10 sierpnia 1944 BBC postraszyło Niemców sądem. Realna pomoc dla Warszawy była niewielka i bardzo ryzykowna

10 sierpnia 1944 angielska stacja radiowa BBC nadała specjalny komunikat w wielu językach europejskich, informując o zbrodniach popełnianych przez Niemców podczas trwającego Powstania Warszawskiego. Kilka dni wcześniej rozpoczęły się także zrzuty zaopatrzenia dla powstańców.

Powołując się na meldunki dowództwa Armii Krajowej, dziennikarze BBC podkreślili, że wojska niemieckie nie tylko rozstrzeliwują polskich jeńców wziętych do niewoli, lecz także w sposób „wbrew wszelkim zasadom humanitarnym i prawu międzynarodowemu” traktują ludność cywilną stolicy.

W audycji opisano masowe mordy na warszawskiej Woli – dzielnicy, gdzie oddziały niemieckie planowo zabijały mężczyzn, kobiety i dzieci, a cywilów wykorzystywały jako żywe tarcze dla czołgów i wozów pancernych. BBC przypomniało, że „Narody Zjednoczone należycie ukarzą” winnych tych czynów.

Nadane ostrzeżenie skierowano do niemieckich władz wojskowych i cywilnych oraz ich podwładnych. Zapowiedziano, że każda osoba – wojskowa lub cywilna – odpowiedzialna za nakazywanie bądź wykonywanie okrucieństw zostanie odnaleziona i ukarana przez zwycięskie mocarstwa alianckie. Podkreślono także, iż niemieckie dowództwo odpowiada za bezpieczeństwo polskiej ludności cywilnej oraz za humanitarne traktowanie wziętych do niewoli żołnierzy Armii Krajowej.

Komunikat ten miał nie tylko nagłośnić skalę niemieckich zbrodni, ale też wzmocnić presję międzynarodową na okupanta. Był jednym z nielicznych w tamtym czasie publicznych gestów aliantów zachodnich wobec tragedii Warszawy, której powstańcy liczyli na realną pomoc wojskową.

Zrzuty były bardzo ryzykowne

Ta realna pomoc ograniczyła się głównie do zrzutów zaopatrzenia, wykonywanych z baz we włoskim Brindisi przez polską 1586 Eskadrę oraz 148 Dywizjon RAF-u, a także lotników południowoafrykańskich. Loty te należały do najtrudniejszych i najbardziej ryzykownych operacji II wojny światowej. Zrzuty rozpoczęły się w nocy z 4 na 5 sierpnia 1944 roku i trwały do 28 września.

Pierwsze loty z zaopatrzeniem dla Warszawy wykonywali polscy lotnicy, którzy wyruszali na niemal samobójcze misje, kierując się hasłem „Miłość żąda ofiary”, widniejącym na ich sztandarze.

Trasa liczyła 700–800 mil w jedną stronę, wiodła nad terenami kontrolowanymi przez Niemców, loty odbywały się bez wsparcia radiowego i z ograniczonymi danymi meteorologicznymi. Sprzętu było niewiele, a straty – ogromne. Marszałek lotnictwa John Slessor, dowódca sił powietrznych obszaru Morza Śródziemnego, wspominał, że były to „najcięższe sześć tygodni w jego życiu” i że poświęcenie załóg, zwłaszcza polskich, okazało się daremne przez „zdradę Kremla”, który odmówił zgody na korzystanie z sowieckich lotnisk.

Polscy lotnicy zginęli np. w czasie słynnej misji  z 14 sierpnia 1944 roku. Liberator B-24 o numerze KG 890GR-S przeleciał z Brindisi do Polski. Za jego sterami zasiadał kpt. pil. Zbigniew Szostak z 1586 Polskiej Eskadry Specjalnego Przeznaczenia Polskich Sił Powietrznych na Zachodzie. Załoga liczyła siedem osób. Po pokonaniu 1500 kilometrów lotnicy zrzucili zasobniki z zaopatrzeniem dla powstańców na warszawski Plac Krasińskich. Następnie maszyna obrała kurs na południe, by wrócić do bazy we Włoszech. Nad Bochnią, niedaleko Krakowa, Liberatora zaatakowały myśliwce Luftwaffe. Trafiony seriami pocisków w zbiorniki paliwa, samolot zaczął płonąć. Wszyscy członkowie załogi zginęli. Replika tego właśnie bombowca znajduje się w Muzeum Powstania Warszawskiego, a do jej budowy wykorzystano fragmenty zestrzelonego samolotu.

Dopiero 10 września Stalin zezwolił na korzystanie z lotnisk Armii Czerwonej, co pozwoliło rozpocząć potężną akcję „Frantic VII” 18 września. Ponad 100 bombowców B-17 Flying Fortress, wspieranych przez myśliwce, zrzuciło prawie 1300 zasobników z bronią, amunicją oraz innym sprzętem, w tym papierosami. Niestety większość zaopatrzenia nie trafiła do powstańców, którzy kontrolowali już jedynie niewielki fragment miasta. Zrzut przeprowadzono w ciągu dnia, co wywołało duże poruszenie wśród mieszkańców Warszawy.

Czytaj też: „Było naturalnym odruchem młodych ludzi”. Rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego

Mimo to, Sowieci nie zgodzili się na kolejne podobne zrzuty, obawiając się, że mogłyby one przedłużyć walki w mieście. W drugiej połowie września rozpoczęły się co prawda zrzuty sowieckiego lotnictwa, ale miały one charakter propagandowy i nie przyniosły realnej pomocy.

Kresy.pl / Wprost / Polskie Radio / Polska Zbrojna

 

Tagi: , , ,
forma płatności