Na Białorusi walonki wciąż w modzie. To niezwykle ciepłe obuwie wykonane z grubego filcu noszone kiedyś głównie na wsi, teraz dużą popularnością cieszy się również w miastach.
Jedyna fabryka walonek na Białorusi istnieje w miasteczku Śmiłowicze pod Mińskiem. Wraz z nadejściem zimy jej dyrektor Wasil Saban nie narzeka na brak klientów. Walonki są kupowane dla żołnierzy stojących zimą na warcie, monterów czy rybaków, ale coraz częściej również dla modniś w miastach. Dyrektor Saban w rozmowie z Polskim Radiem zwraca uwagę, że walonki są całkowicie ekologicznym produktem, wykonanym wyłącznie z wojłoku, czyli wełny odpadowej i sierści zwierzęcej. Nie ma w nich żadnych środków chemicznych. Wełna nie jest nawet farbowana. Do wytworzenia jednej pary walonek trzeba zużyć średnio dwa kilogramy wojłoku. W produkcję walonek – mimo stosowania maszyn – trzeba włożyć sporo wysiłku fizycznego. Dlatego w niektórych działach pracują wyłącznie mężczyźni. Walonki są dostępne dla wszystkich. Najtańsze i najprostsze kosztują zaledwie 36 tysięcy rubli, czyli 15 złotych. Najdroższe i najbardziej eleganckie o nazwie “Paryżanka” – 25 razy tyle. Aż trzy czwarte białoruskich walonek trafia na eksport.






























