Rosyjskie wojsko kontynuuje ofensywę na Ukrainie dzięki wykorzystywaniu zapasów sprzętu z czasów ZSRR, jednak – jak wskazuje najnowszy raport ISW – te zasoby zbliżają się do wyczerpania, a możliwości produkcyjne rosyjskich zakładów mają swoje ograniczenia.

Rosja od początku wojny na Ukrainie utrzymuje ofensywę, korzystając z radzieckich zapasów bojowych wozów opancerzonych. Jednak – jak wynika z raportu Instytutu Studiów nad Wojną (ISW) – ten zasób jest na wyczerpaniu i coraz więcej jednostek trafia do naprawy zamiast bezpośrednio na front.

ISW, powołując się na analizę zdjęć satelitarnych, informuje, że większość pojazdów wyciąganych obecnie z magazynów Rosji wymaga remontu. Na początku wojny sprzęt często trafiał od razu do jednostek bojowych, jednak obecnie jego stan techniczny na to nie pozwala.

Według szacunków ISW, zakład remontowy w Armawirze (Kraj Krasnodarski), odpowiedzialny za naprawę BTR-70/80, jest w stanie przywracać do użytku około 200 pojazdów rocznie. Z kolei zakład w Jekaterynburgu jako jedyny zajmuje się odnawianiem starszych modeli BMP i BMD, szacując produkcję na 100–150 sztuk rocznie.

Arzamaski Zakład Mechaniczny może produkować ponad 500 BTR-82 rocznie, jednak zdjęcia satelitarne pokazują rosnące stosy kadłubów, co może wskazywać zarówno na wzrost produkcji, jak i na zwiększone działania remontowe. Zakład Kurganmashzavod odpowiada natomiast za produkcję m.in. 360 BMP-3 oraz 100–120 BMD-4M rocznie.

Jak podkreślają analitycy, wysokie straty sprzętowe na Ukrainie w latach 2023–2024 zmusiły Rosjan do wykorzystywania motocykli i lekkich buggy na linii frontu. Według danych Międzynarodowego Instytutu Studiów Strategicznych (IISS), w 2024 roku Rosja straciła ponad 3700 bojowych wozów piechoty i transporterów opancerzonych.

Eksperci ISW zaznaczają, że nie jest jasne, czy zastępowanie ciężkiego sprzętu lekkimi pojazdami terenowymi okaże się skuteczne w perspektywie średnio- i długoterminowej. Rosyjskie siły mogą w najbliższym czasie zmierzyć się z poważnym deficytem sprzętowym, co może wpłynąć na zdolność prowadzenia dalszych działań ofensywnych na Ukrainie.

Zespół Conflict Intelligence Team (CIT) opublikował nowy raport, w którym kwestionuje dotychczasowe oceny produkcji czołgów T-90M przez Rosję. Według ustaleń analityków, rzeczywista liczba produkowanych egzemplarzy może sięgać nawet kilkuset sztuk rocznie, co znacząco odbiega od wcześniejszych szacunków.

CIT odniósł się bezpośrednio do ocen Michaela Kofmana, które zostały opublikowane na łamach „The Economist”. Według Kofmana, w 2024 roku Rosja miała wyprodukować jedynie 28–30 nowych czołgów T-90M i zmodernizować dodatkowo około 60 pojazdów na bazie starszych wersji T-90.

Analitycy CIT przywołują dane z produkcji eksportowej Uralwagonzawodu – głównego producenta rosyjskich czołgów. Fabryka od 2001 roku obsługiwała zarówno pełną produkcję czołgów, jak i montaż kompletów zestawów części przeznaczonych do składania w Indiach. Nawet pomijając te zestawy, zakład był w stanie osiągnąć produkcję do 140 czołgów rocznie w latach szczytowych, a na przestrzeni dwóch dekad ponad 100 sztuk rocznie udawało się wyprodukować sześciokrotnie.

CIT zwraca uwagę, że możliwości produkcyjne nie były wówczas w pełni wykorzystywane, co sugeruje, że zakład mógłby potencjalnie produkować nawet 180 w pełni zmontowanych czołgów rocznie. To z kolei oznacza, że nawet w trudnych dla rosyjskiego przemysłu obronnego latach 90. i 2000., Uralwagonzawod dysponował istotnymi rezerwami mocy produkcyjnych.

Łącznie, jeszcze przed rozpoczęciem wojny, koncern zbrojeniowy dostarczył armii rosyjskiej od 435 do 465 czołgów T-90 wszystkich wersji, z czego około 120–150 egzemplarzy to T-90 „Władimir”, a 281–283 to T-90A, które w późniejszych latach posłużyły jako baza do modernizacji do wersji T-90M.

Według CIT dane te dowodzą, że potencjał produkcyjny rosyjskiego przemysłu zbrojeniowego został w ostatnich latach istotnie niedoszacowany.

Zobacz też: Pracownik rosyjskiej fabryki czołgów skazany za szpiegowanie na rzecz Ukrainy

Kresy.pl/ISW

Tagi: , , ,
forma płatności