2 sierpnia 1940 roku oficjalnie ogłoszono powstanie jednej z najbardziej legendarnych formacji w historii polskiego i alianckiego lotnictwa – Dywizjonu 303 im. Tadeusza Kościuszki.
Jednostka ta, złożona głównie z polskich pilotów, miała wkrótce odegrać kluczową rolę w bitwie o Anglię i zyskać międzynarodową sławę dzięki niezwykłemu męstwu, umiejętnościom i determinacji.
Powołanie Dywizjonu 303 nastąpiło w momencie kryzysu. Po klęsce Francji i dramatycznej ewakuacji aliantów z Dunkierki, Wielka Brytania stanęła w obliczu niemieckiej ofensywy powietrznej. Bitwa o Anglię – trwająca od lipca do października 1940 roku – była zmaganiem o panowanie w przestworzach, które miało przesądzić o losach wyspy. Luftwaffe dysponowała miażdżącą przewagą liczebną, a brytyjski RAF rozpaczliwie potrzebował wsparcia.
Na mocy nowej umowy polsko-brytyjskiej z sierpnia 1940 roku, polscy piloci myśliwscy uzyskali prawo wstępowania do dywizjonów RAF oraz tworzenia własnych jednostek. Początkowo Polacy nie cieszyli się zaufaniem brytyjskich dowódców. Niewystarczająca znajomość języka, inna kultura wojskowa i przestarzały sprzęt, z którym dotarli do Anglii, budziły sceptycyzm. Uważano, że kampania wrześniowa została przegrana zbyt łatwo.
Jednak szybko okazało się, że Polacy to nie tylko doświadczeni weterani, ale też niezwykle skuteczni myśliwcy. Już 19 lipca porucznik pilot Antoni Ostowicz, służący w 145 Dywizjonie Myśliwskim RAF, odniósł pierwsze polskie zwycięstwo powietrzne nad Anglią, zestrzeliwując bombowiec Heinkel 111. 24 sierpnia, sierżant pilot Antoni Głowacki z 501 Dywizjonu RAF dokonał niezwykłego wyczynu – w ciągu jednego dnia zestrzelił pięć niemieckich samolotów.
Przełomowym momentem był lot treningowy Dywizjonu z 30 sierpnia, kiedy porucznik Ludwik Paszkiewicz, łamiąc rozkazy, zestrzelił niemieckiego Messerschmitta. Następnego dnia Dywizjon 303 rozpoczął działania bojowe, rozpoczynając je spektakularnym sukcesem – zestrzeleniem sześciu samolotów wroga bez strat własnych.
Do końca bitwy o Anglię piloci z „Trzysta Trzeciego” zdobyli opinię elitarnej jednostki. Mimo że oficjalnie weszli do walki dopiero pod koniec sierpnia, zdążyli zestrzelić aż 126 samolotów nieprzyjaciela – najwięcej spośród wszystkich dywizjonów alianckich biorących udział w tej kampanii. Ich metody walki, w tym niezwykle bliskie podchodzenie do przeciwnika, determinacja i doświadczenie zdobyte nad Polską i Francją, uczyniły z nich niekwestionowanych mistrzów powietrznych pojedynków.
Jaka była tajemnica sukcesów Witolda Urbanowicza, Mirosława Fericia, Zdzisława Henneberga i innych asów z Dywizjonu 303? Kluczem była odwaga i bezkompromisowa taktyka. Jak wyjaśnia Piotr Korczyński na portalu Polska-Zbrojna.pl: „Większość pilotów brytyjskich otwierała ogień do niemieckich samolotów z odległości 100, góra 70 metrów. Polacy potrafili zniszczyć Messerschmitta z 20-30 metrów! Żeby dokonać takiej sztuki, trzeba było mieć oczy z każdej strony głowy, refleks i ogromną determinację.” Refleksu i orientacji uczono ich jeszcze przed wojną, w Dęblinie, determinacja była wynikiem bolesnych doświadczeń kampanii wrześniowej i potrzeby odwetu.

Piloci Dywizjonu 303, od lewej: Mirosław Ferić, Bogdan Grzeszczak, Jan Zumbach, Zdzisław Henneberg i John Kent, fot. Stanley Arthur Devon, the Imperial War Museums.
Sława Dywizjonu 303 szybko wykroczyła poza wojskowe raporty. Już w 1940 roku Arkady Fiedler opublikował książkę „Dywizjon 303”, która utrwaliła pamięć o ich wyczynach. Powojenne wznowienia oraz adaptacje filmowe i literackie przypominały kolejnym pokoleniom o odwadze pilotów noszących odznakę z kosami Kościuszki.
Czytaj też: W wieku 99 lat zmarł były dowódca Dywizjonu 308 Franciszek Kornicki
Do innych znanych polskich formacji powietrznych w ramach RAF należały: 302 Dywizjon Myśliwski „Poznański”, który jako pierwszy polski dywizjon myśliwski był gotowy do walki już 15 sierpnia, 300 Dywizjon „Ziemi Mazowieckiej” i 301 Dywizjon „Ziemi Pomorskiej”, które od nocy 14/15 września przeprowadzały nocne naloty na niemieckie barki desantowe w portach Boulogne, Calais i Dunkierce. Pod koniec 1940 roku sformowane zostały także dywizjony 306 i 308 (myśliwskie) oraz nocny 307. Polscy piloci walczyli także w składzie brytyjskich dywizjonów. Łącznie Polacy stanowili aż 13 proc. pilotów myśliwskich pierwszej linii RAF.
8 czerwca 1946 roku – zaledwie rok po zakończeniu II wojny światowej – podczas wielkiej parady zwycięstwa w Londynie zabrakło jednak polskich żołnierzy. Brytyjczycy nie zgodzili się na udział w defiladzie przedstawicieli polskich sił lądowych i marynarki wojennej, mimo że Polskie Siły Zbrojne należały do najliczniejszych formacji narodowych walczących z hitlerowskimi Niemcami. W 1945 roku na Zachodzie służyło w nich około 200 tysięcy żołnierzy, a na Wschodzie ponad 100 tysięcy. Zaproszenie otrzymał jedynie Dywizjon 303 – i to w ostatniej chwili. W geście solidarności z pominiętymi kolegami, polscy lotnicy jednak odmówili udziału.
Kresy.pl / Polskie Radio / Polska Zbrojna
Czytaj też: Setne urodziny pilota Dywizjonu 304










