W Koszalinie pochowano dziś z wojskowymi honorami płk. Wacława Krzyżanowskiego. To on w 1946 r. zażądał kary śmierci dla Danuty Siedzikówny “Inki”.
Zgodziliśmy się na wniosek o asystę honorową, bo był żołnierzem Ludowego Wojska Polskiego, uczestniczył w bitwie pod Lenino– mówi “Rzeczpospolitej” kpt Zbigniew Izraelski z 8. Koszalińskiego Pułku Przeciwlotniczego. Inicjatorami honorowego pochówku byli członkowie koszalińskiego koła nr 6 Związku Żołnierzy Wojska Polskiego, w którym zmarły był stowarzyszony.
Kpt. Izraelski mówi, że jednostka nie wiedziała o prokuratorskiej przeszłości weterana. Informacje na ten temat nie znalazły się we wniosku. Już w trakcie trwania pogrzebu zadzwonił do mnie prezes jednego ze stowarzyszeń wojskowych i poinformował mnie, kim był ten człowiek– tłumaczy Izraelski.
Krzyżanowski został pozbawiony uprawnień kombatanckich, ale został uniewinniony od zarzutów o mord sądowy.
Zażądałem wyjaśnień od dowódcy garnizonu Koszalin, który podjął taką decyzję. Nie powinno tak być– skomentował sprawę na Twitterze minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak.
“Inka” była sanitariuszką wileńskiej brygady Armii Krajowej. Została aresztowana w 1946 r. za współpracę z powojennym podziemiem niepodległościowym. Zastrzelono ją w gdańskim więzieniu, a miejsce jej pochówku nie było znane. We wrześniu IPN na gdańskim cmentarzu odnalazł grób, w którym prawdopodobnie spoczywają jej szczątki.
rp.pl/Kresy.pl





























