Tajemniczy kamienny posąg o czterech twarzach od ponad 170 lat intryguje badaczy. Znany jako Światowid ze Zbrucza, stał się symbolem słowiańskiej przeszłości — ale czy naprawdę wiemy, czym był?
W 1848 roku, podczas upalnego i wyjątkowo suchego lata, poziom wody w rzece Zbrucz znacznie się obniżył. W pobliżu wsi Liczkowce na Podolu z nurtu wyłonił się kamienny posąg. Zaskoczył i przeraził mieszkańców – jego osobliwa forma, cztery twarze zwieńczone „czapką”, postacie wyrzeźbione w pasach na bokach słupa – wszystko to czyniło go intrygującym, a zarazem niezrozumiałym. Tak rozpoczęła się historia jednego z najbardziej zagadkowych zabytków Europy Środkowo-Wschodniej – tzw. Światowida ze Zbrucza.
Lelewel zmyślił imię
Posąg, nazwany Światowidem, zawdzięcza swoje imię… podwójnemu nieporozumieniu. Joachim Lelewel, wybitny historyk i numizmatyk, porównał odkrycie do opisanego w źródłach średniowiecznych bóstwa Svantevita, czczonego przez Słowian połabskich na Rugii… czyli zupełnie gdzie indziej! Lelewel błędnie też zinterpretował łacińskie imię jako „Światowid” – czyli „patrzący w cztery strony świata”. Nazwę tą przyjęła potem nauka i kultura popularna w odniesieniu do rzeźby ze Zbrucza, choć nie ma ona uzasadnienia ani w źródłach pisanych, ani w samym wyglądzie posągu.
Rzeźba mierzy 257 cm wysokości, ma przekrój o boku 29–30 cm i waży około pół tony. Wykuta została z miejscowego wapienia. Zdobiona jest płaskorzeźbami ułożonymi w trzy poziome pasy – dolny, środkowy i górny – na czterech bokach czworobocznego słupa. Na jego szczycie znajduje się tzw. „kapelusz”, czyli stożkowate zwieńczenie z czterema połączonymi głowami bez włosów.
Układ rzeźby bywa interpretowany jako symboliczna reprezentacja świata: górny pas to sfera boska, środkowy – ludzka, dolny – podziemna. Dolne figury, trzymające wyciągnięte ręce, miałyby podtrzymywać cały kosmos – to motyw znany z różnych kultur starożytnych.

Widok poszczególnych stron posągu ze Zbrucza, rys. Joachim Lelewel.
Słowiański? Staroturecki? A może XIX-wieczny?
Prawdziwe pochodzenie posągu pozostaje nieznane. Choć przez dekady uznawany był za dzieło Słowian z IX–X wieku, ta teza nie jest dziś oczywista. Badania archeologiczne z lat 80. XX wieku wskazują, że pierwotnym miejscem ustawienia figury mogła być góra Bohod, nieopodal Zbrucza, gdzie odkryto krąg kamienny i miejsce na czworoboczny posąg, ale to tylko domysły.
Światowid pozostaje zabytkiem absolutnie unikatowym. Nie znamy innych, porównywalnych przykładów kamiennej rzeźby słowiańskiej z tego okresu. Zwolennicy „słowiańskości” posągu zakładają, że inne podobne figury zniszczono po przyjęciu chrześcijaństwa. Sceptycy natomiast podkreślają: to jedyny tego typu zabytek, bez kontekstu archeologicznego, bez analogii, a zatem bardzo słaby dowód na istnienie jakiejkolwiek monumentalnej słowiańskiej rzeźby sakralnej.
Jeśli jednak przyjąć, że posag ma 1000 lat, to kogo przedstawia? Interpretacje posągu są skrajnie różne. Boris Rybakow widział w niej cały słowiański panteon. Na poszczególnych stronach słupa mieliby być widoczni Mokosz, Łada, Peruna, Dażbog i Weles. Inni sądzili, że taką interpretację podważa wspólny kapelusz, a cztery postacie symbolizują cztery aspekty jednego bóstwa, np. Peruna. Jeszcze inni odczytywali posąg jako kosmiczny słup łączący niebo, ziemię i zaświaty.
Zupełnie odmienne spojrzenie zaproponował ostatnio dr Michał Łuczyński z Uniwersytetu Jagiellońskiego, który dopatruje się w posągu cech sztuki starotureckiej. Według niego to nie bóstwo, lecz stelę nagrobną ludów stepowych, takich jak Pieczyngowie czy Połowcy. Postacie wyobrażone na słupie mogłyby być zmarłymi wojownikami, a nie bogami.
Nie brakuje też innych hipotez – skrajnych. Już w XIX wieku pojawiły się sugestie, że posąg to romantyczna mistyfikacja. Niektórzy sądzą, że gdyby rzeźba przez 1000 lat spoczywała w Zbruczu, na pewno nie zachowałaby się w tak dobrym stanie.
Czytaj też: Prymitywna kultura pierwszych Słowian była odpowiedzią na apokalipsę
„My z takimi twierdzeniami zgodzić się nie chcemy. Jesteśmy przekonani, że Światowid jest zabytkiem średniowiecznym, powstałym w środowisku słowiańskim, w którym były silne wpływy wikińskie i ludów koczowniczych” – powiedziała archeolog Anna Tyniec z Muzeum Archeologicznego w Krakowie.
2022: ponowne analizy
W 2022 roku Muzeum Archeologiczne w ponownie zbadało swój najsłynniejszy eksponat. Celem było zabezpieczenie kamienia oraz usunięcie późniejszych ingerencji chemicznych. „Cała powierzchnia posągu pokryta była warstwą farby olejnej. W ten sposób chciano kiedyś zamaskować obejmę, która znajdowała się w dolnej części zabytku” – wyjaśniała mediom Anna Tyniec. Obejma była pomocna w czasie prezentowania posągu i utrzymywania go w pozycji pionowej. Farby tej użyto w XX wieku. Usunięto ją oraz gipsowe wypełnienia, którymi kiedyś reperowano posąg. Rzeźba miała odtąd prezentować się w swoim naturalnym stanie.
Co ciekawe, pod warstwą farby olejnej specjaliści odkryli fragmenty pokryte czerwonymi barwnikami, nałożonymi w różnych okresach. Jeden z pigmentów pochodził z XIX wieku, ale nie wiadomo, kiedy nałożono starsze. – „Nie możemy wykluczyć, że już pierwotni twórcy posągu pokryli posąg czerwienią” – poinformowała Tyniec.
Ustalono też, że rzeźba była atakowana. „Możemy z pewnością powiedzieć, że Światowid został kilka razy uderzony ciężkim i ostrym narzędziem od tyłu, w kapelusz, i przewrócił się na stronę frontową, co dokumentuje kolejne wygniecenie na nakryciu głowy. A to już pasuje do średniowiecznych źródeł, mówiących o obalaniu średniowiecznych posągów” – mówi Tyniec.
Zauważono również zarysy wcześniej niedostrzegalnych drobnych przedstawień – motywu solarnego oraz postaci przypominającej niedźwiadka, prawdopodobnie tratowanego przez konia. Jedna z postaci okazała się mieć sześć palców. „Jest to przejaw boskości lub bycia osobą wybraną przez bogów” – zwróciła uwagę Tyniec.
Czytaj też: Słowianie byli tu od zawsze?
Emocje dominowały nad analizą
Pomimo otaczających go wątpliwości Światowid ze Zbrucza stał się ikoną kultury popularnej. Stylizowany wizerunek rzeźby trafił m.in. do winiety „Ilustrowanego Kuriera Codziennego” w 1925 roku. Do dziś posąg jest ozdobą Muzeum Archeologicznego w Krakowie i często pojawia się w podręcznikach jako domniemany przykład przedchrześcijańskiej religii Słowian.
Jednak jak zauważają badacze, dotąd emocje zbyt często dominowały nad analizą naukową. Posąg budzi skojarzenia ze „słowiańskością” głównie dlatego, że od lat bywa tak interpretowany – nie dlatego, że na pewno ją reprezentuje.
Czy kiedyś poznamy prawdę o Światowidzie? Być może najważniejsza zagadka – kto i po co wykonał ten posąg – nigdy nie zostanie rozwiązana. A może uda się to ustalić, kiedy metody badawcze staną się jeszcze bardziej doskonałe.
Kresy.pl / National Geographic / PAP / Wielka Historia

Światowid ze Zbrucza w Muzeum Archeologicznym w Krakowie, fot. Silar, Wikipedia, CC BY-SA 3.0.









