Moskiewska prokuratura postawiła zarzuty firmie GK Piket, która od 2022 r. dostarczyła ministerstwu obrony 30 tys. kamizelek kuloodpornych bez wkładek z kevlaru, które są niezbędne do ochrony przed odłamkami. Straty państwa oszacowano na ponad 2,4 mld rubli (ok. 25 mln euro). Nie ujawniono, ile takich kamizelek trafiło na front i ilu żołnierzy używających ich zginęło.
10 listopada Ministerstwo Obrony Rosji podpisało umowę z firmą GK Piket na dostawę 30 tys. hełmów oraz 30 tys. kamizelek kuloodpornych o łącznej wartości 4 mld rubli (ok. 43 mln euro). Wcześniej GK Piket funkcjonował jako firma budowlana i nie posiadał doświadczenia w branży zbrojeniowej.
Hełmy zostały zakupione od zagranicznych dostawców, natomiast szybkie dostarczenie odpowiednich kamizelek kuloodpornych okazało się niemożliwe, nawet przy współpracy z chińskimi producentami. W rezultacie kierownictwo GK Piket postanowiło samodzielnie zorganizować produkcję, nabywając materiałowe korpusy kamizelek oraz metalowe płytki bez certyfikatów. W kamizelkach zabrakło certyfikowanych wkładów kevlarowych.
Może Cię zainteresować: Afera korupcyjna na Ukrainie: Prawie miliard hrywien na wadliwe kamizelki
Zobacz także: Rosyjski przemysł zbrojeniowy pod presją: rosnąca produkcja, spadająca innowacyjność
Według śledztwa Głównego Zarządu Śledczego Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej, produkcja kamizelek kosztowała zaledwie 1,5 mln rubli, a oskarżeni posłużyli się fałszywymi dokumentami, według których inna firma miała dostarczyć ponad 30 tys. modułów balistycznych, za które wystawiono fakturę na 1,2 mld rubli. Z akt sprawy wynika, że pokrowce i płytki pancerne kupowano w różnych partiach, a ich jakość nie była potwierdzona żadnymi dokumentami ani certyfikatami. W okresie luty-kwiecień 2023 r. zorganizowano montaż kamizelek w magazynie firmy w Moskwie.
Oszustwo nie zostało wykryte podczas odbioru sprzętu przez wojsko. Pracownicy magazynu, obciążeni dużą liczbą zadań, podpisali protokoły odbioru i listy przewozowe, formalnie akceptując wadliwy sprzęt. Ministerstwo wypłaciło GK Piket całą sumę kontraktu. Według śledczych, uzyskane środki zostały wyprane poprzez przelewy bankowe, zakup nieruchomości i inwestycje w różne przedsiębiorstwa.
Śledztwo wykazało, że kierownictwo firmy było świadome braku wymaganych standardów ochrony. W korespondencji na komunikatorze WhatsApp pracownicy GK Piket podkreślali, że montaż kevlarowych wkładów jest zbędny, a metalowe płytki są wystarczające. Ostrzeżenia dotyczące braku ochrony przeciwodłamkowej zostały zignorowane. Według świadków, firmę interesowała wyłącznie realizacja dostawy po możliwie najniższej cenie, bez uwzględnienia jakości i bezpieczeństwa użytkowników. Zeznania świadków wskazują, że osiągnięto co najmniej 200 proc. zysku poprzez wykorzystanie najtańszych materiałów.
Z dokumentów sprawy wynika, że większość wadliwych kamizelek nie została wydana żołnierzom, lecz brak jest danych o liczbie egzemplarzy użytych na froncie i ewentualnych ofiarach.
Na ławie oskarżonych zasiądą prezes i założyciel firmy Andriej Jesipow, dyrektor finansowa Wiktoria Antonowa oraz szef ochrony Michaił Kalczenko. Wszyscy przyznali się do winy, a ich sprawy mają być rozpatrzone w trybie przyśpieszonym. Straty państwa oszacowano na ponad 25 mln euro.
Kresy.pl/kommersant.ru
































