Adam Bodnar przedstawił stanowisko dotyczące ważności ostatnich wyborów prezydenckich i protestów wyborczych. Zakwestionował status Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego, podkreślając, że jej sędziowie „nie spełniają wymogów niezależności i niezawisłości”.

Adam Bodnar, minister sprawiedliwości i prokurator generalny, wydał oświadczenie dotyczące rozpoznawania protestów wyborczych oraz ważności wyborów prezydenckich. W komunikacie podkreślił, że według jego opinii orzekanie w tych sprawach powinno należeć do sędziów Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Sądu Najwyższego, ponieważ zostali oni powołani w sposób gwarantujący niezależność i niezawisłość. Bodnar stwierdził, że Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN nie spełnia wymogów sądu w rozumieniu prawa.

Mimo że Adam Bodnar kwestionuje legalność tego organu, Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego brała udział w stwierdzaniu ważności wyników wyborów parlamentarnych z października 2023 r., wobec czego nie zgłaszał wówczas zastrzeżeń.

Minister sprawiedliwości wskazał, że sędziowie tej izby nie powinni uczestniczyć w procedurze rozpatrywania protestów wyborczych oraz nieprawidłowości przy liczeniu głosów. Podkreślił, że ich powołanie na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa, ukształtowanej przepisami z 2017 r., nie jest zgodne z Konstytucją RP. Bodnar przywołał orzecznictwo Sądu Najwyższego, Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej oraz Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, które – jego zdaniem – potwierdzają zastrzeżenia dotyczące statusu tej izby oraz jej sędziów.

W oświadczeniu zaznaczył również, że kompetencje związane z rozpatrywaniem protestów wyborczych wcześniej należały do Izby Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego, a przekazanie ich do Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych miało miejsce w sposób niezgodny z przepisami Konstytucji RP.

Według prawników, nie ma obecnie realnych przesłanek do stwierdzenia nieważności wyborów, ponieważ zgłoszone nieprawidłowości nie miały wpływu na wynik wyborów. Prof. Mariusz Bidziński wskazuje, że wybory korzystają z domniemania ważności, a nieuznawanie właściwości izby nie oznacza, że nie ma prezydenta – jego kadencja trwa do momentu, aż Sąd Najwyższy ewentualnie stwierdzi nieważność wyboru. Zaznacza też, że nie ma podstawy prawnej, aby orzekała inna izba, jak Izba Pracy i Ubezpieczeń Społecznych, bez uprzedniej zmiany ustawy.

Podobne stanowisko przedstawia prezes Naczelnej Rady Adwokackiej Przemysław Rosati, według którego decyzję o tym, która izba będzie rozpatrywać sprawę, podejmuje pierwsza prezes Sądu Najwyższego. Dodaje, że dotychczas to właśnie Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych zajmowała się stwierdzaniem ważności wyborów, a obecni rządzący nie zgłaszali sprzeciwu wobec jej orzeczeń w poprzednich przypadkach.

Radca prawny Olaf Maciejowski zwraca uwagę, że mimo formułowanych opinii na temat izby kontroli, pozostaje ona w systemie prawnym i to ona – zgodnie z Kodeksem wyborczym – może wydać uchwałę dotyczącą ważności wyborów. Wskazuje również, że teoretycznie możliwe byłoby orzekanie przez inną izbę, lecz wymagałoby to zmiany ustawy o Sądzie Najwyższym oraz Kodeksu wyborczego.

Odnosząc się do skali nieprawidłowości, prawnicy wskazują, że do stwierdzenia nieważności wyborów konieczne byłoby wykazanie przez Sąd Najwyższy, że naruszenia prawa wyborczego wpłynęły na wynik wyborów, czyli na to, kto zwyciężył. W ocenie prof. Bidzińskiego, różnica między kandydatami wyniosła 370 tys. głosów, więc jedynie nieprawidłowości na taką skalę mogłyby stanowić podstawę do uznania wyborów za nieważne. Takich nieprawidłowości – zdaniem ekspertów – nie odnotowano.

O rozlicznych nieprawidłowościach wypowiedział się także Donald Tusk po posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Szef rządu powiedział, że „nikt nie powinien kwestionować wyników wyborów prezydenckich”, a „obywatele mają prawo mieć pewność, że ich głosy zostały dobrze policzone”

Premier poinformował, że podczas posiedzenia RBN przekazał zarówno urzędującemu prezydentowi, jak i prezydentowi elektowi, iż w interesie państwa polskiego jest rozwianie wszelkich wątpliwości dotyczących wyborów prezydenckich, tak by nikt nie mógł kwestionować procedur wyborczych i ich wyniku.

Przeczytaj również: Ponowne liczenie głosów w trzynastu komisjach po decyzji Sądu Najwyższego

Zobacz także: Kosiniak-Kamysz: Tezy o sfałszowaniu wyborów są nieuzasadnione i nikt odpowiedzialny ich nie podnosi

Kresy.pl/wp.pl/interia.pl

Tagi: , , , , ,
forma płatności