Izrael ogłosił plan budowy zamkniętego obozu dla Palestyńczyków na ruinach Rafah. Według władz miałby on pomieścić wszystkich mieszkańców Strefy Gazy. Eksperci oceniają projekt jako naruszenie prawa międzynarodowego i zapowiedź czystek etnicznych.

Izraelski minister obrony Israel Katz przedstawił plan utworzenia na terenie zniszczonego miasta Rafah w południowej części Strefy Gazy zamkniętego obozu dla uchodźców, określanego jako „humanitarne miasteczko”. Inicjatywa została zaprezentowana podczas spotkania z izraelskimi dziennikarzami, które odbyło się 7 lipca br. według dziennika „Haaretz”.

Obóz, mający powstać na ruinach Rafah, będzie otoczony i nadzorowany przez izraelskie wojsko. Wstęp do niego ma być uzależniony od przejścia przez Palestyńczyków kontroli bezpieczeństwa. Po zakwaterowaniu opuszczenie obiektu nie będzie możliwe. W pierwszym etapie planowane jest przesiedlenie ok. 600 tys. osób, głównie z rejonu Al-Mawasi – dotychczasowej strefy buforowej. Z czasem do obozu mieliby trafić wszyscy mieszkańcy Strefy Gazy.

Minister Katz podkreślił, że docelowo plan zakłada realizację tzw. „planu emigracyjnego”, który – jak zaznaczył – „na pewno dojdzie do skutku”. Wypowiedź ta pozostaje w sprzeczności z wcześniejszymi komunikatami izraelskiej armii, według których przesiedlenia były motywowane jedynie względami bezpieczeństwa cywilów.

Premier Izraela Benjamin Netanjahu, według doniesień „Haaretza”, prowadzi rozmowy z przedstawicielami innych państw w celu znalezienia krajów gotowych przyjąć przesiedlonych Palestyńczyków. W wystąpieniu w Białym Domu Netanjahu oświadczył: „Jeśli ludzie chcą zostać, mogą zostać, ale jeśli chcą odejść, powinni móc to zrobić”. Dodał także, że Izrael współpracuje z USA oraz innymi krajami, które chcą zapewnić Palestyńczykom „lepszą przyszłość”.

Plany Katza spotkały się z krytyką ze strony izraelskich ekspertów prawa i środowisk akademickich. Prawnik Michael Sfard ocenił, że „(Katz) przedstawił plan operacyjny zbrodni przeciwko ludzkości”. Jego zdaniem projekt oznacza „transfer ludności na południowy kraniec Strefy Gazy w ramach przygotowań do deportacji poza strefę”. Sfard podkreślił, że określanie tych działań jako „dobrowolnych” jest nieuprawnione w świetle prawa międzynarodowego, ponieważ „ludzie w Strefie Gazy poddawani są tak wielu środkom przymusu, że żadnego opuszczenia Strefy Gazy nie można uznać w świetle prawa za dobrowolne”.

W podobnym tonie wypowiedział się historyk Holokaustu prof. Amos Goldberg z Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie, nazywając plan Katza „czystką etniczną”. „To nie jest ani humanitarne, ani miejskie” – stwierdził, odnosząc się do planowanego obozu. „Miasto to miejsce, w którym masz możliwość pracy, zarabiania pieniędzy, nawiązywania kontaktów i swobodę przemieszczania się. Są szpitale, szkoły, uniwersytety i biura. To nie będzie miejsce do życia, tak jak ‘bezpieczne obszary’ są teraz nie do życia” – dodał.

Niepokój budzi również brak jasności co do dalszych losów Palestyńczyków, którzy odmówią relokacji do wyznaczonego kompleksu. Goldberg zwrócił uwagę na pytanie, co stanie się z osobami, które nie zaakceptują izraelskich warunków. „Co się stanie, jeśli Palestyńczycy nie zaakceptują tego rozwiązania i zbuntują się, bo przecież nie są zupełnie bezradni?” – pytał.

Według relacji agencji Reuters, pomysł „humanitarnych obszarów tranzytowych” został wcześniej przedstawiony administracji Donalda Trumpa. Plan o szacowanej wartości 2 mld dolarów miał być finansowany przez wspieraną przez USA Fundację Humanitarną Gazy (GHF), choć organizacja zaprzeczyła autorstwu projektu, twierdząc, że przedstawione materiały nie są jej oficjalnym dokumentem.

Równolegle trzej izraelscy rezerwiści złożyli petycję do sądu domagając się anulowania rozkazów wojska dotyczących przesiedleń i koncentracji cywilów w jednej części Gazy. W odpowiedzi biuro szefa sztabu armii Ejala Zamira utrzymywało, że relokacje nie są celem operacji wojskowej. Sfard ocenił jednak, że rzeczywiste działania Izraela temu przeczą.

Izraelskie media oraz międzynarodowe dzienniki, w tym „The Guardian”, relacjonują, że prace nad utworzeniem obozu mogą rozpocząć się w trakcie planowanego zawieszenia broni. Dwumiesięczny rozejm miałby zostać ogłoszony w najbliższych dniach.

W poniedziałek premier Izraela Benjamin Netanjahu spotkał się z prezydentem USA Donaldem Trumpem, żeby omówić  propozycję 60-dniowego zawieszenia broni między Izraelem a Hamasem. Trump poinformował, że Izrael zgodził się na warunki tej inicjatywy. Zgodnie z uzgodnionym planem, ponad połowa z 50 izraelskich zakładników miałaby zostać uwolniona w pięciu etapach, a w zamian Izrael wypuści nieokreśloną jeszcze liczbę więźniów palestyńskich. Rozejm miałby obejmować także stopniowe wycofanie izraelskich sił z północnej i południowej części Gazy oraz określenie nowych zasad dotyczących pomocy humanitarnej.

W czasie spotkania Donald Trump został nominowany przez Netanjahu do Pokojowej Nagrody Nobla. Zwracając się do dziennikarzy na początku konferencji, Netanjahu powiedział, że Izrael współpracuje ze Stanami Zjednoczonymi w celu znalezienia krajów, które przyjmą przesiedlonych Palestyńczyków.

Przeczytaj też: Izrael zabija dyrektora szpitala w Gazie i jego rodzinę. To 70. pracownik służby zdrowia zabity przez Izrael ciągu ostatnich 50 dni

Kresy.pl/theguardian.com

Tagi: , , , ,
forma płatności