135 skarg dotyczących fałszerstw wyborów

Działacze białoruskiej opozycji złożyli w prokuraturze już 135 skarg, dotyczących rzekomych fałszerstw, dokonywanych podczas wyborów parlamentarnych.

Opozycja domaga się unieważnienia wyników niedzielnego głosowania.
Kandydaci Zjednoczonych Sił Demokratycznych oraz niezależni białoruscy obserwatorzy skarżą się głównie na proces liczenia głosów. Anatol Bukas z Borysowa twierdzi, że widział jak członkowie komisji wyborczej wyrzucali karty do głosowania z zakreślonymi nazwiskami opozycjonistów. Inni przedstawiciel opozycji podkreślają, że urny stały w niewidocznym miejscu a część nosiła wyraźne ślady naruszenia pieczęci.
Swietłana Wiergiejczyk pracowała przez tydzień jako obserwator w jednym ze stołecznych okręgów wyborczych. Kobieta twierdzi, że od 23 września czyli od momentu rozpoczęcia przedterminowego głosowania nie opuszczała lokalu wyborczego i rejestrowała wszystkich głosujących.. Według jej rachunków głosowało 658 osób. Według oficjalnych danych aż 1163 osoby.
Zdaniem liderów białoruskiej opozycji, sfałszowano nie tylko faktyczne poparcie obywateli dla kandydatów Zjednoczonych Sił Demokratycznych, ale również frekwencję wyborczą. Oficjalnie frekwencja wyniosła ponad 75 procent. Według danych opozycji, nie przekroczyła ustawowego progu ważności wyborów, czyli 50 procent.

Niedzielna demonstracja nielegalna?

Władze Białorusi uznały tymczasem za nielegalną niedzielną demonstrację opozycji. Ministerstwo Sprawiedliwości domaga się od przywódców organizacji opozycyjnych wyjaśnienia powodów zorganizowania manifestacji.
Kilkuset zwolenników opozycji protestowało na ulicach Mińska przeciwko sfałszowaniu – ich zdaniem – wyników wyborów parlamentarnych. Obserwatorzy OBWE uznali, że wybory odbyły się z naruszeniem standardów demokracji.
Już kilka godzin po niedzielnej manifestacji minister spraw wewnętrznych Władimir Naumow zapowiedział, że na podstawie materiałów filmowych i fotografii zostanie sporządzone doniesienie do prokuratury o naruszeniu porządku publicznego. Tymczasem jeden z przedstawicieli Białoruskiego Komitetu Helsińskiego, Garry Poganiajło, uważa, że władze po prostu chcą się dowiedzieć, jakie nieprawidłowości i fałszerstwa zauważyli w czasie wyborów opozycyjni obserwatorzy.

IAR / mb

forma płatności