Obywatele Ukrainy, w tym przedstawiciele mniejszości narodowych, są zatrzymywani na ulicy bez wcześniejszego wezwania i wcielani do armii. Uniemożliwia się im skontaktowanie z rodziną czy adwokatem. Ukraiński serwis Telegraf podkreślał, że w efekcie wielu mężczyzn unika wychodzenia z domu, nawet w celu wykonania codziennych czynności, takich jak zakupy czy praca.

W ostatnich miesiącach na ulicach ukraińskich miast coraz częściej pojawiają się furgonetki wojskowych centrów rekrutacyjnych. Pracownicy tych instytucji zatrzymująmężczyzn w wieku poborowym, legitymują ich, a w przypadku braku stosownych dokumentów – przewożą do Terytorialnych Centrów Kompletowania. Praktyka ta, określana mianem „busizacji” mobilizacji, stała się powszechna w różnych regionach Ukrainy.

Zjawisko przymusowych zatrzymań na ulicach nasiliło się szczególnie w Kijowie, Odessie, Równem oraz Charkowie. Najbardziej dotknięte tym procederem są obwody zakarpacki, odeski i czerniowiecki. Według relacji mediów, dziennikarze dokumentowali liczne przypadki, w których mężczyźni byli siłą wciągani do busów, niekiedy bez możliwości skontaktowania się z rodziną czy adwokatem. Ukraiński serwis Telegraf podkreślał, że w efekcie wielu mężczyzn unika wychodzenia z domu, nawet w celu wykonania codziennych czynności, takich jak zakupy czy praca.

Proceder ten objął również mniejszości narodowe zamieszkujące wymienione regiony. W połowie lipca, podczas interwencji w Berehowie, zmarł 45-letni etniczny Węgier z Transkarpatii, który miał zostać pobity metalowymi prętami podczas przymusowej mobilizacji, a następnie zmarł po trzech tygodniach. W reakcji Węgry wprowadziły zakaz wjazdu dla trzech wysokich rangą ukraińskich urzędników, których obarczono odpowiedzialnością za działania związane z przymusowym poborem.

Parlament Ukrainy już w maju 2024 r. zawarł porozumienie ze Sztabem Generalnym i Ministerstwem Obrony, zgodnie z którym rozszerzenie uprawnień mobilizacyjnych miało się wiązać z zakończeniem przymusowych zatrzymań na ulicach. Praktyka ta jednak nie została przerwana, o czym informowała deputowana Sołomija Bobrowska, członkini parlamentarnej komisji ds. bezpieczeństwa narodowego i obrony. W jej ocenie, działania wojskowych centrów rekrutacyjnych są „kompromitacją” i zniechęcają obywateli do służby wojskowej.

Bobrowska wskazywała, że konsekwencje takich działań są poważne, gdyż do wojska trafiają osoby, które nie powinny być wcielane zgodnie z obowiązującym prawem – m.in. ojcowie wielodzietnych rodzin, osoby z niepełnosprawnościami czy mające orzeczone przeciwwskazania do służby. Jak zaznaczyła, dowódcy jednostek szkoleniowych muszą później mierzyć się z konsekwencjami prawnymi decyzji podejmowanych przez centra rekrutacyjne.

Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich Ukrainy informuje, że liczba skarg dotyczących przymusowej mobilizacji w miejscach publicznych systematycznie rośnie w porównaniu z poprzednim rokiem. Pomimo trwającej od wiosny kampanii mającej na celu uporządkowanie procedur mobilizacyjnych, obywatelskie centra pomocy prawnej nadal odnotowują przypadki pobić, zatrzymań bez podstawy prawnej oraz przetrzymywania osób w garażach czy piwnicach, bez kontaktu z bliskimi.

Według prawniczki Tetiany Fefczak, „to, co miało być uporządkowaną mobilizacją, opartą na rejestrach cyfrowych i oficjalnych wezwaniach, wciąż zbyt często przybiera formę akcji siłowej”. Takie działania rodzą napięcia społeczne i podważają zaufanie do państwa.

Ministerstwo Obrony deklaruje, że nowe przepisy i narzędzia cyfrowe, w tym elektroniczna ewidencja i wezwania, mają wyeliminować opisywane praktyki. W praktyce jednak wiele centrów rekrutacji nadal stosuje stare metody, tłumacząc się koniecznością szybkiego uzupełniania strat frontowych.

Premier Denys Szmyhal, którego na stanowisku zastąpiła Julia Swyrydenko, przyznał, że dochodziło do przypadków zatrzymań kierowców autobusów podczas pracy, co zakłócało funkcjonowanie komunikacji miejskiej. Zapowiedziano interwencję i zmiany w procedurach. Jednak do tej pory żaden z wysokich rangą urzędników odpowiedzialnych za mobilizację nie poniósł konsekwencji dyscyplinarnych.

Z badań przeprowadzonych przez Kijowski Międzynarodowy Instytut Socjologii w maju 2025 r. wynika, że 62 proc. respondentów wyraża obawy związane z formami przymusowej mobilizacji.

Ukraina przeprowadza obecnie mobilizację około 30 tys. osób miesięcznie. Poinformował o tym Roman Kostenko, deputowany ukraińskiej partii „Hołos” i sekretarz Komisji Rady Najwyższej ds. bezpieczeństwa narodowego, obrony i wywiadu.  Zdaniem Kostenki, obecny system mobilizacji na Ukrainie nie odpowiada zapisom prawnym, ponieważ zadania te powinny realizować władze lokalne, a nie wojskowe centra rekrutacyjne (TCK).

Przeczytaj również: Ukraińskie służby wykryły sześć nowych schematów unikania mobilizacji

Zobacz: „Branka” po koncercie w Kijowie [+VIDEO]

Może Cię zainteresować: Ukraińcy masowo składają wnioski o azyl, żeby uniknąć mobilizacji do wojska

Kresy.pl/wp.pl

Tagi: , , , ,
forma płatności