Nowy rząd Niemiec podjął decyzję o ograniczeniu ujawniania informacji dotyczących przyszłych dostaw broni na Ukrainę. Głównym celem jest „pozbawienie agresora korzyści militarnych w wojnie na Ukrainie”.

9 maja niemiecki dziennik „Spiegel” napisał, cytując źródła rządowe, że „rząd niemiecki znacznie ograniczy komunikację dotyczącą dostaw systemów uzbrojenia w przyszłości”, żeby ograniczyć publiczny dyskurs na temat dostaw broni oraz „pozbawić agresora przewagi militarnej w wojnie na Ukrainie”.

Oznacza to, iż rządowa strona internetowa nie będzie już publikować listy sprzętu wojskowego dostarczonego przez Niemcy.

Jak dodaje portal, nowy rząd kanclerza Friedricha Merza zdecydował się powrócić do podejścia zastosowanego na początku pełnoskalowej inwazji, gdy przez około cztery miesiące pojawiało się niewiele informacji na temat dostaw pomocy.

W czerwcu 2022 r., pod presją opinii publicznej, rząd niemiecki podjął decyzję o opublikowaniu w internecie szczegółowej listy wszystkich dostaw broni. Do tej pory wszystkie dostarczone egzemplarze broni i ich ilości są wymienione na stronie bundesregierung.de  . W dokumencie stwierdzono na przykład, że Niemcy dostarczyły 25 samobieżnych haubic, 121 czołgów Leopard, 1050 uzbrojonych dronów i 478 tys. sztuk amunicji artyleryjskiej.

Rząd Scholza chciał udowodnić, że Niemcy są największym dostawcą broni na Ukrainę po USA. Ostatnia aktualizacja listy miała miejsce 6 maja, w dniu powołania nowego rządu federalnego – pisze dziennik.

Nie ujawniono jeszcze, w jaki sposób Bundestag będzie w przyszłości informowany o dostawach broni. W przeciwieństwie do wysłania żołnierzy, parlament nie musi wyrażać na to zgody. Parlament prawdopodobnie zostanie jednak poinformowany o dostawach broni na tajnym posiedzeniu Komisji Obrony.

Jedną z otwartych kwestii pozostaje temat możliwego przekazania Ukrainie pocisków manewrujących Taurus. Jeszcze 13 kwietnia kanclerz Merz wyraził gotowość ich dostarczenia, zastrzegając, że decyzja musi być skoordynowana z sojusznikami, którzy już posiadają podobne uzbrojenie, takimi jak Wielka Brytania i Francja

Prezydent Francji Emmanuel Macron podczas wizyty Merza w Paryżu stwierdził, że temat ten nie będzie już komentowany publicznie – „Będziemy transparentni w kontaktach z Ukraińcami, będziemy wychodzić naprzeciw ich potrzebom, ale będziemy o tym mówić tak mało, jak to możliwe” – powiedział Macron – „Dlatego postanowiliśmy nie udzielać jasnych informacji w niektórych kwestiach. Nie będziemy rozmawiać o kategoriach i modelach broni na każdej konferencji prasowej. Ponieważ bardzo możliwe, że rosyjska armia również usłyszy odpowiedź na twoje pytania”.

W kontekście nowej polityki informacyjnej Niemiec zapowiedziano również spotkanie państw należących do tzw. Koalicji Chętnych. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski poinformował, że szczyt odbędzie się w sobotę.

Zobacz: Donald Tusk i europejscy przywódcy spotkali się z Zełenskim. Zadzwonili do Trumpa

W skład Koalicji Chętnych wchodzą m.in. Niemcy, Francja, Wielka Brytania i Polska. Grupa została utworzona w marcu, po napięciach między Zełenskim a prezydentem USA Donaldem Trumpem podczas spotkania w Białym Domu. Koalicja licząca około 30 państw zamierza omówić z przedstawicielami NATO i UE możliwy europejski wkład w zawieszenie broni.

Do koalicji należą łącznie 33 państwa, głównie europejskie. Poza nimi są to m.in. Australia, Turcja czy Japonia. Stany Zjednoczone nie weszły w jej skład, podobnie jak niektóre państwa bałkańskie, Węgry oraz Słowacja.

W związku ze zbliżającym się spotkaniem kanclerz Merz wyraził nadzieję na osiągnięcie porozumienia w sprawie zawieszenia broni. Francja oraz kraje nordyckie poparły propozycję 30-dniowego bezwarunkowego zawieszenia broni, którą przedstawił Donald Trump i którą zaakceptowała Ukraina.

Czytaj również: Przyszły szef MSZ Niemiec chce wspierać Ukrainę, aby mogła rozmawiać z Rosją “jak równy z równym”

Kresy.pl/Spiegel.de

Tagi: , ,
forma płatności