18 lipca 1898 roku Maria Skłodowska-Curie i Piotr Curie ogłosili światu odkrycie nowego, silnie promieniotwórczego pierwiastka – polonu. Nazwa, którą mu nadali, była hołdem dla ojczyzny Marii – Polski (łac. Polonia), nieistniejącej wówczas na mapach Europy.
Choć zmarła dopiero w 1934 roku, Maria nigdy nie otrzymała polskiego obywatelstwa.
Odkrycie polonu było wynikiem żmudnej, kilkuletniej pracy prowadzonej w niezwykle trudnych warunkach – w prymitywnym laboratorium, zorganizowanym w dawnej szopie przy Szkole Fizyki i Chemii Przemysłowej w Paryżu. Tam, analizując tony odpadów z kopalni uranu w Jachimowie (obecnie Czechy), małżonkowie zauważyli, że promieniowanie tych materiałów nie może pochodzić wyłącznie od znanych pierwiastków – uranu i toru.
W wilgotnym i ciasnym pomieszczeniu, gdzie temperatura zimą spadała nawet do sześciu stopni Celsjusza, powstawały przełomowe odkrycia. – „Warunki pracy były naprawdę nędzne, a mimo to to właśnie tutaj prowadzono badania, które doprowadziły do odkrycia i wydzielenia polonu i radu” – wspominał w 1967 roku na antenie Polskiego Radia prof. Marcel Guillot, współpracownik Marii Skłodowskiej-Curie.
Badając minerały za pomocą elektrometru skonstruowanego przez Piotra Curie, Maria Skłodowska-Curie stwierdziła, że niektóre próbki emitują promieniowanie znacznie silniejsze, niż wynikałoby to z zawartości uranu. Sugerowało to obecność nieznanego wcześniej, wyjątkowo aktywnego składnika. Po miesiącach żmudnych eksperymentów udało się wyodrębnić jego ślady – był to nowy pierwiastek, nazwany polonem (symbol Po, liczba atomowa 84), którego promieniotwórczość była kilkaset razy większa niż uranu.
Żałowała, że polonem nie został rad
Choć to nie polon był pierwszym odkrytym pierwiastkiem promieniotwórczym – palma pierwszeństwa należy do uranu – jego identyfikacja miała kluczowe znaczenie dla powstania nowej dziedziny nauki: chemii promieniotwórczej. Było to również jedno z pierwszych przełomowych odkryć dokonanych przez kobietę w historii fizyki.
Czyta też: Białoruś: Zatrzymano świecący zegarek
Kilka miesięcy później, w grudniu 1898 roku, małżonkowie Curie ogłosili odkrycie kolejnego pierwiastka – radu. To on, z czasem, zdobył większą popularność i zainteresowanie naukowego świata, przyćmiewając znaczenie polonu. Maria Skłodowska-Curie nieraz przyznawała, że żałuje, iż to właśnie pierwszy z odkrytych pierwiastków nazwano na cześć Polski. Jak sama mówiła, to rad okazał się ważniejszy, lepiej poznany, łatwiejszy do badań – i to jemu poświęcono więcej uwagi. A Marii zawsze zależało na tym, aby świat pamiętał o Polsce.
Maria rekordzistką w rodzinie noblistów
W 1903 roku Maria i Piotr Curie, wraz z Henrim Becquerelem – odkrywcą promieniotwórczości naturalnej – otrzymali Nagrodę Nobla w dziedzinie fizyki. Osiem lat później Maria Skłodowska-Curie została uhonorowana po raz drugi – tym razem Nagrodą Nobla z chemii – za odkrycie i badania nad właściwościami polonu i radu.
Skłodowska-Curie należy do elitarnego grona zaledwie czterech osób, które zostały uhonorowane więcej niż jedną Nagrodą Nobla. Jest jedną z dwóch osób, które otrzymały to wyróżnienie w różnych dziedzinach, a zarazem jedynym naukowcem nagrodzonym w dwóch odmiennych naukach przyrodniczych. Choć była Polką i darzyła ojczyznę głębokim sentymentem, nigdy nie otrzymała polskiego obywatelstwa. Do Francji wyjechała jeszcze z paszportem Imperium Rosyjskiego, potem uzyskała obywatelstwo francuskie. Zmarła w 1934 roku.
Jako pierwsza kobieta została pochowana w paryskim Panteonie w uznaniu zasług naukowych. Z mężem Pierrem Curie miała dwie córki: Irène Joliot-Curie i Ève Curie. Irène Joliot-Curie również została noblistką.
Kresy.pl / Polskie Radio
Czytaj też: Chiny: kontrolujemy promieniowanie przy granicy z Koreą Północną











