W Tajpej przeprowadzono symulację pełnoskalowego ataku Chin na Tajwan, która ujawniła luki w obronie wyspy oraz zagrożenia dla kluczowej infrastruktury. Emerytowany admirał USA ostrzegł, że zaangażowanie Waszyngtonu w ewentualny konflikt będzie uzależnione od „woli walki” Tajwanu w przypadku ataku Chin.

W Tajpej w tym tygodniu przeprowadzono cywilne ćwiczenia wojskowe na wysokim szczeblu, których celem była symulacja pełnoskalowego ataku sił z Chin kontynentalnych na Tajwan w 2030 r. Dwudniowa symulacja, zorganizowana przez trzy tajwańskie think tanki pod przewodnictwem Tajpejskiej Szkoły Ekonomii i Nauk Politycznych, ujawniła poważne luki w obronie wyspy, szczególnie na jej obrzeżach oraz we wschodnich regionach.

W ćwiczeniach wzięły udział cztery zespoły reprezentujące Tajwan, Stany Zjednoczone, Japonię i Chiny kontynentalne. Wśród uczestników znaleźli się m.in. Michael Mullen, były przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów USA, Dennis Blair, były dowódca Pacyfiku USA, Shigeru Iwasaki, były szef sztabu japońskich Sił Samoobrony, a także dziewięciu emerytowanych tajwańskich generałów i admirałów, w tym Lee Hsi-min, były szef sztabu generalnego.

Symulacja rozpoczęła się w czerwcu 2030 r., zakładając, że Pekin zmaga się ze stagnacją gospodarczą i niepokojami wewnętrznymi. Wobec zacieśniających się relacji USA-Tajwan, w tym częstych wizyt amerykańskich urzędników, Pekin zdecydował się na podjęcie zdecydowanych działań. W początkowej fazie chińskie statki państwowe zbliżyły się na odległość 12 mil morskich od Tajwanu, czyli do międzynarodowej granicy wód terytorialnych. Zespół tajwański unikał bezpośredniego starcia, rozmieszczając okręty straży przybrzeżnej i marynarki wojennej do śledzenia chińskich jednostek oraz pozycjonując okręty podwodne w wyznaczonych strefach.

W drugiej fazie Pekin rozmieścił trzy grupy uderzeniowe lotniskowców na Morzu Południowochińskim oraz wzdłuż pierwszego i drugiego łańcucha wysp. Kontynentalne statki straży przybrzeżnej rozpoczęły inspekcje i przekierowywanie tankowców oraz dostaw broni zmierzających na Tajwan. Pierwszy i drugi łańcuch wysp, przebiegający od Japonii przez Okinawę, Tajwan, Filipiny aż do Guam, są kluczowe dla strategii USA powstrzymywania ekspansji morskiej Chin.

W trzeciej fazie symulacji Chińska Armia Ludowo-Wyzwoleńcza przejęła kontrolowaną przez Tajwan wyspę Pratas (Dongsha), narzuciła blokadę morską, przeprowadziła ataki rakietowe dalekiego zasięgu oraz cyberataki na infrastrukturę finansową i energetyczną Tajwanu, zatapiając także dwa okręty wojenne. W tym czasie ceny lotów z Tajwanu wzrosły trzydziestokrotnie, co wywołało napięcia społeczne.

Zespół tajwański odmówił próby odbicia wyspy Dongsha, uzasadniając to koniecznością zachowania sił na głównej wyspie i nieoddawaniem pierwszego strzału. Ta decyzja spotkała się z krytyką zespołu kontrolnego i amerykańskiego, którzy podkreślali, że działania PLA przekroczyły już próg szarej strefy. Michael Tsai Ming-hsien, były minister obrony Tajwanu, wezwał do opracowania jasnej doktryny reakcji na „pierwsze uderzenia”.

W ostatniej fazie Chińska Armia Ludowo-Wyzwoleńcza przeprowadziła jednoczesne ataki desantowe, śmigłowcowe i powietrzne na wschodnie powiaty i wyspy przybrzeżne Tajwanu, omijając Tajpej. Szybko zdobyto Penghu, Pingtung, a następnie Hualien, Taitung i Yilan, gdzie zlokalizowana jest kluczowa infrastruktura logistyczna oraz zapasy energii i żywności. PLA utworzyła bazy operacyjne w portach i na lotniskach wschodniego Tajwanu, a władze Tajwanu zdecydowały o zamknięciu tunelu Hsuehshan i górskich autostrad w celu powstrzymania sił PLA przed marszem na stolicę.

Eksperci zwracali uwagę, że utrata Penghu miała szczególnie poważne konsekwencje strategiczne, ponieważ wyspy te dają PLA wysuniętą bazę do dalszych operacji przeciwko głównemu terytorium Tajwanu. Oceniono, że obecne środki obrony na Penghu są niewystarczające. Zidentyfikowano również słabe punkty Tajwanu – nadmiernie kruche rezerwy energii i żywności oraz węzły komunikacyjne na obszarach peryferyjnych.

Podczas symulowanego konfliktu amerykański zespół ostrzegał, że załamanie morale rządu lub społeczeństwa Tajwanu może poważnie osłabić wolę oporu armii. Zaproponowano, aby Waszyngton w razie realnego ataku dyskretnie ostrzegł Pekin, iż skutkiem agresji może być „uznanie Tajwanu za niepodległe państwo” przez USA, co miałoby podnieść morale społeczeństwa i sił zbrojnych.

Gracze z USA ocenili, że wojsko Tajwanu musiałoby wytrzymać dwa do trzech tygodni, zanim dotrą posiłki, a groźby ze strony Korei Północnej i Rosji nie zmienią strategicznych celów Waszyngtonu w regionie. Lee Wen-chung, były dyrektor Instytutu Badań nad Obroną Narodową i Bezpieczeństwem, pozytywnie ocenił realizm i neutralność symulacji, wskazując na potrzebę wzmocnienia obrony wysp Penghu przez piechotę morską.

Symulacja opierała się na założeniu, że do 2030 r. Tajwan otrzyma amerykańską broń, za którą już zapłacił, oraz w pełni wdroży asymetryczne systemy obrony, choć eksperci podkreślali, że rzeczywista sytuacja może się różnić. Dennis Blair zaznaczył, że „wola walki Tajwanu będzie miała ogromny wpływ” na decyzje USA o ewentualnej interwencji, a poparcie Waszyngtonu nie jest pewne, zwłaszcza w przypadku konfliktu wywołanego przez tajwańskie dążenia do formalnej niepodległości.

Minister obrony Tajwanu Wellington Koo podkreślił, że wojsko już teraz aktualizuje plany awaryjne i operacyjne, testując je zarówno w symulacjach, jak i podczas ćwiczeń z użyciem ostrej amunicji.

Stany Zjednoczone twierdzą, że zagrożenie chińską inwazją na Tajwan jest realne. Na początku czerwca sekretarz obrony Hegseth stwierdził, że „Pekin rzeczywiście przygotowuje się do potencjalnego użycia siły militarnej w celu zmiany równowagi sił w regionie Indo-Pacyfiku” oskarżając ChRL o przygotowania do inwazji na Tajwan.

Wypowiedzi Hegsetha wywołały szybką reakcję ze strony chińskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, które podkreśliło, że Tajwan pozostaje wewnętrzną sprawą Chińskiej Republiki Ludowej. Pekin ostrzegł inne państwo przed wykorzystywaniem tej kwestii jako lewaru. Opisało działania USA w regionie Azji i Pacyfiku jako próbę zmiany regionu Azji Południowo-Wschodniej w „beczkę prochu”.

W maju informowaliśmy, że Waszyngton planuje rekordowe dostawy broni na Tajwan w najbliższych latach. Celem jest wzmocnienie wyspy wobec rosnącej presji militarnej ze strony Chin. Równocześnie USA wywierają nacisk na opozycję polityczną w Tajpej, by nie sprzeciwiała się staraniom władz o zwiększenie wydatków obronnych do poziomu 3 proc. budżetu państwa.

Jak przekazał 12 maja portal Defence Blog, zgodnie z raportem złożonym w Yuan Ustawodawczym, druga partia 42 czołgów ma zostać ukończona i dostarczona do końca drugiego kwartału 2025 r. Następuje to po pomyślnej dostawie pierwszych 38 pojazdów bojowych w grudniu 2024 r. Pozostałe 28 czołgów ma zostać dostarczonych do pierwszego kwartału 2026 r.

Program zakupu M1A2T, którego budżet wynosi 40,5 mld NT$ (około 1,26 mld USD), został uruchomiony w 2019 r. w celu wymiany starzejących się platform pancernych i modernizacji sił lądowych Tajwanu w odpowiedzi na rosnące zagrożenia ze strony Chin. Stany Zjednoczone formalnie zatwierdziły sprzedaż w ramach programu Foreign Military Sales.

Kresy.pl/scmp.com

Tagi: , , ,
forma płatności