Krzysztof Ruchniewicz odwołuje projekty popularyzacyjne i ogranicza działalność Instytutu Pileckiego, podkreślając potrzeby naukowców – jego podejście krytykuje autor “Ochotnika”, Jack Fairweather.
Nowe kierownictwo Instytutu Pileckiego wywołuje sprzeczne reakcje w środowisku historyków i mediów. Jesienią 2024 roku Instytut zawarł porozumienie, mające wesprzeć badania Brytyjczyka Jacka Fairweathera nad obozem Ravensbrück. W listopadzie minister kultury powołał na stanowisko dyrektora Krzysztofa Ruchniewicza, który decyzję natychmiast unieważnił. Jak tłumaczył, „nie widzi sensu wydawania kolejnej książki o Ravensbrück”. Decyzja ta spotkała się z niezadowoleniem Fairweathera, który uważa ją za błąd – jego zdaniem należy pisać więcej, nie mniej o miejscu cierpienia i oporu.
Zobacz też: W Berlinie odwołano konferencję o zrabowanych polskich dziełach sztuki
Ruchniewicz zdecydowanie ograniczył również działalność innych programów: wycofał finansowanie, zwolnił pracowników oraz próbował zamknąć berliński oddział Instytutu. Jego zastępca, Łukasz Mieszkowski, zasugerował nawet dywagacje co do intencji Witolda Pileckiego – inspirując się twierdzeniem z książki Fairweathera. Fairweather odrzuca to stanowczo: „motywacje, jakie kierowały Witoldem Pileckim były klarowne”.
Nowy dyrektor akcentuje, że działalność Instytutu powinna koncentrować się na pracy naukowej prowadzanej „we własnym gronie”, co odpowiada opinii niektórych niemieckich historyków. Ruchniewicz chce, by Instytut pełnił rolę instytucji akademickiej, publikującej określoną liczbę prac naukowych rocznie, zamiast prowadzić szeroki program popularyzacji historii w społeczeństwie.
Jack Fairweather krytykuje takie podejście. Zwraca uwagę, że w Polsce nadal istnieje potrzeba szerokiej edukacji historycznej, szczególnie po latach komunistycznego fałszowania faktów. „Historia Polski nie powinna być zarezerwowana dla wąskiej elity” – podkreśla. Jako przykład wskazuje postawę Pileckiego, który publikował raport z Auschwitz, aby opinia publiczna poznała prawdę o oporze w obozie.
Fairweather zauważa, że brak publikacji i działań Instytutu w przestrzeni publicznej stoi w sprzeczności z misją placówki powołanej pierwotnie do popularyzacji wojennej i powojennej historii Polski. Jego zdaniem Instytut wymaga przywództwa osób identyfikujących się z wartościami Pileckiego i potrafiących prowadzić działalność zarówno naukową, jak i popularyzacyjną.
Krzysztof Ruchniewicz dotychczas pełnił funkcję dyrektora Centrum Willy’ego Brandta. Jest też pełnomocnikiem do spraw polsko-niemieckiej współpracy społecznej i przygranicznej. Jest znany m.in. z napisania serii artykułów, w których sprzeciwiał się wypłaceniu Polsce reparacji przez Niemcy, podając takie argumenty jak to, że „W 1953 roku Polska zrezygnowała z dalszego pobierania reparacji”.
Jest również zwolennikiem, by polscy podatnicy sfinansowali raport na temat „prywatnego niemieckiego mienia przejętego przez Polskę” – Dokument z takim żądaniem przygotowali na przełomie grudnia i stycznia wraz z „Konferencją Ambasadorów RP”.
Kresy.pl/gazetaprawna.pl































