W piątek prokurator generalny Adam Bodnar odniósł się do kwestii protestów wyborczych, w tym możliwości ponownego przeliczenia głosów. Wcześniej z narracji o rzekomo “sfałszowanych wyborach” zaczął wycofywać się premier Donald Tusk.
W rozmowie w wieczornym programie Polsat News minister sprawiedliwości komentował postulaty niektórych środowisk prawniczych, zwłaszcza związanych z Koalicją Obywatelską i Romanem Giertychem, które domagają się ponownego przeliczenia głosów oddanych w drugiej turze wyborów prezydenckich.
Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego rozpatrzyła trzy protesty dotyczące łącznie 12 komisji obwodowych, w których sprawdzano karty wyborcze po drugiej turze głosowania. Mimo stwierdzonych nieprawidłowości, Izba uznała, że nie wpłynęły one na ogólny wynik wyborów.
Bodnar zakwestionował status Izby Kontroli jako sądu. “Izba nie spełnia kryterium sądu w rozumieniu konstytucyjnym, prawa unijnego. Od początku postulowałem, żeby sprawami wyborczymi zajęła się Izba Pracy i Ubezpieczeń Społecznych, albo najlepiej by było, gdyby prezydent podpisał ustawę incydentalną, która przekazywała rozstrzyganie tych wszystkich sporów do składu 15 najstarszych stażem sędziów Sądu Najwyższego. Tak się nie stało” – stwierdził.
Na pytanie, czy doszło do fałszerstwa wyborczego, odpowiedział, że “taki zarzut jest bardzo daleko idący” i podkreślił, że sam takiego zarzutu nie stawia. Dodał natomiast, że jego obowiązkiem jest sprawdzenie wszystkich przypadków nieprawidłowości, których – jak mówił – było sporo.
W związku z pojawiającymi się w przestrzeni publicznej zastrzeżeniami, prokuratura zwróciła się do biegłych o przygotowanie ekspertyz. “Dwóch wybitnych profesorów, prof. Andrzej Torój z SGH oraz prof. Jacek Haman z wydziału socjologii UW. Spytaliśmy się ich jako prokuratura: jeżeli mówimy o tych anomaliach statystycznych, to jaką one przybrały skalę? Odpowiedź na to pytanie jest dla mnie też istotna” – powiedział Bodnar.
Zaznaczył, że jeśli prokuratura miałaby ponownie przeliczać głosy, to musi wiedzieć, w jakim zakresie – czy chodzi o cały kraj, czy tylko wybrane komisje. Według ekspertyzy prof. Hamana, “jeżeli chodzi o prof. Hamana – to on wskazał, że tych komisji, co do których wychodzą takie silne nieprawidłowości, które mogłyby zaburzać wynik, to jest 259 obwodowych komisji wyborczych”.
“Z czego duża część jest na niekorzyść Rafała Trzaskowskiego, ale też mniejsza część jest na niekorzyść Karola Nawrockiego. To nie jest tak, że wszystkie są na niekorzyść jednej osoby” – dodał.
“Prof. Torój wskazuje, jakie to mogłoby mieć przełożenie na liczbę głosów na korzyść czy niekorzyść jednego kandydata. To raczej skala kilkunastu tysięcy głosów. Prof. nie stawia takiej jednoznacznej tezy. Opinie będą dostępne na stronie Prokuratury Krajowej, każdy będzie mógł się z nimi zapoznać” – zapowiedział Bodnar.
Wcześniej premier Donald Tusk powiedział, że potwierdzono nieprawidłowości w tych komisjach, które zostały zbadane i jednocześnie uznano, że nie miało to generalnie wpływu na wynik wyborów. “Nie mam powodów tej oceny kwestionować” – wskazał, odnosząc się do oceny Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego.
Zobacz: Czarzasty i pozostali koalicjanci Tuska: nie ma potrzeby ponownego liczenia głosów
dorzeczy.pl / businessinsider.com.pl / Kresy.pl
































