finansując rozbudowę struktur, zakup broni i kolejne operacje bojowe. Była to perfekcyjnie zaplanowana i przeprowadzona operacja, która przeszła do legendy polskiego podziemia.

Kresy.pl / PAP 

 

Tagi: , , , , ,
forma płatności