29 maja 1453 roku to jedna z najczarniejszych dat w historii chrześcijaństwa. Tego dnia, po trwającym niemal dwa miesiące oblężeniu, wojska osmańskie pod wodzą młodego sułtana Mehmeda II zdobyły Konstantynopol.
To wydarzenie na zawsze zmieniło bieg historii – nie tylko zakończyło tysiącletnie dzieje Bizancjum, ale także otworzyło nową erę dominacji tureckiej na Bałkanach i Bliskim Wschodzie.
Obrońców było kilkunastokrotnie mniej
Oblężenie Konstantynopola rozpoczęło się 6 kwietnia 1453 roku. Siły osmańskie liczyły od 80 do nawet 100 tysięcy żołnierzy, w tym elitarnych janczarów, wspieranych przez nowoczesną artylerię – w szczególności ogromne działa, odlane przez węgierskiego inżyniera Urbana, które przez wiele tygodni bombardowały potężne mury Teodozjusza. Największą z armat obrońcy miasta nazywali „Bazyliką”.
Siły obrońców Konstantynopola były nieporównywalnie mniejsze. Pomimo doskonałych fortyfikacji, miasto miało zbyt mało żołnierzy do ich pełnego obsadzenia. Cesarz słał liczne poselstwa na Zachód z błaganiem o pomoc, ale europejskie państwa pozostały bierne wobec zagrożenia.
Łącznie Konstantynopol mógł wystawić około 7 tysięcy osób, w tym 2 tysiące sojuszników i łacińskich najemników. Najbardziej wartościowym posiłkiem był 700-osobowy oddział genueńczyków pod wodzą Giovanni’ego Giustinianiego Longo. Niewielki kontyngent dostarczyła także Katalonia.
Flota bizantyńska składała się z 26 żaglowców, w tym 10 bizantyjskich, 5 weneckich, 5 genueńskich oraz pojedynczych jednostek z Krety, Ankony, Katalonii i Prowansji. Były to szybkie, lecz słabo uzbrojone okręty. W mieście znajdowało się również kilka armat oraz znaczne zapasy tradycyjnej broni miotającej – jednak w obliczu siły przecownika było to bardzo niewiele.
Cesarz umiera na murach, upada arcykościół
Wśród obrońców znajdował się sam cesarz Konstantyn XI Paleolog, ostatni władca Bizancjum. Do końca trwał na murach, walcząc ramię w ramię z żołnierzami. Według przekazów (m.in. kronikarza Jerzego Sfrantzesa i późniejszych relacji łacińskich), cesarz rzucił się w wir walki i poległ w czasie ostatniego szturmu. Jego ciało nigdy nie zostało rozpoznane z całą pewnością, choć krążyły opowieści o odnalezieniu ciała w purpurowych sandałach z orłami, a głowę władcy miano zanieść sułtanowi. Śmierć Konstantyna XI stała się symbolem końca cesarstwa, które przez ponad tysiąc lat było strażnikiem dziedzictwa Rzymu i chrześcijaństwa wschodniego.
Czytaj też: Część tamtych krzyżowców była ekskomunikowana. 12 kwietnia 1204 roku łacinnicy złupili Konstantynopol
Wielu mieszkańców Konstantynopola schroniło się w Bazylice Hagia Sophia, licząc na cud. Niestety, zgodnie z ówczesnymi zasadami wojny, miasto zdobyte szturmem mogło zostać splądrowane – i tak się stało. Hagia Sophia została zbezczeszczona: duchowni zostali zabici lub pojmani, a wierni porwani w niewolę. Hagia Sophia bardzo szybko została przekształcona w meczet – zbudowano minaret, usunięto chrześcijańskie symbole, a mozaiki zamalowano. Choć wiele dzieł sztuki przepadło, sama świątynia została oszczędzona z racji swego majestatu – Mehmed II uznał ją za symbol wielkości nowego imperium.
Sułtan nadał sobie tytuł „Kayser-i Rûm” – Cesarz Rzymian, roszcząc sobie prawo do dziedzictwa po Bizancjum. Konstantynopol został ogłoszony nową stolicą imperium osmańskiego i zaczął być systematycznie odbudowywany i islamizowany. Z czasem miasto – pod nazwą Stambuł – stało się jednym z najważniejszych ośrodków muzułmańskiego świata.
Dla chrześcijaństwa upadek Konstantynopola był szokiem. Przestało istnieć Cesarstwo Bizantyńskie, a patriarchat konstantynopolitański znalazł się pod ścisłą kontrolą sułtana. W mieście spłonęło 120 tysięcy ksiąg. Uciekinierzy z metropolii – uczeni, artyści i duchowni – trafili na Zachód, przyczyniając się do rozwoju renesansu.
Kresy.pl
Czytaj też: Konstantynopol zdjął klątwę z Filareta









