Ponad cztery tysiące żołnierzy “zostało na lodzie” – poinformowała w poniedziałek Gazeta Wyborcza. Mieli rozpocząć służbę na początku lipca, ale zatrudnienie wstrzymano.
Jak poinformowała w poniedziałek Gazeta Wyborcza, 4,4 tysiąca żołnierzy miało rozpocząć służbę w lipcu, ale dostali informację, że zatrudnienie zostało wstrzymanie przynajmniej do początku października.
“Wypowiedziałem umowę w dotychczasowej pracy. Ale przyszedł lipiec i zamiast powołania otrzymałem informację z Centralnego Wojskowego Centrum Rekrutacji, że do 1 października zatrudnienie w wojsku zostaje wstrzymane. Zostałem na lodzie” — opowiada gazecie Robert.
Rzecznik ministerstwa obrony narodowej Janusz Sejmej przekonywał, że rekrutacja odbywa się w “ramach limitów z czasów rządów PiS”.
Zobacz też: Mazury: Wojskowe pociski trafiły w cywilne zabudowania
Były sekretarz stanu w MON Michał Dworczyk napisał: “Bardzo niepokojące informacje związane z rozbudową naszych Sił Zbrojnych. Z doniesień medialnych wynika, że prawie 4,5 tysiąca żołnierzy zostało na lodzie, bo ich przyjęcie do służby zostało wstrzymane. Pierwsze powołania mają otrzymać dopiero w październiku, choć zapewniono, że już od lipca będą na służbie…Niestety jest to obniżenie wiarygodności państwa w oczach ludzi chcących służyć Ojczyźnie”.
Bardzo niepokojące informacje związane z rozbudową naszych Sił Zbrojnych. Z doniesień medialnych wynika, że prawie 4,5 tysiąca żołnierzy zostało na lodzie, bo ich przyjęcie do służby zostało wstrzymane.
Pierwsze powołania mają otrzymać dopiero w październiku, choć zapewniono,… pic.twitter.com/QR26316zQw
— Michał Dworczyk (@michaldworczyk) August 22, 2024
Sytuację skomentował też polityk opozycyjnej Konfederacji, Rafał Mekler:
Nie tylko nie będzie kim bronić Polski, nie będzie też za co… pic.twitter.com/B1G7KiNdTI
— Rafał Mekler (@MeklerRafal) August 22, 2024
Kresy.pl/GW






























