Waldemar Żurek, nowy Minister Sprawiedliwości, przez pięć lat toczył batalię sądową w sprawie incydentu z 2018 roku, gdy został potrącony przez maszynę do czyszczenia podłóg. Sprawa zakończyła się prawomocnym wyrokiem dopiero w styczniu 2024 roku.
Obecny Minister Sprawiedliwości, Waldemar Żurek, przez pięć lat procesował się po nietypowym wypadku, do którego doszło w 2018 roku. Sędzia wychodził wówczas z toalety, kiedy uderzyła go maszyna do czyszczenia podłóg.
Ówczesne władze sądu odmówiły wypłaty odszkodowania z tego tytułu. Sprawa trafiła do sądu, gdzie Żurek domagał się uznania, że doszło do wypadku przy pracy.
Prawomocny wyrok zapadł dopiero w styczniu 2024 roku przed Sądem Okręgowym w Katowicach. Sąd ten oddalił apelację Sądu Okręgowego w Krakowie — który był pozwanym w sprawie — oraz zasądził na rzecz Żurka zwrot kosztów procesowych.
Przeczytaj: Minister sprawiedliwości pozywa instytucje państwowe, które sam reprezentuje
Po zakończeniu sprawy Waldemar Żurek był pytany, czy czuje satysfakcję. Odpowiedział: „To bardzo gorzkie poczucie”.
Proces dotyczył ustalenia, czy incydent rzeczywiście stanowił wypadek przy pracy.
Sprawę przypomniała w sobotę Telewizja Republika, prezentując nagranie z zajścia, co wzbudziło falę prześmiewczych komentarzy w mediach społecznościowych.
Minister sprawiedliwości 🥰https://t.co/6KSayQ8NvX pic.twitter.com/IXGymYPuPF
— boont (@fikantny) July 26, 2025
Zobacz też: Rekonstrukcja rządu. Tusk przedstawia zmiany w gabinecie [AKTUALIZACJA]
Kresy.pl































